Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 20

1255 słów6 minut czytania

Dzika i brutalna natura Zheng Qi oraz podstępna i trująca złośliwość Qian Er, niczym dwie ciężkie bomby wrzucone do martwego stawu, wzbudziły fale, które nie ograniczyły się jedynie do celi 107. W areszcie śledczym, tym społeczeństwie o względnie zamkniętym obiegu informacji, ale jednocześnie w ogromnym stopniu polegającym na przekazie ustnym, każdy najmniejszy ruch mógł rozwinąć się, zdeformować i rozprzestrzenić z zadziwiającą prędkością. Pomimo prób kontroli ze strony strażników więziennych, nie dało się ukryć przeraźliwego krzyku dochodzącego z celi 107 tamtego dnia, trzech zakrwawionych mężczyzn wynoszonych jeden po drugim, a także późniejszych doniesień o przesłuchaniu dwóch nowych więźniów. Szybko, różne plotki, podkoloryzowane i fantastyczne, zaczęły rozprzestrzeniać się jak wirus za murami więzienia. Obiektem zainteresowania, bez wyjątku, stał się Lin Feng, początkowo postrzegany jako „Bóg Plagi” i „mięczak”.

Zaloguj się, aby kontynuować

Zaloguj się, aby kupić ten rozdział lub subskrypcję.