— Dziś, jeśli cię nie rozszarpię na kawałki, nie będę człowiekiem! —
Za Lin Zhengtianem pojawiła się majestatyczna forma złotego gigantycznego lwa, która rosła na wietrze, przemieniając się w chwilę w czterokilometrowe monstrum. Jednak lew, który powinien być groźny, na głowie miał zieloną aureolę wygenerowaną przez system, z daleka wyglądał jak zwieńczony szmaragdową koroną.
— Pff, systemie, ty naprawdę potrafisz się bawić. —
Jun Huaiyun, widząc zieloną aureolę na głowie lwa, nie mógł powstrzymać śmiechu.
【Hehehe, uczę się od ciebie.】
— Edytuj to, dodaj mojej Mocy Chaosu jakiś efekt, który specjalnie pokona tego lwa Lin Zhengtiana!
【Edycja zakończona, zużyto 10 Punktów Edycji.】
— Stary capie, przyjmij cios! —
Jun Huaiyun złączył palce niczym miecz, Moc Chaosu zebrała się na opuszkach jego palców, tworząc widmową sylwetkę haszczaka. Z powierzchni pola bitwy rozlała się przerażająca aura, ogarniając całą scenę.
To Demolujący Dom Boski Pies, starannie wzmocniony przez system, posiadający śmiertelne boskie zdolności do pokonywania wszelkiego rodzaju psów i lwów.
— Co to za potwór, czemu czuję, jakby z nawiązką uderzała mnie w twarz jakaś bezgraniczna głupota? —
— Kolego, nie mów o sobie, nawet lwopart, który leży przy moich nogach, został przygnieciony tą presją. —
Niezliczeni mieszkańcy, a nawet niektórzy potężni wojownicy, którzy byli świadkami tego wydarzenia, nie mogli powstrzymać się od powstania z miejsc. Po raz pierwszy zobaczyli tak niezwykłe zwierzę jak haszczak.
— Hau hau! —
Widmowa sylwetka haszczaka zawyła w niebo, a fale dźwiękowe wywołały w powietrzu widoczne fale.
Jego parę błękitnych psich oczu skupiła się na złotym gigantycznym lwie, a ogon kręcił się szaleńczo jak śmigło.
Lin Zhengtian miał zieloną od złości twarz: — Jakiś psi potwór śmie... —
Haszczak rzucił się do ataku, a złoty gigantyczny lew, z niewiadomych przyczyn, instynktownie podkulił ogon. Z pomocą mocy systemu Lin Zhengtian z przerażeniem odkrył, że forma jego złotego gigantycznego lwa słabnie, a złoty blask na jego ciele znacznie przygasł.
— Niemożliwe! —
Lin Zhengtian szaleńczo włączył moc duchową, a Złoty Lew Król odwrócił się i ugryzł się w ogon z rykiem „Auuu”.
Forma majestatyczna potężnego wojownika Królewskiej Rangi, teraz pod presją haszczaka, zaczęła kręcić się w kółko.
Wykorzystując jego słabość, Jun Huaiyun nie przegapił tej okazji.
Zrobił krok naprzód, błyskawicznie pojawił się za Lin Zhengtianem, a Energia Chaosu przybrała kształt cegły, którą z całą siłą uderzył w czubek głowy Lin Zhengtiana: — Przyjmij mój Chaos, ceglana łamigłówka! —
Boom!
Cegła z Mocy Chaosu trafiła z pełną siłą w tył głowy Lin Zhengtiana, wydając żenujący stłumiony jęk. Poleciał jak zepsuta torba, pozostawiając dwudziestometrowy bruzdę na polu egzekucyjnym.
Cała scena pogrążyła się w ciszy, wszyscy mimowolnie dotykali tyłu swoich głów, czując chłód przeszywający ich od serca po czubki głów.
— Naczelnik miasta został trafiony cegłą i wyleciał... —
Ochroniarz z rezydencji naczelnika miasta wyjąkał, wypowiadając myśli wszystkich obecnych.
— Ty szczeniaku... —
Lin Zhengtian podniósł się drżąco. Jego bogata złota szata zamieniła się w strzępy, a najgorsze były jego włosy.
Zostały obcięte mocą chaosu w idealną fryzurę z zatokami, a najbardziej nie do zniesienia były kilka spalonych włosów, które uparcie sterczały na krawędziach.
Lin Zhengtian dotknął swojej łysej głowy, cała jego twarz zmieniła kolor z zielonego na czerwony, a potem z czerwonego na fioletowy. Nagle wypluł strumień krwi i zaryczał: — Słuchajcie wszyscy, kto zabije tego małego szczeniaka, otrzyma sowitą nagrodę! —
— Obiecuję dziesięć lat dochodów z rezydencji naczelnika miasta oraz sekretną sztukę walki Zasadniczego Skarbu Niebios z rezydencji! —
Na te warunki wszyscy oszaleli, w ich oczach pojawił się głęboki błysk chciwości.
— Czy to prawda? —
Patriarcha rodu Bai ożywił się, w jego oczach pojawił się błysk. Był poruszony, Lin Zhengtian naprawdę oferował wielką nagrodę.
Dziesięcioletnie dochody rezydencji naczelnika miasta wystarczyłyby, aby ich rodzina Bai stała się pierwszą z Czterech Wielkich Rodzin. Ponadto, sekretna sztuka walki Zasadniczego Skarbu Niebios z rezydencji była czymś, czego bardzo pragnęły ich Cztery Wielkie Rodziny.
— Mogę zagwarantować honor mojej osoby. —
Lin Zhengtian zacisnął zęby, wpatrując się w Jun Huaiyuna.
— Twój honor? Wasza rezydencja naczelnika miasta popełniła tyle skandali, jak mielibyśmy uwierzyć w twój honor? Uważasz nas za idiotów?
— Chyba że złożysz Przysięgę Niebios, ryzykując własnym życiem i gwarantując wszystko z rezydencji naczelnika miasta, wtedy uwierzę. W przeciwnym razie wszystko jest do dyskusji. —
Jun Jiuchong spojrzał na Lin Junche, który leżał na ziemi i bawił się dżdżownicami, i uśmiechnął się chłodno.
W tej chwili Lin Junche nie mógł znieść takiego ciosu i całkowicie oszalał. Jego matka jest Starszym Sekty Rozkoszy, a jego ojciec jest nienawidzonym przez wszystkich przywódcą Sekty Rozkoszy.
Do tego na własne oczy widział śmierć Liu Ruyan przed sobą. Po tylu ciosach całkowicie oszalał.
Kto by się nie załamał?
— Dobrze, nie pomagacie, to trudno. —
Lin Zhengtian wyjął z rękawa czerwoną pigułkę i połknął ją. Nagle jego żyły zaczęły pulsować, a pod skórą wydawało się, że pełzają niezliczone robaki, co wyglądało przerażająco.
Z uśmiechem na twarzy rozdarł swoją zniszczoną szatę, odsłaniając dziwaczny magiczny tatuaż na piersi: — Mały szczeniaku, zmuszasz mnie do użycia Wielkiej Prawa Krwi Demonów, możesz być z tego dumny. —
Ogromna, demoniczna aura wylewała się z ciała Lin Zhengtiana, skupiając się w powietrzu na dziesięciokilometrowym, tyskorękim demonie. Gdy tylko pojawiła się ta forma, niezliczeni mieszkańcy w promieniu setek mil nagle eksplodowali w chmurę krwistej mgły, która spływała w stronę magicznej formy.
— To demoniczna sztuka, naczelnik miasta praktykuje demoniczne sztuki! —
Przywódcy Czterech Wielkich Rodzin cofnęli się z przerażeniem. Nie spodziewali się, że Lin Zhengtian jest powiązany z demonem.
Widząc, że Lin Zhengtian ujawnił swoje prawdziwe oblicze, wszyscy z oburzeniem zaczęli go wyzywać.
— Dobrze! Okazuje się, że to rezydencja naczelnika miasta nas oskarżyła o powiązania zdemoniczne z Jun Huaiyunem.
— Wszyscy zostaliśmy oszukani, okropność! —
— A te zaginięcia młodych chłopców i dziewcząt w ostatnich latach... —
— Pluj! Rezydencja naczelnika miasta to hipokryci w przebraniu! —
Krzyki oburzenia ludzi stawały się coraz głośniejsze. Kilku silnych mężczyzn, wściekłych, podniosło stołki i rzuciło nimi w Lin Zhengtiana.
Chociaż prawda wyszła na jaw, nikt nie przeprosił Jun Huaiyuna. Oto ludzka natura.
— Jeśli masz kogo winić, to tego małego szczeniaka... inaczej naczelnik miasta nie użyłby tej zakazanej demonicznej sztuki! —
Lin Zhengtian szalał ze śmiechu.
— Mały szczeniaku, czy masz jeszcze jakieś ostatnie słowa? —
Lin Zhengtian wpatrywał się w Jun Huaiyuna z bardzo zniekształconą twarzą.
— Wreszcie nadszedł. —
Jun Huaiyun zignorował Lin Zhengtiana i spojrzał w pustkę.
— Co nadeszło, mały szczeniaku? Jakie sztuczki próbujesz teraz wyciągnąć? —
— Nie martw się, nie pozwolę ci umrzeć tak łatwo. Będę cię torturował powoli, aż będziesz pragnął śmierci! —
Lin Zhengtian popadł w szał.
— Mówię ci, oto twój koniec! —
Jun Huaiyun złożył ręce za plecami, z obojętną twarzą.
Trzask!
W tym momencie pustka w Świecie Bezgranicznym rozdarła się na milion mil, niezliczone błyszczące złote runy przesuwały się po krawędziach szczeliny, a Wielki Dao Qi, niczym galaktyka, rozlała się po całym Świecie Bezgranicznym.
Bardzo niewyraźna postać, otoczona nieskończonym Cesarskim Światłem Lazurowym, powoli wyłaniała się z głębi pustki. Z każdym krokiem, Wszechświat i Dziesięć Tysięcy Drogów rozpadały się.
Nawet Niebiański Dao Świata Bezgranicznego wydało z siebie żałosny jęk.
— Faktycznie, ród Jun w końcu tu dotarł. —
Jun Huaiyun uśmiechnął się lekko.
Trzeba przyznać, że ród Jun ma wysoki status, tym razem zstąpił Wielki Cesarz.
Należy pamiętać, że cały Świat Bezgraniczny nie ma ani jednego Wielkiego Cesarza, najsilniejszy jest tylko Pół-Cesarz Trzech Kataklizmów. To jest przerażające dziedzictwo najwyższej nieśmiertelnej rodziny.
W oparciu o jego doświadczenie z czytania wielu powieści fantasy, ten Wielki Cesarz z rodu Jun, który się pojawił, nie byłby nawet w pierwszej setce wewnątrz rodu Jun.
Kiedy Jun Huaiyun snuł przypuszczenia, z innych kierunków Świata Bezgranicznego pojawiły się postacie najwyższych potęg. Wszyscy z przerażeniem patrzyli na nagle pojawiającego się Wielkiego Cesarza. Nie mieli pojęcia, co się stało, że przyciągnęło to Wielkiego Cesarza.
— Co się dzieje? Jak Wielki Cesarz mógł zstąpić do naszego świata! —
Z głębin Świata Bezgranicznego pojawiła się postać Pół-Cesarza, emanująca potężnym światłem Praw, patrząca w zdumieniu na nagle pojawiającego się Wielkiego Cesarza z rodu Jun.
— Starszy, zgodnie z Cesarską Umową Królestwa Nieśmiertelnych, Wielki Cesarz nie może prywatnie schodzić na ziemię, w przeciwnym razie zostanie rozliczony przez Świątynię Tai Chu. —
— Proszę, wróć! —
Ów Pół-Cesarz Trzech Kataklizmów skłonił się przed Wielkim Cesarzem z rodu Jun.
— Ten Wielki Cesarz, jakkolwiek potężny by nie był, nie ośmieliłby się obrazić Świątyni Tai Chu, prawda? To najpotężniejszy hegemon Królestwa Nieśmiertelnych, dorównujący Niebiańskiemu Dworu. —
Słysząc te słowa, wszyscy potężni wojownicy Świata Bezgranicznego momentalnie się uspokoili, wypuszczając głębokie westchnienie ulgi.
Cesarska Umowa Królestwa Nieśmiertelnych została ustanowiona przez Świątynię Tai Chu, potęgi powyżej rangi Wielkiego Cesarza nie mogą prywatnie schodzić na ziemię, w przeciwnym razie zostaną rozliczeni przez Świątynię Tai Chu, a siły stojące za nimi, dziewięć pokoleń klanu, poniosą niepotrzebne konsekwencje.
— Cesarska Umowa?
— Dlaczego ród Jun miałby przejmować się obliczem Świątyni Tai Chu!
Ów Wielki Cesarz z rodu Jun obśmiał go.
— Starszy, Świątynia Tai Chu...
Zanim Pół-Cesarz Trzech Kataklizmów zdążył coś powiedzieć, światło Cesarskiego Lazurowego blasku zatrzęsło się w powietrzu wokół Wielkiego Cesarza z rodu Jun, niczym eksplozja miliardów gwiazd. Samo jego tchnienie rozbiło pustkę na tysiące mil.
Ów Pół-Cesarz Trzech Kataklizmów nie zdążył nawet krzyknąć, a jego ciało rozpadało się w pył na tle cesarskiego blasku, znikając w niebie i ziemi.
— Pół-Cesarz... zginął!