Następnego dnia rano Meng Chuan załadował pokaźne paczki na wóz. Przygotował też sporo suchego prowiantu i wody.
Mistrz Lin wyszedł z czajnikiem, przyjmując postawę pana swego i wsiadł do wozu.
W tym momencie podbiegł zdyspany Zhao Tiezhu, trzymając w ręku niewielką torbę, która najwyraźniej zawierała tylko kilka ubrań. Twarz miał spoconą, uśmiechnął się nieśmiało do Mistrza Lina.