Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 3

647 słów3 minuty czytania

— Bracie Cao, szansa nie czeka, czas nie wraca, wyjeżdżajmy teraz.
Xu Meng miał na twarzy fałszywy uśmiech, całkowicie ukrywając swoją okrutność.
Od dawna planował, że nawet jeśli Cao Qiliang jakimś cudem przeżyje tym razem, to i tak go zabije.
— Aleśśśś ruchliwy.
Cao Qiliang zaskakująco zażartował, czując jednak pewne rozczarowanie.
Wygląda na to, że plany nie nadążają za zmianami.
Złapał mały toporek i wetknął go za pas, po czym pierwszy wyszedł z jadłodajni.
Myśli tego bystrego chłopca są łatwe do odgadnięcia, używaj ludzi do przodu, nie do tyłu; kiedy przyjdzie czas, na pewno go oszuka.
Porażka i zostanie kozłem ofiarnym.
Wygra też niczego mu nie odda.
Ale jeśli nadejdzie ten czas, kto umrze, a kto przeżyje, jeszcze nie wiadomo.
Cao Qiliang mocno zacisnął zęby.
Nie miał dobrego zdania o tych współbraciach, a po otrzymaniu wspomnień gospodarza czuł głównie wstręt. Gdyby nadarzyła się okazja do dobicia, zrobiłby to bez wahania.
Xu Meng i banda jego pachołków patrzyli na plecy Cao Qilianga z dziwnymi myślami w sercach —
Ten strachliwy i tchórzliwy Cao Qiliang wydaje się jakiś inny.
………
Nadszedł wieczór.
Dziesięciu uczniów zewnętrznego kręgu Qingming Sect, w pełnym rynsztunku, schodziło z góry, by ścigać demonicznych kultywatorów.
Tak, podbili po cichu w dół góry.
Cao Qiliang, z suszoną rybą w zębach, szedł na końcu grupy, sprzedając się, jakby nie szedł na polowanie, ale spacerował i zwiedzał.
Xu Meng i reszta co chwilę się odwracali, bojąc się, że prześpią moment i on ucieknie.
Cao Qiliang ziewał, widząc prawdę, ale jej nie wyjawiając.
Gdyby nadarzyła się dobra okazja, na pewno by się wymknął.
Mijało już ponad miesiąc od jego przejścia, a Cao Qiliang nigdy nie opuścił Qingming Sect.
Schodząc z góry tym razem, czuł odrobinę ekscytacji.
Który mężczyzna nie ma marzeń o byciu bohaterem, podróżowaniu po świecie, czynieniu dobra i tępieniu zła, by stać się wielką postacią podziwianą przez wszystkich.
Zachodzące słońce spowiło tłum cienką zasłoną światła, zasiewając w sercu Cao Qilianga ziarno pragnienia.
W poprzednim świecie pozostało zbyt wiele niespełnionych żalów.
W tym świecie nie chciał być jak efemeryda.
……
Dalej u podnóża góry leżało miasteczko, przylegające do gór i wód, zwane Linshui Town.
Linshui Town słynęło z wyśmienitego trunku brzoskwiniowego Liu couple na dziesięć mil wokół.
Na zachodnim krańcu miasteczka znajdował się sad brzoskwiniowy, a w nim chata wiejska; Liu couple zwykle zbierał tam kwiaty i warzył wino, od czasu do czasu grając w harmonii.
Sad brzoskwiniowy, dźwięki fletu i wino brzoskwiniowe, w oczach mieszkańców miasteczka, para ta była jak nieśmiertelni kochankowie, wiodący bardzo beztroskie życie.
Jednakże, komin chaty wiejskiej od dawna nie dymił, a przed drzwiami nikt nie sprzątał.
Na drzewie brzoskwiniowym przed drzwiami, mężczyzna i kobieta, przebici gałęziami, wisieli w powietrzu, a wrony siadały na ciałach, zachłannie skubiąc gnijące mięso.
Oba ciała były już poszarpane do krwi, a oczy wyjedzone, nie można było rozpoznać pierwotnego wyglądu.
Gdyby ktoś z bystrych mieszkańców miasteczka przyszedł, nadal mógłby rozpoznać parę Liu po ich sylwetkach i nadszarpanych ubraniach.
Wewnątrz chaty wiejskiej, mnich o gęstych brwiach, kwadratowej twarzy i fioletowych ustach, wpatrywał się w buchający parą kociołek z eliksirem, z niecierpliwością w oczach.
Miesięczną postacią był Long Wanting. Ukrywał się tutaj, będąc w faktycznie ciężkim stanie, potrzebującym sporządzenia Regeneration Pill, aby przedłużyć swoje życie.
Jednak zbierał materiały przez pół miesiąca i brakowało mu tylko ostatniego składnika – kultywatora z korzeniem duchowym.
W pobliżu znajdował się Qingming Sect; z silnymi nie mógł sobie poradzić, a słabi nie wychodzili z domu.
Na szczęście jego kuzyn był w Qingming Sect, co ułatwiło współpracę z obu stron.
Według listu gończego od jego kuzyna, ostatni składnik leczniczy powinien być już w drodze.
— Dzyń, dzyń —
Srebrny dzwonek zwisający z belki pułapu zadrżał; był to prosty magiczny krąg, który ustawił na obrzeżach sadu brzoskwiniowego.
Był specjalnie zaprojektowany do obrony przed osobami posiadającymi moce magiczne; zwykli ludzie nie mogli go aktywować.
Oczy Long Wantinga rozjaśniły się, a na jego ustach pojawił się uśmiech.
Lek zaczął działać.
……

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…