Zhang Weidong wstrzymał oddech, a jego oczy błysnęły!
Powoli przykucnął za zaroślami.
Niedaleko od niego, na piaszczystym brzegu rzeki, znajdowała się grupa ptaków wodnych!
Ptaki stały na brzegu, czyszcząc pióra, niektóre kuliły się razem, jakby spały, a inne brodziły w rzece.
Ich szarobrązowe pióra odbijały tłusty połysk w słońcu.
Jeden z ptaków stał, co chwilę podnosząc głowę i rozglądając się.
„Czy to… dzikie kaczki?” Zhang Weidong zająkał się z ekscytacji, patrząc na ptaki bawiące się w wodzie!
Pamiętał smak dzikiej kaczki złowionej wczoraj wieczorem.
A teraz przed nim była cała gromada dzikich kaczek.
Gdyby tylko mógł je złapać…
Jednak wiedział też, jakie ma teraz możliwości!
Może i mógłby je wszystkie złapać, ale starał się upolować jak najwięcej.
Miał teraz tylko procę, a „dzikie kaczki” były oddalone od niego o co najmniej trzydzieści metrów; zasięg jego procy był niewystarczający!
Musiał więc wymyślić inny sposób!
Spojrzał na otaczający teren.
Po drugiej stronie brzegu rzeki znajdował się gęsty zagajnik traw.
A za zagajnikiem znajdował się znowu brzeg rzeki.
Wystarczyło, że przejdzie przez zarośla, by zbliżyć się do grupy ptaków.
Już podjął decyzję.
Skradał się, wykorzystując osłonę zarośli, powoli się przemieszczając.
Każdy krok stawiał ostrożnie, nie śmiejąc wydać żadnego dźwięku!
W końcu ptaki były bardzo czujne, a najmniejszy ruch mógł je spłoszyć.
Te chwasty i liście były zbyt ostre i po chwili jego ręce pokryły się drobnymi zadrapaniami.
Ale tym razem w ogóle się tym nie przejmował.
Dopiero gdy znalazł się w najbliższej odległości od brzegu, odetchnął z ulgą.
Wyjął procę, wyjął ostry, mały kamyk, włożył go do procy, a następnie naciągnął gumkę!
Wycelował w najbliższą „dziką kaczkę”.
W następnej sekundzie.
Kamień wystrzelił w powietrze!
Szum!
Ptak nawet nie zdążył zareagować i padł na ziemię!
Jego prędkość była tak wielka, że pozostałe ptaki nie zdążyły zareagować.
Kąciki ust Zhang Weidonga wykrzywiły się w uśmiechu; nie zatrzymywał się, chciał upolować więcej, zanim te „dzikie kaczki” zdążą zareagować.
Ponownie wycelował procą w najbliższą „dziką kaczkę”.
Kolejny kamień wystrzelił w powietrze.
Plusk!
Kolejny ptak padł!
Pierwszy ptak natychmiast zorientował się, że coś jest nie tak, wydał serię gardeł i wrzasków.
Półka grupą ptaków wywołała zamieszanie, rozbiegły się na wszystkie strony, krzycząc gardłowo.
Ptaki, które spały, obudziły się od tego hałasu i z przerażeniem rozglądały się dookoła.
Zhang Weidong nie wahał się ani chwili, kolejny kamyk poleciał!
Kolejny ptak padł!
Zorientowawszy się w oczywistym zagrożeniu, grupa ptaków trzepnęła skrzydłami i wzbiła się w powietrze, odlatując w dal.
Zhang Weidong z żalem patrzył na odlatujące „dzikie kaczki”, ale nic nie mógł na to poradzić.
W końcu ptaki miały skrzydła i odlatywały przy najmniejszym poruszeniu!
Gdyby nie ukrył się w trawach i nie zbliżył do grupy „dzikich kaczek”, nie upolowałby ani jednej.
Trzy sztuki to już był dobry wynik!
Zhang Weidong bez wahania ruszył najszybciej jak mógł w stronę brzegu rzeki.
Podnosząc swoją pierwszą zdobycz, z grubsza oszacował wagę „dzikiej kaczki” na siedem do ośmiu jinów!
„Ależ jest tłusta!”
Jednak ledwie to powiedział, podnosząc „dziką kaczkę”, lekko się zamyślił.
Zamrugał, myśląc, że się pomylił!
Kiedy zobaczył, co trzyma w ręku, na jego twarzy pojawił się wyraz ogromnej radości!
Nawet oddech mu przyspieszył.
„Myślałem, że to dzika kaczka, a to okazała się gęś!!” Zhang Weidong drżał lekko z ekscytacji.
Kiedyś, po opuszczeniu rodzinnej wioski, podróżował po całym kraju, zdobywając wiele doświadczeń!
Na przykład gęsi. Kiedy miejscowi rolnicy przyjeżdżali do skupu, jedna gęś kosztowała może trzy juany, ale w mieście można było ją sprzedać za trzydzieści.
Przecież gęsi, jako dzikie ptaki, były sezonowe i występowały tylko w głębokich lasach, gdzie jednak roiło się od dzikich bestii i nikt nie odważył się tam zapuszczać.
Gęsi dostępne na rynku były towarem „na życzenie, ale bez dostawy”.
Kiedy się pojawiały, były absolutnie pożądanym dobrem, o które wszyscy walczyli!
A teraz upolował trzy gęsi!
Gdyby tylko je sprzedał w mieście…
To byłby ogromny zysk!
Schował dwie gęsi do przestrzeni, a jedną zostawił na swój obiad.
Z rana zjadł tylko miskę białej owsianki i był już głodny!
Ta gęś miała być jego obiadem!
Działał szybko, niedługo potem zebrał stertę drewna.
Znalazł płaskie miejsce, ustawił na nim drewno i podpalił.
Następnie oczyścił gęś z krwi, szybko oskubał większość piór, a potem opalając je nad ogniem, usunął resztę piór.
Gdy pióra na gęsi zostały w większości usunięte, podniósł gęś i zaniósł ją nad rzekę!
Umył dokładnie gęś.
Następnie rozciął brzuch i dokładnie oczyścił z wnętrzności!
Rozejrzał się po okolicy, wypatrzył w pobliżu rzeki dzikie drzewa pieprzowe i dziki czosnek.
Zebrał garść liści pieprzu i dzikiego czosnku, umył je i włożył do brzucha gęsi, aby dodać jej aromatu.
Nawlekł gęś na patyk i zaczął ją na wolnym ogniu obracać, piekąc!
Niedługo potem z ogniska zaczął unosić się intensywny zapach pieczonej gęsi.
Skóra zaczęła się kurczyć, powoli żółknąc i zwęglając się!
W miarę pieczenia gęsi, skóra zaczęła pękać.
Pod skórą widać było ciemnoczerwone mięso!
Zapach pieczonego mięsa stawał się coraz intensywniejszy!
Zhang Weidong wpatrywał się prosto w gęś na ogniu.
W tamtych czasach mięso było rzadkością, a jeszcze dziś, będąc powszechnie uważany za dobrego człowieka w wiosce, gdy miał coś dobrego, ludzie mu to zabierali!
Był też dumny, i często sam głodował.
Po powrocie zza światów odkrył, że jego ciało jest takie słabe.
Gdy gęś była gotowa, Zhang Weidong chwycił ją całą i zaczął gryźć!
Choć brakowało soli, mięso było aromatyczne!
Każdy kęs był pełen soczystego mięsa.
Zadowolenie sprawiło, że przymknął oczy!
Niedługo potem zjadł prawie całą gęś!
W tej chwili jego usta były pełne tłuszczu, co sprawiło, że miał ochotę natychmiast wrócić do domu!
Chciał, żeby jego żona i córka też skosztowały tego przysmaku.
Zjadł całą gęś, a następnie zgasił ognisko wodą!
Wstał, przeciągnął się i zamierzał wracać do domu!
Ale właśnie wtedy!
Jego ruch zamarł!
Kątem oka zobaczył coś białego.
Zmarszczył brwi!
Ogarnęło go wątpliwość.
Przed chwilą myślał tylko o gęsi i nie zauważył niczego innego w pobliżu?
Podszedł szybko!
Kiedy zobaczył, jego oczy rozbłysły.
Jego twarz była pełna ekscytacji.
Jego ciało lekko drżało.
Nie spodziewał się, że gdy już miał wracać do domu, czeka go niespodzianka!