Xu Erhu spędził w domu rodziny Yu cały dzień, jego rany nieco się poprawiły, ale nadal miał trudności z chodzeniem. Gdy zapadła noc, Du Yulin znalazł Yu Wendou i powiedział, że musi gdzieś wyjść.
„Mój drogi synu, co tym razem knujesz?”
Próg przerażenia Yu Wendou był bliski przekroczenia. Zauważył, że ten dzieciak jest jeszcze bardziej brutalny niż Japończycy. Zabił siedmiu w Baguligou, dziewięciu zeszłej nocy, a teraz chce wyjść na spacer. Bez mrugnięcia okiem.