— Tato, urodziło się? To siostrzenica? — Xu Xiaojiang potarł oczy i usiadł, pytając zaspany.
— A niby nie? Szybko, szybko. Przy okazji, przechodząc obok domu cioci Wang, powiedz jej, żeby poszła do rodziny twojej bratowej i zaniosła dobrą nowinę!
— Ji Ankang, jednocześnie rozkazywał, ostrożnie wyjmował wrzące czerwone jajka z wrzątku do zimnej wody. W nuceniu nucił niedopasowaną melodię. Na przednim dziedzińcu Ji Liyan wziął urlop na jeden dzień i nie odstępował żony ani córki.