Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 17

2263 słów11 minut czytania

— Matko! — wykrzyknął Ji Liyan, a Xu Fengxia zamarła. Ostrożnie wypowiedziała te słowa, jakby nie była pewna, czy je słyszała, czy też to jakaś magiczna wizja, która pojawiła się przed jej oczami. Jej wargi drżały, a oczy były szeroko otwarte, wpatrzone w Ji Liyana. Łzy, które nazbierały się w jej oczach, zaczęły spływać po policzkach, gdy tylko mogła powstrzymać ich napływu. Czekała tak wiele lat, pragnęła tego wyznania, tej cholernej „matki”, ale nigdy nie próbowała jej wymusić. Była szczęśliwa, że Ji Liyan zaakceptował ją jako «ciotkę» i że mogli żyć w zgodzie. Nie spodziewała się, że w dniu ślubu jej syna, w dniu, w którym nie była przygotowana, jej marzenie spełni się tak nagle. — Ach… ach! — Xu Fengxia złamała się, jej głos drżał tak bardzo, że ledwo mogła odpowiedzieć. Pośpiesznie przetarła łzy rękoma, ale więcej łez spływało po jej policzkach. Pociągnęła Ji Liyana za rękę, potem chwyciła dłoń Chen Lexi. Złożyła ich dłonie razem, trzymając je w swoich, i mówiła łamiącym się głosem: — Dobry dzieciak… oboje jesteście dobrymi dziećmi… Matka… matka jest szczęśliwa… tak szczęśliwa…

Zaloguj się, aby kontynuować

Zaloguj się, aby kupić ten rozdział lub subskrypcję.