Ta gwałtowna wrzask była jak grzmot, który przestraszył duchowe ptaki na drzewach na dziedzińcu, powodując ich rozproszenie i ucieczkę.
Su Yanran również była przestraszona i szybko odepchnęła Li Qingxuana.
Cholera!
Cholera!
Cholera!
Stara twarz Li Qingxuana ściemniała, był wściekły do granic.
Jego koniuszek nosa prawie dotykał miękkich, delikatnych ust Su Yanran, a nawet... mógł wyraźnie poczuć bogaty aromat Duchowego Kurczaka w jej oddechu oraz unikalny zapach młodej dziewczyny niczym dzikie orchidee!
Jeszcze tylko trochę.
Jeszcze tak niewiele!
A potem...
Li Qingxuan wziął głęboki wdech, tłumiąc gniew w sercu, i lekko ścisnął małą rączkę Su Yanran: „Żono, czekaj chwilę, twój mąż zaraz wróci.”
Urocza twarz Su Yanran lekko się zarumieniła.
Czekać na co?
Na jego powrót, żeby ją znów pocałować?
Na dziedzińcu.
Pył opadł, a kilkunastu członków rodu Wang, niosąc czarną trumnę, wdarło się z morderczą aurą.
Na czele stał Wang Teng.
Miał zaczerwienione oczy, na biodrach przepasany był białym jedwabiem, a za nim podążał starszy w białej szacie o wyglądzie nieśmiertelnego — Xuan Xiaozi, starszy z wewnętrznego kręgu Sekty Soli Niebios.
„Li Qingxuan!”
Głos Wang Tenga był ochrypły, wypowiedziany niemal zgrzytając zębami: „Wczoraj byłem w kluczowym momencie przełomu i nie mogłem przybyć na czas.”
„Dziś z pewnością odbiorę ci twoje psie życie, aby oddać cześć duchowi mojego ojca w niebie!”
Xuan Xiaozi stał z rękami za plecami, z białym, falującym zarostem, wyglądając jak pustelnik.
Spojrzał lekko na Li Qingxuana, w jego oczach przemknęła nuta pogardy, ale nic nie powiedział.
Spory między młodszym pokoleniem nie były godne jego osobistej interwencji.
„Ojcze, pozwól mi!”
Li Chuan szybko wybiegł z domu, stając przed Li Qingxuanem, jego oczy błyszczały ekscytacją.
Jaka wspaniała okazja do zdobycia nagród od systemu!
„Ding! Wykryto zachowanie synowskiej pobożności, aktywne stawienie czoła silnemu wrogowi w obronie ojca, ukończono misję, nagroda: Niebiański podstęp na tajemniczy-tier średniej klasy – Iluzoryczne Kroki Zaginionego Śladu.”
„Zejdź mi z drogi!”
Li Qingxuan chwycił Li Chuana za kołnierz i odrzucił go na bok. Patrząc na nadciągających ludzi, jego gniew wzbierał:
„Wang Teng, tak? Jeśli dziś nie dasz mi sensownego wyjaśnienia, wrzucę całą waszą rodzinę do trumny!”
Jego umysł nadal był pełen obrazu delikatnych, czerwonych ust Su Yanran.
Gdyby ci ludzie nie wtargnęli nagle, prawie by ją pocałował!
„Tylkoby ciebie?”
Wang Teng zaśmiał się wściekle, wskazując na Li Qingxuana mieczem: „Właśnie przebiłem się do Drugiego Poziomu Skraplania Cieczy, a mój mistrz jest obecny. Czym ty, śmieciu, który przypadkiem przebiłeś się do Pierwszego Poziomu Skraplania Cieczy, możesz ze mną walczyć?”
„Dziś osobiście cię zabiję i pomszczę mojego ojca!”
„Żadnych umiejętności, za to same brednie!”
Li Qingxuan prychnął z pogardą i nagle zniknął.
*Paskudny!*
Głośny plask!
Wang Teng poleciał w powietrzu, wirując, połowa jego twarzy natychmiast spuchła jak świński ryj, a kilka zakrwawionych zębów narysowało w powietrzu piękny łuk.
„Chwila przed świtem warta jest tysiąca sztuk złota. Ten policzek mówi ci, dlaczego jest tyle warta!”
*Sssst!*
Członkowie rodu Wang wciągnęli powietrze z niedowierzaniem, patrząc na scenę.
Czyż ten Li Qingxuan nie był na Pierwszym Poziomie Skraplania Cieczy?
Wang Teng, na Drugim Poziomie Skraplania Cieczy, został odrzucony jednym policzkiem?
Czyż to nie żart?
„Ty… ośmielasz się mnie uderzyć?”
Wang Teng podniósł się z ziemi, z krwią cieknącą z kącika ust, jego twarz była zmasakrowana: „Psie, zabiję cię!”
„Sekret Xuantian Sword Art, Ruch Rozdzierający Chmury!”
Ostry qi miecza rozdarł powietrze, wydając przenikliwy syk.
„Sekret Xuantian Sword Art? Co za szmira?”
Li Qingxuan uśmiechnął się z pogardą, lekko uniósł prawą rękę; jego pięć palców wygięło się jak haczyki, a gdy qi miecza dotarło do jego ciała, chwycił on nadgarstek Wang Tenga!
„Mieczy tak się nie używa.”
Jego słowa nie zdążyły opaść.
Li Qingxuan odwrócił nadgarstek.
Wang Teng poczuł niepowstrzymaną, przytłaczającą siłę, a jego miecz wymknął mu się z ręki:
*Zgrzyt!*
Długi miecz narysował w powietrzu piękny łuk i pewnie wpadł w ręce Li Qingxuana:
„Patrz, tak się włada mieczem!”
Li Qingxuan lekko poruszył nadgarstkiem, ostrze zabłysło oślepiającym złotym blaskiem, a ostry qi miecza zamigotał poziomo!
*Szum!*
Prawe ramię Wang Tenga zostało odcięte od ramienia, krew trysnęła na wszystkie strony!
„Ach… moje ramię!”
Wang Teng wydał przeraźliwy krzyk i zaczął się chwiejnie wycofywać.
Li Qingxuan zaśmiał się zimno, obracając ostrze, i zadał kolejny cios qi miecza.
*Szum!*
Lewa noga Wang Tenga została odcięta, całe jego ciało ciężko upadło na ziemię, jęcząc z bólu.
Li Qingxuan spojrzał na Wang Tenga z góry i rzekł spokojnie: „Obiecałem twojemu ojcu, że wyślę cię do niego. Jestem człowiekiem, który dotrzymuje słowa.”
„Nie, nie możesz mnie zabić, nie możesz mnie zabić!”
Wang Teng był przerażony: „Starszy z Sekty Soli Niebios powiedział, że mam potencjał Wielkiego Cesarza… Moja przyszłość jest nieograniczona, jak mogę umrzeć tutaj?”
*Pstryk!*
Jedno machnięcie miecza jak latający łabędź.
Jego słowa nie zdążyły opaść, a miecz Li Qingxuana już wbił się w serce Wang Tenga!
„Ty…” Wang Teng pluł krwią, wpatrując się w Li Qingxuana z całą swoją niechęcią.
„Starszy z Sekty Soli Niebios miał rację, rzeczywiście masz potencjał Wielkiego Cesarza.”
Li Qingxuan skinął głową: „Widzisz, nie połączyłeś się z ziemią, stając się nawozem?”
„Synu!”
Xuan Xiaozi był zszokowany.
Nawet nie przypuszczał, że jego najzdolniejszy uczeń nie wytrzymałby nawet jednego ruchu przeciwnika!
Co najważniejsze, Li Qingxuan zabijał tak szybko, że on nie zdążył zareagować!
„Ośmielasz się okaleczyć mojego ucznia, szukasz śmierci!”
Xuan Xiaozi był wściekły, a przerażająca energia duchowa Dziewiątego Poziomu Tajemniczego Kryształu wybuchła z całą mocą.
Ułożył pieczęcie dłońmi, a ogromny atak dłoni ze sprężonej energii duchowej spadł na Li Qingxuana z góry!
„Wielka Dłoń Xuantian!”
Li Qingxuan nawet nie podniósł powieki, tylko lekko uniósł lewą rękę:
„Wynoś się!”
Li Qingxuan krzyknął zimno i lekko pstryknął palcem wskazującym lewej dłoni.
*Puk.*
Ten majestatycznie wyglądający atak dłoni sparaliżowanej energii duchowej rozproszył się jak bańka po tym jednym pstryknięciu!
„Jak to możliwe?”
Oczy Xuan Xiaozi skurczyły się, zanim zdążył zareagować, zobaczył, jak postać Li Qingxuana nagle znika z miejsca.
„Źle!”
Gdy Xuan Xiaozi chciał się wycofać, długa ręka już chwyciła go za gardło, podnosząc go w powietrze!
Oczy Li Qingxuana były obojętne, drwił: „Jakiś śmieć na Dziewiątym Poziomie Tajemniczego Kryształu, śmie mnie atakować?”
Twarz Xuan Xiaozi była pełna przerażenia, jego nogi daremnie kopały w powietrzu, nieustannie się szarpiąc: „Tak małe miejsce jak Qingshi Town, skąd wziął się taki silny człowiek jak ty? Ty… jaki masz poziom?”
„Poza Złotym Rdzeniem.”
Cztery słowa wypowiedziane beztrosko przez Li Qingxuana sprawiły, że wszyscy obecni poczuli się jak w lodowym lochu!
Członkowie rodu Wang pobledli ze strachu, kilku z nich wręcz osunęło się na ziemię.
Xuan Xiaozi trząsł się cały, w jego oczach była tylko rozpacz.
„Ty… nie możesz mnie zabić!”
Twarz Xuan Xiaozi zarumieniła się z wysiłku, próbował krzyczeć z udawaną odwagą: „Jestem starszym z wewnętrznego kręgu Sekty Soli Niebios, a Sekta Soli Niebios ma potężnych mistrzów na Etapie Złotego Rdzenia!”
„Och? Czy grozisz mi?”
„Po prostu stwierdzam fakt, mówię ci, jaką cenę zapłacisz za zabicie mnie!”
„Jeśli będziesz błagał o litość, mogę rozważyć oszczędzenie ci życia. Ale jeśli będziesz mi groził…”
Li Qingxuan nagle nacisnął mocniej, mówiąc spokojnie: „Więc umieraj!”