Kiedy otworzono wyjście z tajnego królestwa, Qiu Heng pewnym krokiem posuwał się naprzód, wtopiony w gwar tłumu.
Ledwo zbliżył się do Wiru duchowej energii, gdy nagle poczuł poruszenie w sercu, jakby coś wyczuł. Bez zastanowienia zrobił krok w bok, a jego ciało z lekkością się przesunęło.
Chwilę później z miejsca, w którym stał, potknął się i minął go pewien dobrze zbudowany młodzieniec.