Pozostali uczniowie uznali to za zabawne i od czasu do czasu przytakiwali Starszemu Li, drażniąc Bai Gu.
Czas mijał szybko, jedno przedpołudnie minęło w mgnieniu oka i nadszedł czas przyjemnego lunchu.
Dzieci ci zostali przyjęci dopiero w tym roku i jeszcze nie osiągnęli Złotego Rdzenia Etapu, który pozwalałby im na powstrzymywanie się od jedzenia.
Obiad nadal jadano w stołówce Szczytu Duchowego Jedzenia. Zbiegiem okoliczności dozorcą był ten sam uczeń, co wczoraj.
Gdy tylko zobaczył Starszego Li wchodzącego z Bai Gu, od razu przeniósł duszona w żelaznym garnku gęś do przestrzeni.
— Chodź, mały uczniu, zabiorę cię w fajne miejsce.
Po tym, jak towarzyszył Bai Gu w jedzeniu, Starszy Li tajemniczo chciał ją gdzieś zabrać.
Mając już doświadczenie w wielokrotnym lataniu latającym mieczem, tym razem Bai Gu w ramionach Starszego Li była bardzo odważna i wysunęła głowę daleko do przodu.
Jednak im bliżej widziała krajobraz, tym bardziej wydawał jej się znajomy. Czyżby to nie było miejsce, do którego zaprowadził ją wczoraj Luò Qūzhōu – biblioteka technik?
Pewnie Starszy Li myślał, że ona jeszcze nie wybrała technik i chciał ją tam zabrać?
— Mistrzu, Starszy Brat Luò Qūzhōu już zabrał mnie tu i wybrałam jedną księgę.
Po przemyśleniu uznała, że lepiej będzie wspomnieć. Co jeśli starszy pilnujący biblioteki technik zobaczy ją tam znowu?
Wtedy niepotrzebne nieporozumienia i tak dalej byłyby czymś złym.
— To nie ma znaczenia, tamta została wybrana w imieniu ucznia Szczytu Miecza, a jako u…