Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 4

1209 słów6 minut czytania

Po wykonaniu pierwszego zadania dla początkujących, Jiang Fu, po powrocie, nie spieszyła się z dalszym wykonywaniem zadań.
Zamiast tego zanurzyła się w intensywnym treningu.
Zadanie było proste, ale teleportacja była okropna!!!
Nie można zagwarantować, że następnym razem znów wyląduje w sytuacji kryzysowej, więc musi trenować przy każdej nadarzającej się okazji.
„Huk –”
Nagły, stłumiony huk rozległ się i wstrząsnął wszystkim, zsuwając drobne okruchy kamieni z sufitu jaskini, po czym ciężkie kamienne drzwi do Skarbca Artefaktów powoli się otworzyły.
Następnie dobiegł zimny głos Jiang Ruoyun.
„Jiang Fu, biorąc pod uwagę, że twoja młodsza siostra wstawiała się za tobą przez te wszystkie dni, daruję ci życie po raz kolejny i wypuszczę cię. Nie sprzeciwiaj jej się więcej w przyszłości.”
Trenująca Jiang Fu powoli podniosła wzrok i chłodno spojrzała na postać stojącą w drzwiach.
Twarz Jiang Ruoyun była surowa i lekko zniecierpliwiona.
Obok niej stała Shen Qinglan, ubrana w pięknie zdobioną szatę osobistego ucznia, lśniącą i olśniewającą.
„Długo błagałam Mistrza, żeby cię wypuścić.”
Po jej oczach przemknęła nuta dumy, ale jej słowa brzmiały nieco urażonym tonem.
„Choć siostra nie skrzywdziła mnie celowo, nie bądź w przyszłości taka lekkomyślna.”
Myślała, że Jiang Fu umrze w środku, dlatego każdego dnia fałszywie błagała swojego Mistrza o litość.
Nie spodziewała się, że nadal będzie żywa.
Jiang Fu zupełnie ich zignorowała.
„Na co jeszcze czekasz, nie wychodzisz, czy mam przyjść i ci pomóc?”
Widząc, że Jiang Fu się nie porusza i nic nie mówi, Jiang Ruoyun nagle się skrzywiła.
„Szkoda, że twoja młodsza siostra chciała osobiście cię odebrać.” Ton jej głosu był pełen urazy.
„Jak mogłam mieć taką córkę, która tak mnie zawstydza?”
„Siostro, czy nadal gniewasz się na Mistrza?”
Shen Qinglan podbiegła, chcąc jej pomóc.
„Jeśli masz się gniewać, siostro, gniewaj się na mnie. Mistrz nie chciał cię wychłostać, to wszystko moja wina, Mistrz po prostu za bardzo się o mnie martwił.”
Jiang Fu zaczęła się irytować.
Machinalnie strąciła fałszywie okazującą troskę Shen Qinglan, która była nieprzygotowana i została odrzucona na znaczną odległość.
„Siostro, ty…” Shen Qinglan spojrzała na Jiang Fu z niedowierzaniem.
Jak Jiang Fu mogła ją tak odepchnąć?
Nie, to nie tak.
„Widzę, że nadal nie żałujesz i wręcz pogarszasz sprawę, bezczelnie znęcając się nad swoją młodszą siostrą na moich oczach.”
Jiang Ruoyun, widząc, że jej młodsza uczennica została odepchnięta, wpadła w gniew.
Nie skupiając się na istocie sprawy, uderzyła dłonią w Jiang Fu.
Chociaż Jiang Fu użyła techniki, by się obronić, została odrzucona do tyłu, a z kącika jej ust popłynęła krew.
Ta aura...
Shen Qinglan dopiero teraz dokładnie przyjrzała się Jiang Fu.
Jej ciało, które przed zamknięciem w Skarbcu Artefaktów było chude i niezdrowe, teraz było rumiane, jej twarz nawet piękniejsza niż wcześniej, a jej zielona szata była nieskazitelnie czysta.
Niechętnie uwierzyła i z wahaniem zapytała: „Siostro, twoje umiejętności…”
Jiang Ruoyun spojrzała na Jiang Fu, źrenice jej się zwęziły, była zdumiona.
„Późny etap Budowania Fundamentu?”
Tak, Jiang Fu trenowała intensywnie przez kilka dni i awansowała z pośredniego do późnego etapu Budowania Fundamentu.
Shen Qinglan zamarła, krzycząc ze zdumienia: „Jak to możliwe?”
Niemożliwe, przecież była odpadem, skąd jej umiejętności zrównały się z jej własnymi?
Jiang Fu roześmiała się lekko, patrząc na nią.
„Czego się dziwić?”
Powoli wstała z ziemi, ocierając krew z kącika ust.
„To tylko późny etap Budowania Fundamentu, będzie jeszcze więcej rzeczy, które cię zaskoczą.”
Jiang Ruoyun zamyśliła się i odezwała: „Nie będę pytać o żadne niezwykłe okazje, jakie otrzymałaś. Skoro potrafisz już trenować, sama się zarejestruj, a zasoby, które ci przysługują, nie zostaną ci odebrane.”
„Jeśli napotkasz problemy w treningu, zawsze możesz przyjść do mnie.”
Po czym machnęła rękawem i odeszła, nie zwracając uwagi na to, czy Shen Qinglan za nią podąży.
Być może będzie musiała na nowo przemyśleć, jak traktować tę córkę.
„Mistrzu!”
Shen Qinglan, widząc, że Jiang Ruoyun ją porzuciła, rzuciła nienawistne spojrzenie na Jiang Fu, po czym szybko pobiegła za nią.
Jiang Ruoyun nie jest naprawdę ślepa ani głupia, jedynie waży korzyści.
Ale to normalne, równowaga zawsze przechyla się na stronę bardziej wartościową.
Wartość daje zasoby, a chociaż ma system, to kto by narzekał na nadmiar zasobów?
Nie ma ona tylu miłości i nienawiści.
Dopóki Jiang Ruoyun nie będzie dalej mieszać, nie zerwie relacji i nie opuści sekty.
W końcu, Górzysta Mglista Sekta jest największą sektą kultywatorów dźwięku w Pięciu Krainach Kunyu.
Jiang Fu, patrząc na ich oddalające się sylwetki, również wyszła ze Skarbca Artefaktów i udała się do Składnicy Dźwięku, gdzie obsługiwano ogólne sprawy sekty.
Uczniowie na drodze, widząc ją, zatrzymywali się, a potem szeptali między sobą.
„Czy to nie Jiang Fu? Ona naprawdę żyje?”
„Słyszałem, że Wielki Starszy pobił ją do śmierci, a potem zamknął w Skarbcu Artefaktów…”
„To dlatego, że zazdrościła Mistrzyni Shen i wielokrotnie ją krzywdziła, moim zdaniem, to, że jeszcze żyje, to dla niej łaska.”
„Popatrz na nią, po tak długim okresie przetrwania w Skarbcu Artefaktów, pewnie też jest już bezużyteczna…”
„Przecież ona od początku była beznadziejna, prawda?”
Po drodze rozlegały się tylko pełne drwin i pogardy szepty. Jiang Fu je zignorowała i podeszła prosto do lady rejestracyjnej.
Starszy na służbie nazywał się He. Zamykając oczy, przeglądał księgi.
Usłyszawszy kroki, zerknął na przybyłego. Widząc Jiang Fu, tę beznadziejną, zmarszczył brwi, nie rozumiejąc, po co tu przyszła.
Ton jego głosu był lekko poirytowany: „Precz, precz, co ty tu robisz?”
„Zarejestruj się zgodnie z zasadami sekty.”
„Co masz do zarejestrowania? Nie przeszkadzaj mi tutaj.”
Jiang Fu nie chciała z nim nadal gadać, bezpośrednio uwolniła swoją aurę kultywatora późnego etapu Budowania Fundamentu.
Starszy He nagle wstał, jego głos zmienił ton.
„Późny etap Budowania Fundamentu? Jak to możliwe?”
Spojrzał na nią z niedowierzaniem: „Ty… te twoje umiejętności… są prawdziwe?”
„Czy to może być fałszywe?” Jiang Fu miała ochotę wyjąć Tian Jun i uderzyć go w głowę.
Starszy He zrobił zbyt duży hałas, więc okoliczni uczniowie usłyszeli i wyrazili swoje zdumienie.
„Przecież ona trenowała przez ponad dziesięć lat, zanim osiągnęła Wprowadzenie do Kultywacji Dźwięku, jak mogła być na późnym etapie Budowania Fundamentu?!”
„Wyszła ze Skarbca Artefaktów osiągając późny etap Budowania Fundamentu, czy mogę mieć takie szczęście! Jeśli tak, to też chcę zostać zamknięta!”
„Czyżby Wielki Starszy dowiedział się o jakimś sekrecie Skarbca Artefaktów i celowo ją tam zamknął? W końcu są matką i córką.”
„Ciii! Czy można dyskutować o Wielkim Starszym!”
Jiang Fu czuła, że zaczynają mówić coraz dziwniejsze rzeczy, z lekkim niezadowoleniem spojrzała na Starszego He: „Czy można się już zarejestrować?”
„Można, oczywiście, że można.”
Starszy He pośpiesznie skinął głową, jego twarz pokrywał uśmiech, zupełnie inny niż jeszcze chwilę temu obojętny ton: „Już ci rejestruję.”
„Co do miejsca treningu, wystarczy, że zarejestrujesz mi jakiekolwiek miejsce w Dolinie Upadającego Dźwięku.”
„Dolina Upadającego Dźwięku jest zbyt odludna i jej koncentracja energii duchowej nie jest zbyt wysoka, może wolisz wybrać inne miejsce?”
„Nie trzeba.”
Starszy He nie naciskał, szybko załatwił formalności, podał jej jadeitową plakietkę ucznia i torbę-przechowalnię z zapakowanymi zasobami.
Jego stosunek był niezwykle uprzejmy.
Jiang Fu odebrała rzeczy i odwróciła się, by odejść.
Za jej plecami głosy uczniów stawały się coraz głośniejsze.
„Wybrała tak odludne miejsce jak Dolina Upadającego Dźwięku, nie wiadomo, czy to prawdziwy sukces, czy po prostu dobrze ukrywała swoje zdolności.”
„Mistrzyni Shen również jest na późnym etapie Budowania Fundamentu, a już niedługo odbędzie się Konkurs Sekty, teraz dopiero będzie się działo…”
„A co z późnym etapem Budowania Fundamentu, nad nią jest wciąż wielu starszych braci i sióstr na etapie Złotego Rdzenia i Dziecka Poczętego!”

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…