Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 8

1330 słów7 minut czytania

Wieść o aresztowaniu Li Jianjuna, niczym kamień wrzucony w spokojną toń Brygady Produkcyjnej Czerwonej Gwiazdy, wzbudziła falę plotek. Jedni ubolewali, inni jednak po cichu cieszyli się — Li Jianjun na co dzień był tyranem i wielu sobie z nim naraziło.
Tymczasem w domu Li Jianguo panowała grobowa cisza, jakby wyrwano mu kręgosłup. Liu Cuihua płakała i lamentowała przez dwa dni, aż zachrypła, potem po prostu położyła się na posłaniu i nie wstawała. Gospodarstwem nikt się nie zajmował, nawet dziedziniec pokrył się kurzem.
Li Jianguo również wyglądał na kilkanaście lat starszego, pogrążony w westchnieniach, nikomu nie okazywał dobrej twarzy.
Su I wiedział, że to jego najlepsza szansa.
Tej nocy księżyc świecił słabo, ciemne chmury przysłaniały go od czasu do czasu — idealna pora na działanie. Su I zaczekał, aż wieś pogrąży się w całkowitym spokoju, po czym cicho wstał i, kryjąc się w mroku, ruszył w stronę domu Li Jianguo.
Ściany podwórka Li Jianguo nie były wysokie. Su I, wykorzystując starą wiśnię rosnącą przy murze, zwinnie przeskoczył przez płot. Na podwórzu panowała cisza, przerywana jedynie cykaniem owadów.
Wstrzymał oddech i podążając wzdłuż muru, posuwał się naprzód. Światło w głównym domu zgasło, tylko w zachodniej oficynie paliła się jedna, słabo tląca się lampa naftowa, z której dochodził stłumiony kaszel Li Jianguo.
Su I pamiętał, że Ciocia Wang mówiła o tym, że Li Jianguo trzyma zebrane księgi medyczne i zioła w wschodniej oficynie. Unikając wzroku z zachodniej oficyny, cicho podkradł się do drzwi wschodniej oficyny.
Drzwi były zamknięte, ale zamek wyglądał na stary i niezbyt solidny. Su I wyjął z kieszeni cienki drucik — przygotował go wcześniej. Z czasów, gdy robił eksperymenty, nauczył się kilku prostych sposobów otwierania zamków i nie spodziewał się, że przyda mu się to tutaj.
— Klik — rozległ się cichy dźwięk i zamek puścił.
Su I otworzył drzwi, a go uderzyła mieszanka zapachu kurzu i ziół. Wślizgnął się do środka, zamknął drzwi za sobą i przy słabym świetle księżyca wpadającym przez okno zaczął szukać.
W wschodniej oficynie znajdowało się sporo gratów, głównie narzędzia rolnicze i stare meble. Su I cierpliwie przeszukiwał wszystko po kolei. Pamiętał, że Zhao Lei mówił, iż Li Jianguo jest podejrzliwy, więc ważne rzeczy z pewnością chowa w ukryciu.
Po długich poszukiwaniach nie znalazł ani jednej porządnej książki.
Czyżby Ciocia Wang się pomyliła? Su I zmarszczył brwi.
Nie chcąc się poddać, sprawdził wszystko raz jeszcze. Gdy jego ręka dotknęła starej szafy, nagle odkrył, że ściana w tym miejscu jest pusta — znajdowała się tam skrytka!
Su I ucieszył się w duchu, ostrożnie przesunął szafę. Drzwi skrytki zbudowane były z kilku luźnych cegieł. Usunął cegły, a za nimi znalazł drewnianą skrzynię.
Skrzynia była zamknięta na klucz, ale tym razem zamek był prostszy. Su I otworzył ją w kilka chwil.
Wewnątrz skrzyni leżała warstwa papieru woskowego, a pod nią kilka książek i płócienna torba.
Su I wziął do ręki książkę i przy świetle księżyca zobaczył na okładce napis: „Zapiski Medyczne Su”, z mocnym, wyrazistym pismem. Jego serce zabiło mocniej. Przejrzał kilka stron, w środku były gęste odręczne notatki i kilka ręcznie rysowanych ilustracji ziół. W rogu ostatniej strony widniał napis „Napisane Ręcznie przez Wen'ana”!
Su Wen'an! To rzeczywiście był jego dziadek!
Su I stłumił ekscytację i wziął do ręki pozostałe książki. Wszystkie były cennymi księgami medycznymi. Na stronie tytułowej jednej z nich, „Ilustrowany Atlas Ziół Ludowych”, widniał podpis jego ojca!
To były właśnie księgi medyczne zabrane jego rodzicom dawniej!
Otworzył płócienną torbę. W środku były wysuszone zioła. Chociaż niektóre zaczęły pleśnieć, wciąż można było rozpoznać wiele gatunków, a wśród nich kilka rzadkich ziół leczniczych.
Właśnie w tym momencie z zewnątrz dobiegły kroki, jakby ktoś szedł w stronę wschodniej oficyny!
Su I przestraszył się. Szybko włożył księgi i zioła z powrotem do skrzyni, zamknął ją, schował do skrytki i z powrotem przysunął szafę. Gdy miał już szukać kryjówki, drzwi nagle się otworzyły.
— Kto tam? — głos Li Jianguo brzmiał podejrzliwie. W ręku trzymał drewniany kij.
Su I przeklął w duchu. Okazało się, że ten stary lis, Li Jianguo, nie spał spokojnie. Nie miał czasu na myślenie. Podbiegł do okna, otworzył je i wyskoczył na zewnątrz.
— Złodziej! — krzyknął Li Jianguo i ruszył w pościg.
Przy lądowaniu Su I skręcił kostkę, ale nie zwracał uwagi na ból. Z całych sił biegł w stronę ogrodzenia. Li Jianguo, mimo wieku, znał teren swojego podwórza i depczył mu po piętach.
— Łapać go! Złodziej! — krzyk Li Jianguo był niezwykle ostry w panującej ciszy.
Su I nie mógł się zatrzymać. Zeskoczył z płotu i biegł, co sił, aż do swojego domu. Gdy zamknął drzwi, osunął się na ziemię, ciężko dysząc.
Spojrzał w dół. „Zapiski Medyczne Su” i „Ilustrowany Atlas Ziół Ludowych” nadal były przy nim — w pośpiechu włożył te dwie książki do swojej sakiewki.
Z zewnątrz dobiegały przekleństwa i kroki Li Jianguo, ale nie ścigali go.
Su I odetchnął z ulgą. Jego plecy były już całe mokre od zimnego potu.
Ostrożnie schował obie książki, ale w jego głowie rozpętała się burza.
„Zapiski Medyczne Su” zawierały nie tylko notatki Su Wen'ana, ale także uzupełnienia jego ojca, a nawet kilka stron zapisanych ręką jego matki! To nie tylko dowodziło ich dziedzictwa medycznego, ale także pokazywało, jak ważne były dla nich te księgi!
Dlatego Zhang Qishan i Li Jianguo skonfiskowali te księgi medyczne? Tylko dlatego, że „promowały feudalne przesądy”? A może ich prawdziwym celem były właśnie te księgi?
Su I otworzył „Ilustrowany Atlas Ziół Ludowych”. Większość opisanych tam ziół była powszechna w okolicach Góry Czarnego Wiatru, ale przy kilku z nich ojciec zrobił oznaczenia czerwonym tuszem i dopisał dziwne symbole, które wyglądały jak jakieś receptury.
Czy te księgi medyczne skrywały jakiś sekret?
Im więcej Su I o tym myślał, tym bardziej czuł, że coś jest nie tak. Niespodziewana śmierć jego rodziców, nienormalne zachowanie Li Jianguo, nagłe przeniesienie Zhang Qishana... Wszystko to wyglądało jak gigantyczny spisek.
Właśnie wtedy, zza drzwi dobiegło ciche pukanie.
Serce Su I ścisnęło się. Czy to był Li Jianguo, który go znalazł? Gdy miał się schować, usłyszał głos Cioci Wang zza drzwi: „Mały I, śpisz? Przyniosłam ci coś do jedzenia.”
Su I odetchnął z ulgą i otworzył drzwi. Ciocia Wang trzymała miskę. Widząc jego bladą twarz, zaniepokoiła się: „Mały I, co ci jest? Wyglądasz tak źle?”
— Nic, Ciociu Wang, może jestem trochę zmęczony — powiedział Su I, próbując ukryć prawdę.
Ciocia Wang podała mu miskę: „Ugotowałam trochę owsianki z batatów, zjedz na ciepło. Słyszałam wcześniej, jak ten stary piernik, Li Jianguo, krzyczał o złodzieju, słyszałeś?”
— Słyszałem, nie wiem, o co chodziło — odebrał miskę Su I.
— Hmpf, na pewno coś ukrywa i jest przewrażliwiony — prychnęła Ciocia Wang. — Mały I, powiem ci, że właśnie widziałam Księgowego Wanga kręcącego się podejrzanie przed domem Li Jianguo, nie wiem, po co.
Księgowy Wang? Serce Su I zabiło mocniej. Dlaczego pojawiał się w tym momencie przed domem Li Jianguo?
— Dziękuję, że mi pani powiedziała, Ciociu Wang.
— Nie ma za co, odpocznij sobie — po kilku wskazówkach Ciocia Wang wróciła do domu.
Su I spojrzał na owsiankę w misce, ale nie miał apetytu. Pojawienie się Księgowego Wanga skomplikowało sprawę.
Miał przeczucie, że aresztowanie Li Jianjuna nie było takie proste, jak się wydawało na pierwszy rzut oka.
Su I wypił kilka łyków owsianki, by się uspokoić. Schował obie księgi medyczne do skrytki pod łóżkiem, którą wykopał dziś.
Po wszystkim położył się do łóżka, ale nie czuł snu.
Dzisiejsze odkrycia przybliżyły go do prawdy o krok, ale jednocześnie uświadomiły mu, że niebezpieczeństwo zbliża się wielkimi krokami. Li Jianguo z pewnością zauważył, że ktoś bada sprawy sprzed lat, co zrobi teraz?
Su I zacisnął pięści. Niezależnie od tego, jaki spisek przygotowują Li Jianguo i Księgowy Wang, nie cofnie się.
Ma oczy, które widzą Wartość Rozczarowania, ma wskazówki pozostawione przez dziadka i rodziców, a także pomoc przyjaciół, takich jak Zhao Lei i Zhou Mingyuan.
Był pewien, że pewnego dnia odkryje wszystkie zagadki, oczyści imię rodziców i sprawi, że ci, którzy ukrywają się w cieniu, poniosą należną karę.
Światło księżyca wpadające przez okno oświetliło zdeterminowane spojrzenie Su I.
Ta rozgrywka dopiero się zaczęła.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…