Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 17

1106 słów6 minut czytania

Księżycowa poświata, srebrna, padała na każdy cal Góry Zielonego Szczytu, lecz nie mogła rozwiać mroku w głębi lasu. Su I, opierając się na świetle księżyca, próbował rozpoznać znaki na mapie. Ścieżka pod jego stopami stawała się coraz bardziej stroma, kamienie osuwały się co chwilę z hukiem, który w ciszy nocy brzmiał wyjątkowo donośnie. Celowo zwolnił kroku, nasłuchując uważnie otoczenia. Słowa Lin Wanqiu nie były przesadzone; jeśli ludzie z zespołu Szefa Działu Li wytropili wskazówkę pozostawioną przez ojca, nie zrezygnują z niej łatwo. Mogli oni czaić się gdzieś w tej chwili w górach. Nie wiadomo, jak długo szedł, gdy nagle przed nim wyłonił się skalny uskok, stromy i niebezpieczny. W ciemnościach majaczył mroczny kształt, przypominający kaczy dziób – to był właśnie Orle Rozlewisko zaznaczone na mapie. Na krawędzi urwiska rosło kilka krzywych sosen, ich gałęzie kołysały się na wietrze niczym ręce upiorów.

Zaloguj się, aby kontynuować

Zaloguj się, aby kupić ten rozdział lub subskrypcję.