Po opatrzeniu ran i nasyceniu żołądków, żołnierze pozbyli się umierającego znużenia. Ponownie przecierali swoją broń, a w ich oczach pojawił się błysk, proste plecy. Wszyscy patrzyli z niemal fanatycznym uwielbieniem na młodego dowódcę kompanii, który odpoczywał przy ognisku z zamkniętymi oczami.
W ich sercach Chen Feng nie był już zwykłym śmiertelnikiem. Był nieśmiertelnym, który potrafi wyczarować lekarstwo i konserwy wołowe znikąd! Chen Feng nie zwracał uwagi na te spojrzenia.
Jego świadomość pogrążona była w wirtualnym rynku w jego umyśle. 【Saldo: 4280】 Ta ogromna suma wystarczyła, aby jego oddział przeszedł całkowitą metamorfozę. Jego palce, a raczej jego świadomość, przesuwały się po bogatej liście towarów.
W końcu zatrzymały się na linii w kategorii 【Broń lekka】. "Czeski lekki karabin maszynowy ZB-26, prawie nowy (w zestawie 4 magazynki, zestaw oleju do broni), saldo: 1500" To jest to! Serce Chen Fenga gwałtownie zabiło.
W XXI wieku był on białym księżycem w sercach niezliczonych fanatyków wojskowości. W tej epoce był to rdzeń siły ognia plutonu piechoty, „czeskiej produkcji” zbierający życia wrogów! Z tym można było naprawdę wyprostować plecy!
Nie wahał się dłużej. "Kupić dwa czeskie lekkie karabiny maszynowe!" "Do tego dwa tysiące pocisków 7.92mm Mauser!"
Myśl szybka jak błyskawica, natychmiastowe zamówienie. "Czeski lekki karabin maszynowy ZB-26x2, zużycie salda: 3000" "Pocisk 7.92mm Mauser x2000, zużycie salda: 400" "Całkowite zużycie salda: 3400" "Potwierdzić transakcję?" "Potwierdzam!"
【Saldo: 880】 Patrząc na saldo, które natychmiast zmniejszyło się o połowę, Chen Feng niczego nie żałował. Pieniądze są po to, by zamienić je w siłę bojową! Dopóki można pokonać Japończyków, warto wydać nawet więcej!
Natychmiast rozległ się głos systemu. "Transakcja zakończona pomyślnie." "Kurier 【fellow pulling a mule cart】 pojawi się za pół godziny, jadąc ze wschodu na zachód wzdłuż górskiej drogi przed świątynią, proszę zwrócić uwagę na odbiór."
"Hasło: Dziś jest ładna pogoda." Znowu to samo! Chen Feng nagle otworzył oczy.
Spojrzał na Wang Dali, który stał za nim. "Dali!" "Jestem!"
"Zabierz dwóch ludzi i poczekajcie na górskiej drodze przed bramą świątyni." Chen Feng ściszył głos, jego mina była poważna. "Za pół godziny, od wschodu przejedzie tędy pewien chłop ciągnący muła."
"Jeśli zapyta 'Dziś jest ładna pogoda', zabierzcie rzeczy z jego wozu!" "Pamiętaj, nie pytaj, nie patrz, weźcie rzeczy i idźcie!" Wang Dali zamarł.
Ponownie ten tajemniczy kanał? W jego wnętrzu wrzało, ale na zewnątrz nie odważył się niczego pokazać. Potwierdził mocno kiwnięciem głowy.
"Tak! Gwarantuję wykonanie zadania!" Po czym wybrał dwóch bystrych starych żołnierzy, chwycił broń i szybko wyszedł ze Świątyni Ducha Góry.
... Kiedy Wang Dali i jego dwaj towarzysze odeszli, atmosfera w świątyni stała się nieco dziwna. Żołnierze patrzyli na siebie, widząc w oczach każdego głęboką ciekawość.
"Hej, zgadnijcie, co dobrego dowódca przyniesie tym razem?" – cicho zapytał młody żołnierz swojego sąsiada. "Kto wie?
Na pewno coś dobrego!" – odparł inny stary żołnierz, oblizując się na myśl o smaku konserw wołowych, z pewnością w głosie. "Myślę, że więcej konserw!
Albo ryżu i mąki!" "Niekoniecznie, teraz brakuje nam sprzętu! Czy nie zauważyliście, że dowódca wysłał brata Dali?
Na pewno idzie po broń!" "Po broń? Przecież mamy wystarczająco dużo broni?"
"Głupota!" – szepnął doświadczony sierżant, który służył siedem lub osiem lat, tajemniczo. "Powiem wam, pochodzenie dowódcy jest wielkie!"
"Skąd myślicie, że wzięły się te konserwy i lekarstwa? Podejrzewam, że dowódca został tu wysłany z Chongqing! Jego 'kanał' może być bezpośrednio w handlu z obcokrajowcami!"
Gdy tylko ta hipoteza padła, wokół rozległ się kolejny charkot zduszonego oddechu. Handel z obcokrajowcami? Mój Boże, to byłaby potężna siła!
Im więcej żołnierze sobie wyobrażali, tym większy szacunek okazywali Chen Fenowi. Automatycznie wyobrazili sobie Chen Fenga jako niezwykle ważną postać z tajną misją, posiadającą władzę nad wszystkim. A oni byli zespołem wybranym przez tego wielkiego człowieka!
Dumni z tego! Kiedy tak wszyscy rozmyślali. Z zewnątrz świątyni dochodziły ciężkie kroki.
Wang Dali z dwoma żołnierzami nieśli dwa długie, prostokątne przedmioty, szczelnie owinięte grubym płótnem, i weszli do środka. Bum! Dwa wielkie pakunki z hukiem upadły na ziemię.
Wszystkie oczy natychmiast skupiły się na nich. "Dowódca... Dowódco!"
– Wang Dali dyszał ciężko, a jego twarz, zaczerwieniona od wysiłku i emocji, była nienaturalnie czerwona. "Rzeczy... udało się przywieźć!"
"Ten chłop jechał mułem, pojawił się, gdy tylko stanęliśmy na poboczu, użyliśmy hasła, zdjął paczki i odjechał, ani słowa więcej nie powiedział!" Powietrze w świątyni zgęstniało. Ponad trzydzieści par oczu wpatrywało się w dwa tajemnicze pakunki.
Co było w środku? Chen Feng wstał i podszedł do pakunków. Nie mówił nic, tylko wyciągnął bagnet i przeciął sznur owijający paczki.
Szzzz– Płótno zostało szybko odsunięte. W następnej chwili. Po raz pierwszy ukazały się dwie lśniące zimnym stalowym blaskiem, pokryte gęstym olejem do broni, gładkie i zabójcze w wyglądzie, zupełnie nowe, groźne bronie!
Lufy, kolby, uchwyty i charakterystyczne magazynki na 20 naboi… "Sss–" Ktoś pierwszy westchnął z podziwu. Następnie, jeden po drugim, w starej świątyni rozległy się dźwięki wstrzymanych oddechów.
"Czeski…?" – Ten stary sierżant, drżącym głosem, wykrztusił te słowa. Jego oczy, szeroko otwarte jak spodki, wpatrywały się w karabiny maszynowe na ziemi, jakby widział coś niewiarygodnego.
"Mój Boże! Wciąż są nowe!" "Ten olej do broni…
ten blask… służyłem prawie dziesięć lat, nigdy nie widziałem tak nowych gratów!" Żołnierze oszaleli!
Rzucili się do przodu w tłumie, wyciągali ręce, ale bali się dotknąć, tylko patrząc z chciwością, jakby oglądali skarby świata. Wang Dali natomiast uklęknął na ziemi, wyciągnął swoje szorstkie dłonie i raz po raz głaskał zimne lufy karabinów maszynowych, z wyrazem twarzy, który był bardziej czuły niż na widok świeżo poślubionej żony. To były czeskie karabiny!
Broń masowego rażenia na polu bitwy! Jedna sztuka potrafiła zmieść cały pluton Japończyków! Teraz mieli dwa!
I to zupełnie nowe! Żołnierze czuli się, jakby śnili. Kilka dni temu byli jeszcze resztkami żołnierzy z pordzewiałymi broniami i kilkoma nabojami, gotowi zamarznąć i umrzeć z głodu.
Teraz jedli konserwy wołowe, używali Penicyliny, a także byli wyposażeni w zupełnie nowe czeskie karabiny maszynowe! Ta zmiana była zbyt szybka! Tak szybka, że trudno było w nią uwierzyć!
"Dość gapienia się!" – Niskie polecenie Chen Fenga wyrwało wszystkich z szoku. Wskazał na dwóch najstarszych i najlepiej strzelających żołnierzy.
"Zhou Daniu! Li Shitou!" "Jestem!"
Dwóch wskazanych żołnierzy stanęło na baczność, ich twarze zarumieniły się z ekscytacji. "Od teraz wy dwaj jesteście strzelcami z karabinów maszynowych w pierwszym i drugim plutonie!" "Te dwa czeskie karabiny maszynowe to wasze życie!"
– Ton Chen Fenga nie podlegał dyskusji. "Tak! Dowódco Kompanii!"
Obaj wybuchnęli gromkim okrzykiem, ruszyli do przodu, każdy po jednym karabinie maszynowym, i ostrożnie przytulili je do piersi. Chen Feng wskazał czterech kolejnych żołnierzy, którzy mieli być pomocnikami strzelców i amunicyjnymi, tworząc dwie kompletne drużyny karabinów maszynowych. "Naładujcie magazynki!"
"Tak!" Zhou Daniu i Li Shitou sprawnie ładowali żółte naboje do magazynków. Klak!
Czysty dźwięk metalowego uderzenia. Magazynek został solidnie zamocowany na karabinie maszynowym. Kiedy dwa czeskie karabiny maszynowe zostały postawione na kamiennym ołtarzu w świątyni, a czarne lufy skierowane na zaśnieżony teren przed świątynią, cały oddział zmienił swój charakter.
Niewyczerpany, żelazny chłód i zabójcza aura unosiły się z tych ponad trzydziestu mężów. Poprzednia rozpacz, zagubienie i dekadencja zostały całkowicie zmiażdżone przez te dwa zimne, stalowe potwory! Nie byli już pokonanymi.
Byli stadem wygłodniałych wilków z ostrymi zębami, czekających na posiłek! Mając dwa czeskie karabiny maszynowe i ponad trzydzieści karabinów, ich siła ognia nie ustępowała zwykłemu plutonowi liczącemu stu ludzi! Żołnierze ściskali stalowe karabiny, proste plecy, a w ich oczach płonął ogień zemsty.
Mieli teraz tylko jedną myśl. Niech Japończycy przyjdą! W tym momencie.
"Dowódco Kompanii! Coś się stało!" – Żołnierz pełniący wartę na wysokości przed świątynią wbiegł do środka, zsuwając się po śniegu, jego twarz wyrażała niepokój.
"Przyszła drużyna kolaborantów! Około dwudziestu osób, idzie w naszym kierunku!" "Patrząc na kierunek, zmierzają do wioski Wangjia na dole góry!"