Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 13

1230 słów6 minut czytania

— Prych! – Fury wypluł całą kawę, którą właśnie miał w ustach! Uderzył pięścią w stół i ryknął: — Guan Heng! Czyś ty zwariował? Nie wiem, skąd się dowiedziałeś o stopie Adaman, ale to tajemnica państwowa, bogactwo Federacji! Tobie? Niemożliwe! Absolutnie niemożliwe!
— Czyli negocjacje zerwane? Guan żegna się! – Guan Heng ponownie wstał, udając, że odchodzi, mówiąc przy tym: — Przy okazji przypominam, że jeśli moim przyjaciołom coś się stanie, to wszyscy agenci S.H.I.E.L.D., kucharze, sprzątaczki i ochrona przed drzwiami, a także ich krewni i przyjaciele, a nawet garnki i patelnie w domach, zwierzątka domowe – wszystkie te osoby mogą w wyniku mojego „niechcący udzielonej opieki” również napotkać nieprzewidziane zdarzenia!
— Chcesz mnie szantażować życiem Li Qianhuan? W takim razie odpowiem tym samym! Szantażować cię życiem innych! – Guan Heng uśmiechnął się z pogardą. – Jestem samotny, nie mam rodziny, w przeciwieństwie do was, którzy macie bliskich. Wśród waszych krewnych mogą być nawet afrykańscy wodzowie, królowie Pacyfiku. Fury, ośmielisz się postawić ich życie przeciwko mojemu?
Po tych słowach Guan Heng, Fury nie miał nic do powiedzenia. Spuścił wzrok i zamyślił się, po czym powiedział: — Poczekaj chwilę, muszę to przemyśleć… – Pomyślał w duchu: „Skąd ten dzieciak ma informacje o tym stopie? Chciałbym wiedzieć, kto wygadał tajemnicę, rozczłonkowałbym go, żeby się zemścić! Guan Heng wyraźnie żąda niedorzecznych pieniędzy, a do tego wie za dużo. Trzeba go trzymać pod kontrolą S.H.I.E.L.D., inaczej ten gaduła wszędzie będzie się wygadywał, a jakie wtedy będziemy mieli sekrety?”
Widząc, że obrona psychiczna Fury'ego zaczyna się chwiać, Guan Heng przeszedł do ataku i usiadł z powrotem: — Właściwie to nie jestem aż taki zachłanny. Żądanie od ciebie Vibranium, pewnie go nie masz. Stop Adaman dzieli się na prymitywny, prawdziwy i wtórny. Prymitywnego mogę nie brać, ale prawdziwy poziom jesteś w stanie zdobyć, prawda? Ten, który potrafi obronić się przed pociskami Hydry!
Fury z czarną miną powiedział: — Prawdziwy stop Adaman? Łatwo ci mówić, to jest zbyt drogie w produkcji! Chociaż mamy pewne zapasy, nie stać nas na zbyt wiele. Koszty przetworzenia pochłonęłyby lata pensji i świadczeń całego zarządu!
Guan Heng pogłaskał się po podbródku i pomyślał, po czym otworzył usta: — Nie martw się, nie potrzebuję dużo. Czy już ci nie powiedziałem? Zrobię tylko trzy rzeczy. Jestem superbohaterem używającym pięści. Zrób mi pierścień na lewą rękę, a dodatkowo zrób pas, podobny do tego mistrza boksu, z okrągłym dyskiem pośrodku! Na koniec poproszę o pokrowiec na miecz, który nosi się na plecach. Tylko te trzy rzeczy, nie zużyją dużo stopu u ciebie! Ale dla mnie będą bardzo ważne!
Uderzając palcami o stół, Guan Heng usilnie starał się przypomnieć sobie wiedzę o stopie Adaman, którą posiadł w tamtym świecie: — Rysunki do tych trzech rzeczy wykonam osobiście! Wiem, że prawdziwy stop Adaman może zmieniać kształt w wysokiej temperaturze, ale raz uformowany, bardzo trudno go zmienić, nawet przy użyciu wysokiej temperatury. Dlatego muszę dokładnie przemyśleć jego kształt!
Fury wpatrywał się w niego zszokowany: — Czy ten dzieciak jest na pewno ekspertem? Może jego wiek nie odpowiada wyglądowi? Czyżby Guan Heng był starym potworem na sto lat, z twarzą dziecka?
Jednak słysząc, że Guan Heng chce pierścień, pas i pokrowiec na miecz, poczuł ulgę: — Na szczęście ten dzieciak wie, kiedy się powstrzymać, nie żąda ode mnie pełnego pancerza gotyckiego! – zamruczał pod nosem: — Dobra! Postaram się pomóc ci z tymi metalowymi potrzebami! Twój projekt nie może zużywać zbyt wielu materiałów, postaraj się o sukces za pierwszym razem! Nie stać nas na takie straty w produkcji!
Guan Heng roześmiał się pod nosem: „Najważniejsze dopiero się zaczyna…” – dodał: — Moje drugie życzenie to trzech agentów na poziomie ósmym, którzy zostaną moimi S.O.!
S.O. – supervising officer, oficer nadzorujący. Zazwyczaj są to osoby pełniące funkcję opiekunów, mentorów. Jest to jedna z najważniejszych relacji między agentami S.H.I.E.L.D. Relacja ta jest nawet silniejsza niż bezpośrednia podległość. Nowi agenci, po przejściu serii testów kwalifikacyjnych i dołączeniu do S.H.I.E.L.D., zazwyczaj otrzymują doświadczonego agenta, który ich prowadzi, szkoli i ocenia. Opinia tego doświadczonego agenta staje się częścią ich kariery na całe życie, stanowiąc ważną podstawę do przeniesień i awansów. Z drugiej strony, zachowanie nowych agentów jest nadzorowane przez ich S.O., którzy ponoszą również odpowiedzialność za działania swoich podopiecznych.
— Bum! – Fury uderzył pięścią w stół, całkowicie wpadając w furię: — Czy ty oszalałeś?! – W tym momencie agent otworzył drzwi: — Panie, zdaje mi się, że słyszałem hałas, czy pan potrzebuje… – Nie dokończył, gdy kubek kawy został rzucony i rozbił się o ścianę obok drzwi!
— Wynoś się! Kto ci kazał wchodzić? – krzyknął Fury. Widząc, że szef, który zawsze zachowywał spokój, wybuchnął, młody agent przestraszył się i szybko zamknął drzwi, uciekając w popłochu!
— Hrrr, hrrr… – Fury oddychał ciężko, wpatrując się w Guan Heng, prawie wyłupując sobie drugie oko: — Nowi agenci wymagają trzech opiekunów. Od początku istnienia S.H.I.E.L.D. nigdy się czegoś takiego nie zdarzyło. Kim ty, do cholery, siebie uważasz?!
— Jestem Guan Heng! Pogromca zombie i duchów, a także, oczywiście, twój pogromca! – Guan Heng myślał w duchu, ciesząc się jak nigdy.
— To jest bluźnierstwo i pogarda dla naszych szlachetnych tradycji! Nigdy na to nie pozwolę! – Fury pluł na wszystkie strony, podniecony emocjonalnie.
Guan Heng powiedział: — Wysokie żądania, rozsądne negocjacje. Jeśli nie trójka, to dwójka. Nie mogę zniżyć się niżej. Jeśli potem będą szeptać, że wysoko postawieni agenci S.H.I.E.L.D. nic nie są warci, to będzie wstyd!
— Dwóch S.O. do nadzoru… – Fury potarł głowę, która prawie eksplodowała z wściekłości, i w końcu westchnął: — Guan Heng, ty dziwaku! S.H.I.E.L.D. tym razem zrobi dla ciebie wyjątek! Jestem zbyt zmęczony, żeby się z tobą kłócić!
— Co do wyboru S.O., to on również należy do mnie! – Guan Heng uśmiechnął się chytrze. – Wybieram ciebie i Ciotkę Cia! W całym S.H.I.E.L.D. tylko wy dwoje zwróciliście moją uwagę! – dodał z udawanym żalem: – Chciałem jeszcze dodać Hill, ale żeby dojść do kompromisu z tobą, musiałem ją wykreślić!
— Ten dzieciak! To wcielenie diabła! – Fury czuł się, jakby miał zostać doprowadzony do szału, przeklinając w duchu.
Guan Heng uśmiechał się z pogardą w duchu: „Opiekunowie odpowiadają za wszystko, co zrobią nowi agenci. Kiedyś, jeśli zmuszą mnie do buntu, dobrze będzie, jeśli pójdziecie razem ze mną na dno, żebyście poczuli, jak to jest grozić mi Qianhuan! Będziemy grać w intrygi, publicznie czy potajemnie, zobaczymy, kto kogo się boi!”
— Kaszel, kaszel, co do trzeciego warunku… – Guan Heng nie zdążył dokończyć swojego udawanego przemówienia.
Nick Fury uderzył w stół ze złości: — Zamknij się, na litość boską! Jak podasz jeszcze jeden warunek, zrezygnuję, a ty zostaniesz dyrektorem!
— Och, złość szkodzi zdrowiu. Jesteś już stary, co jeśli cię przygnębi i co wtedy stanie się z tą wielką rodziną S.H.I.E.L.D.? – Guan Heng rozłożył ręce. – Dobrze, dobrze, na razie tylko te dwa warunki. Poza tym, to nie jest coś, co można załatwić tylko słowem. Potrzebne jest pisemne porozumienie, z poświadczeniem notarialnym! – pomyślał w duchu: „Wtedy ta stara lisica nie będzie mogła się wycofać!”
Fury trząsł się ze złości, ale opanowując gniew, skinął głową: — Dobrze, zrobię wszystko, jak mówisz! – Pomyślał z zaciśniętymi zębami: „Nazwisko Guan, nie dam ci szansy! W przeciwnym razie rozgniotę cię za jednym zamachem!”
Chociaż atmosfera była nieco napięta, efektywność Fury'ego była wysoka. Wkrótce pisemne porozumienie trafiło przed Guan Heng. Po przejrzeniu go i upewnieniu się, że nie ma w nim żadnych ukrytych klauzul wyzyskujących, obie strony podpisały się i wymieniły dokumenty.

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…