— To wspaniale mieć brata szesnastego, który będzie się mną opiekował w drodze — powiedział Zu An ze śmiechem. Teraz był pewien, że ten facet ma złe zamiary. Dobra okazja, żeby dowiedzieć się, kto chce go skrzywdzić.
Obaj wyszli z miasta, każdy ze swoimi ukrytymi motywami. Dopiero dzisiaj Zu An zdał sobie sprawę, jak wielkie szczęście miał pierwszego dnia. Kiedy obudził się pod miastem,technicznie rzecz biorąc, nie było to jeszcze przedmieście, ponieważ te tereny również były zamieszkane przez ludzi. Żołnierze i ludzcy praktykujący chronili granicę przed Dzikimi bestiami i innymi zagrożeniami. Poza przedmieściami zaczynała się prawdziwa dzicz. W pobliżu Miasta Jasnego Księżyca wznosiła się niekończąca się Góra Ukrytego Smoka, kryjąca niezliczone Dzikie bestie.
Czasami z obrzeży góry wychodziły Dzikie bestie, atakując ludzi. Dlatego też między prawdziwą dziczą a przedmieściami ustawiono punkty kontrolne. Służyły one zarówno do ostrzegania, jak i do zawracania nieświadomych niebezpieczeństwa zwykłych ludzi.