Grając mecz za meczem, przejechawszy z Bostonu przez dym do Waszyngtonu, cały zespół Cavaliers czuł lekkość zmęczenia. Jednak przekraczając próg Verizon Center i czując domową atmosferę, która była znacznie bardziej gorąca niż na meczu otwarcia, wszyscy poczuli przypływ energii.
Przyczyna była jedna – John Wall, pierwszy wybór w drafcie NBA w 2010 roku, absolutny rdzeń odbudowy Czarodziejów. Po początkowym okresie zgrania, ten obrońca oparty na szybkości zaczął pokazywać swój niesamowity talent, ze średnią prawie 20 punktów i 8 asyst na mecz, co czyniło go jedną z najgorętszych gwiazd wschodzących ligi.
Podczas rozgrzewki przed meczem Wu Dao zauważył postać pędzącą po boisku. Kozłowanie Walla było bardzo niskie, a kroki bardzo długie, a pierwszy ruch przypominał naciśnięcie przycisku szybkiego przewijania, momentalnie zostawiał obrońców w tyle. Jego szybkość była niepokojąca.