Szum silników samolotowych nadal rozbrzmiewał w uszach. Wu Dao oparł się o iluminator, obserwując kontury miasta Cleveland, które zmniejszały się niczym makieta pod nim, a następnie znikały w chmurach. Pięciomeczowe tournee na wyjeździe oficjalnie się rozpoczęło, a pierwszym przystankiem było historyczne miasto na wybrzeżu wschodnim – Boston.
Początkowy zachwyt szybko ustąpił miejsca zmęczeniu długim lotem i napiętemu harmonogramowi. Dotarcie na lotnisko Logan International Airport w Bostonie, przejazd autobusem drużynowym, zameldowanie się w zarezerwowanym hotelu… dla Wu Dao wszystko to było jednocześnie znajome i obce. Znajomy był sam proces, obce otoczenie.
Pokój hotelowy był przestronny i komfortowy, ale ta jednolita, charakterystyczna dla hoteli woń, a także kompletnie nieznana panorama miasta za oknem, bezszelestnie przypominały mu – że jest w obcym kraju.