Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 4

1061 słów5 minut czytania

- Wyszedł z punktu sprzedaży broni, a obok drogi stała taksówka. Shen Ye pomyślał, że ma szczęście i pomachał do taksówki.
- Hej, kolego, dokąd jedziesz? Kierowca taksówki był czarnoskóry, prawdopodobnie widząc, że Shen Ye nie jest miejscowy, zachowywał się niezwykle entuzjastycznie.
- Na obrzeża miasta, do Gór Arklay. Shen Ye najpierw wrzucił plecak na tylne siedzenie, a potem usiadł z przodu, zanim odezwał się.
- Kolego, żartujesz sobie? Faktycznie, słysząc, że jedzie w Góry Arklay, czarnoskóry kierowca był zaskoczony:- Czy ty nie wiesz, co się tam stało? Cholera, zginęło tam już kilka osób.
- Oczywiście, że wiem i nie żartuję, wyruszajmy natychmiast. Shen Ye spojrzał na czas w samochodzie, była już szósta po południu i ponaglał.
- Nie pojadę. Czarnoskóry kierowca podniósł głos, a gniew stłumił jego pragnienie zarobku:- Panie, proszę wysiąść, w przeciwnym razie ja...
Ale w połowie zdania wyraz twarzy czarnoskórego kierowcy zmienił się z gniewu na strach, ponieważ Shen Ye wyjął pistolet Glock.
- W przeciwnym razie co? Shen Ye przyłożył broń do boku czarnoskórego kierowcy, przeszukiwał go i miejsce kierowcy, mówiąc.
- W przeciwnym razie będę musiał pana tam zawieźć, ale jest tam blokada policyjna. Czarnoskóry powiedział z desperacją. Profesjonalizm tego wschodniego człowieka sprawił, że całkowicie zrezygnował z oporu.
- To jest coś, co ty musisz rozwiązać. Shen Ye schował pistolet M1911 znaleziony u czarnoskórego kierowcy i kontynuował:- Góry Arklay są tak duże, że policja nie może wszystkiego zablokować, a jeśli zostałeś taksówkarzem w Raccoon City, z pewnością musisz być dobrze zaznajomiony z otoczeniem Raccoon City, więc na pewno znajdziesz sposób, żeby tam dotrzeć.
Czarnoskóry kierowca nie mógł zaprzeczyć słowom Shen Ye. Rzeczywiście, jako taksówkarz, znajomość terenu była podstawową profesjonalną uczciwością.
- Dobrze, dobrze, zawiozę pana, byle tylko pan mnie nie skrzywdził. Czarnoskóry kierowca ze smutną miną uruchomił taksówkę.
Tak jak myślał Shen Ye, sił policyjnych Raccoon City nie wystarczyło, by zablokować wszystkie wyjścia. Kiedy zbliżali się do wyjazdu z miasta, czarnoskóry kierowca skręcił taksówką w ukrytą boczną drogę.
Po serii wstrząsów taksówka sprawnie opuściła miasto, a czarnoskóry kierowca pojechał z powrotem na autostradę boczną drogą.
Po kilkunastu minutach taksówka dotarła do gęsto zalesionego odcinka drogi. W tym momencie Shen Ye zapukał i wezwał:
- Stąd wystarczy, proszę zatrzymać.
Czarnoskóry kierowca natychmiast zahamował, zgasił silnik, szybko wysiadł, zręcznie wyjął całą gotówkę, którą miał przy sobie, położył ją na masce silnika, a następnie ukląkł obok taksówki z rękami na głowie.
- Panie, proszę mnie nie zabijać, mam jeszcze kilkoro dzieci do wykarmienia. Czarnoskóry kierowca spojrzał na Shen Ye, jego głos pełen był błagania.
Shen Ye był już oszołomiony jego wprawną operacją. Po chwili odzyskał zmysły i westchnął, że warto było jechać do Stanów Zjednoczonych, bo są tu tacy ludzie.
Zakaszlał kilka razy, Shen Ye wycelował pistolet w czarnoskórego kierowcę i zapytał:- To trochę trudne, w końcu widziałeś moją twarz.
- Nie, nie, nie... Czarnoskóry kierowca szybko powiedział:- W ogóle nie mogę sobie przypomnieć pańskiej twarzy. W rzeczywistości, dla mnie, wy, Azjaci, wszyscy wyglądacie tak samo.
Shen Ye zgodził się z tym stwierdzeniem, on też nie mógł zapamiętać twarzy obcokrajowców.
- Dobra, żartowałem sobie z tobą. Jestem dobrym człowiekiem i na pewno nie zabijam ludzi bez powodu. Shen Ye opuścił lufę pistoletu. Nie miał zamiaru zabijać tego pechowego kierowcy.
- Dziękuję, dziękuję... Widząc, że Shen Ye nie wygląda na kogoś, kto go oszuka, czarnoskóry kierowca lekko odetchnął, ale nie śmiał wstać. Nadal klęczał na ziemi, złożył ręce i dziękował pochlebiająco.
Shen Ye uśmiechnął się, zostawił go, odrzucił plecak na maskę taksówki, wyjął amunicję i magazynki, a następnie załadował je szybkim ładowaczem.
Pół godziny później Shen Ye napełnił wszystkie magazynki amunicją. Ponownie sprawdził czas w samochodzie, była już siódma, ale do odlotu Oddziału Alfa pozostał jeszcze pewien czas.
Czekając bezczynnie przez chwilę, Shen Ye wyjął papierosa i zaczął palić. Po wypaleniu prawie pół paczki papierosów w końcu usłyszał huk śmigieł.
Oddział Alfa S.T.A.R.S. przybył.
Patrząc na przelatujący helikopter, Shen Ye rzucił na ziemię napoczętego papierosa, zatarł go końcem buta i powiedział do czarnoskórego kierowcy, który nadal klęczał:- Możesz już iść.
Czarnoskóry kierowca, który miał zdrętwiałe nogi z klęczenia, spojrzał zdziwiony na Shen Ye:- Ty... naprawdę mnie nie zabijesz?
Shen Ye nie miał ochoty odpowiadać na to nudne pytanie. Zarzucił plecak na ramię i z AR15 w ręku ruszył w kierunku, z którego przyleciał helikopter. Po kilku krokach odwrócił się i powiedział do czarnoskórego kierowcy:- Jeśli to możliwe, lepiej wcześnie opuść Raccoon City.
- Dlaczego? Czarnoskóry kierowca wyglądał na zdezorientowanego.
Shen Ye mocno pociągnął za zamek, załadował nabój i powiedział wściekle:- Bo to miejsce wkrótce stanie się piekłem.
Lasem Shen Ye ostrożnie poruszał się w kierunku, z którego dobiegały odgłosy strzałów.
Oczywiście wiedział, że Oddział Alfa spotkał psy zombie podczas sprawdzania helikoptera Oddziału Bravo, co zmusiło go do czujności.
Szczerze mówiąc, bez względu na to, jak odważny był i jak dobry miał nastrój, trochę się bał iść samemu po lesie, gdzie zombie mogły pojawić się w każdej chwili.
Nagle, w zaroślach niedaleko rozległ się hałas. Shen Ye zatrzymał się i szybko wycelował w tamtym kierunku. Latarka przymocowana do lufy oświetliła to miejsce oślepiającym blaskiem.
Pod światłem latarki z zarośli wyskoczył przerażony królik.
Widząc, że to królik, Shen Ye natychmiast odetchnął z ulgą i mruknął:- Nadal byłem zbyt zdenerwowany.
Uspokoiwszy się, Shen Ye ruszył dalej. Strzałów już nie było słychać. Mógł tylko modlić się, żeby się nie pomylił.
Być może bogini szczęścia naprawdę go obserwowała, po kilkunastu minutach znalazł na polanie rozbity helikopter, którym leciał Oddział Bravo.
Shen Ye natychmiast przyspieszył kroku i zbliżył się do helikoptera. Zamiast od razu wejść do dworu, zamierzał sprawdzić helikopter, aby zobaczyć, czy może znaleźć coś użytecznego.
Chociaż miał ze sobą dużo amunicji, cywilna broń palna nie mogła równać się z policyjnym sprzętem. Gdyby udało mu się znaleźć dobrze zachowaną broń lub materiały wybuchowe, byłoby świetnie.
Ale niestety, rozbity helikopter uległ samozapłonowi i spalił się na amen, niczego nie można było znaleźć.
Westchnąwszy z żalem, Shen Ye musiał odejść.
W rzeczywistości do tej pory nie musiał określać kierunku. Wokół helikoptera było pełno śladów, nawet jeśli nie używał umiejętności zwiadowczych nauczonych w kompanii zwiadowczej, mógł znaleźć dwór na podstawie śladów.
Jakby tego było mało, podążając za śladami, Shen Ye wkrótce zobaczył starożytną budowlę stojącą w gęstwinie leśnej.
Kiedy zobaczył starożytną budowlę, błyskawica przeciąła niebo, podkreślając nasyconą przerażeniem atmosferę. W jego umyśle rozległ się komunikat systemu:
【Trylogia Biowarszawa - poboczna misja pierwsza, Incydent w Dworze aktywowany】
【Wskazówka: Ta misja nie jest obowiązkowa, nie ma kary za niepowodzenie】

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…