Wewnątrz jaskini czas płynął powoli w ciszy.
Po kilku godzinach odpoczynku i regulacji oddechu, obrażenia Bai Zhi ustabilizowały się. Chociaż nie były wyleczone, nie zagrażały już życiu.
Otworzyła oczy i spojrzała na Bei Han Fenga, który stał na straży przy wejściu do jaskini, i zawołała cicho.