Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 6

1658 słów8 minut czytania

Bez najmniejszego wahania, nawet nie zerkając na ukryte gdzieś w pobliskim lesie fale energii duchowej i potencjalne światło skarbów z cudownych ziół, Lin Qingfeng poruszył się jak duch znikający w lesie, rozpędzając swoją technikę ruchu do granic możliwości, rzucając się w kierunku wąwozu.
Cel był jasny, umysł bez rozproszeń – Kamień Życia i Śmierci!
Jednak, gdy Lin Qingfeng dotarł na skraj wąwozu do obszaru nierównych, dziwnych skał.
Nagle poczuł na sobie cel niezwykle ostrej i nieporównywalnej z niczym intencji miecza, zdolnej przeciąć wszystko!
— Stój.
Głos był spokojny, ale z ostrością niepodlegającą dyskusji.
Na czarnej skale, przypominającej kształtem ogromny miecz, stał Wan Yi-liu, ręce miał założone na piersi.
Mu ki i starożytne pudełko na miecz stały oparty o jego stopy.
Nosił lśniąco białą szatę Miecza Guiliu, bez śladu kurzu, oczy miał obojętne, jak bóg patrzący z góry na mrówki. Bezkształtna energia miecza promieniowała od niego, przecinając powietrze, wydając drobne syczące dźwięki.
— Ta droga jest zamknięta. To, co jest w wąwozie, zostało zarezerwowane przez Miecza Guiliu. — Głos Wan Yi-liu pozbawiony był jakichkolwiek emocji, jakby przedstawiał oczywisty fakt.
Nie musiał wiedzieć, kim jest Lin Qingfeng, ani z jakiej pochodzi sekty. W jego oczach każdy, kto próbował zdobyć okazję w wąwozie, był przeszkodą, którą należało usunąć.
— Miecz Guiliu… — Lin Qingfeng zatrzymał się, mrużąc oczy.
Wan Yi-liu wpatrywał się w niego ostrym jak miecz spojrzeniem, na jego twarzy malowała się duma, należąca do niebiańskiego geniusza miecza.
— Czymże jest Miecz Guiliu?
Jednak Lin Qingfeng powoli wypowiedział te słowa.
— Szukasz śmierci!
Wan Yi-liu oświetliły gniewne oczy.
— Zbyt wiele gadania, Pięść Rozłupująca Złoto Wściekłego Lwa!
Zanim Wan Yi-liu zdążył wyciągnąć miecz, Lin Qingfeng pierwszy uderzył pięścią!
— Rrrr!
Powietrze eksplodowało!
Ogromny, wirtualny kształt głowy lwa, uformowany z niezwykle skondensowanej złotej energii pięści, ryknął, rozdzierając blokadę nacisku miecza, i z hukiem uderzył w stronę Wan Yi-liu!
Zanim pięść dotarła, gwałtowne fale powietrza zmiażdżyły luźne kamienie na ziemi w proch!
Oczy Wan Yi-liu wreszcie błysnęły drobnym falowaniem, takie coś pojawiało się tylko wtedy, gdy napotykał godnego przeciwnika.
— Tylko tyle siły?
Zakpił, złożył dwa palce jak miecz i wykonał pozorny ruch do przodu.
— Zagłada w Mgnieniu.
Nie było spektakularnych efektów, tylko cienka, niezwykle jasna linia srebra, jakby pochłaniająca całe światło w jednej chwili, pojawiła się znikąd, wyprzedzając cios i precyzyjnie trafiła w środek czoła ryczącej, złotej głowy lwa!
Technika bojowa klasy Xuan, wysoka jakość, Zagłada w Mgnieniu!
Cichy świst!
Jak rozgrzane do czerwoności żelazo wbijane w wołowy tłuszcz.
Niezwykle potężny wirtualny kształt głowy lwa został natychmiast przebity i rozerwany przez tę niepozorną srebrną linię!
Srebrna linia kontynuowała swój lot, prosto w gardło Lin Qingfenga, z prędkością przekraczającą możliwości percepcji wzrokowej!
Jednak Lin Qingfeng był szybszy!
Bum! Bum! Bum! Bum!……
Dziesięć kolejnych tępych, zapierających dech w piersiach odgłosów eksplozji wstrząsnęło!
Ta niezwykle skondensowana energia miecza „Zagłada w Mgnieniu”, pod ciągłym wpływem impulsów pięści, w końcu została rozbita przy dziesiątej eksplozji!
— Collapssus Montes Decem Viribus!
Charyzma Lin Qingfenga gwałtownie wzrosła, dzika, szalona aura, jak przebudzony pierwotny lew, uniosła się z niego. Trzy tysiące Wzorów Xuan krążyły pod skórą, emitując słabe, lecz wytrzymałe złote światło.
Oczy Wan Yi-liu wykazywały jeszcze większe zaskoczenie.
Nie spodziewał się, że jego pewny cios śmierci został odebrany przez przeciwnika w tak brutalny i dominujący sposób. Nie lekceważył go już, mocno chwycił prawą ręką starożytne pudełko na miecz.
Łomot!
Smoczy ryk wstrząsnął dziewięcioma niebiosami!
Struga błyszczącego światła miecza wystrzeliła w niebo, z absolutną wolą rozcięcia wszystkiego.
— Myriad Manifestations Return to One Slash!
Światło miecza podzieliło się, w jednej chwili wydawało się, że tysiące cieni mieczy wypełniły niebiosa i ziemię, każdy z nich był niezwykle skondensowany, niosąc śmiertelny zamiar.
Następna chwila, tysiąc mieczy wróciło do jednego!
Ogromny kształt miecza, zdolny do rozszczepienia nieba i ziemi, niosąc majestatyczną moc niebios, spadł prosto na Lin Qingfenga, który właśnie uwolnił się spod „Zagłady w Mgnieniu”!
Ten cios objął wszystkie kierunki, nie można go było uniknąć!
Nieograniczona intencja miecza zablokowała przestrzeń!
— Zgiń!
Wan Yi-liu ryknął, dźwięk miecza przebił dziewięć niebios!
— Blisko trzy tysiące Wzorów Xuan…
Lin Qingfeng zobaczył blask wszechświata, który emanował z Wan Yi-liu, było ich już bardzo blisko trzy tysiące, ale nadal brakowało odrobinę.
Jednak posiadanie blisko trzech tysięcy Wzorów Xuan w środkowej fazie wszechświata wystarczało, by Wan Yi-liu mógł być uznany za geniusza!
— Pięść Rozłupująca Złoto Wściekłego Lwa!
— Collapssus Montes Decem Viribus!
— Otwórz się dla mnie!
Zrobił głęboki wdech, trzy tysiące Wzorów Xuan w jego ciele zaczęło szaleńczo krążyć i zderzać się, wydając ryki podobne do rwących się rzek!
Cała jego moc, moc mięśni, ścięgien i kości, moc sił nieba i ziemi przywołanych przez Wzory Xuan, wszystko zgromadziło się w prawej pięści!
Stojąc naprzeciwko miecza spadającego z nieba, nie unikał go, mocno uderzył stopami w skałę pod nogami, skręcił talię, wysunął ramię i uderzył pięścią!
Na czubku pięści nie było olśniewającego blasku, tylko skrajnie powściągliwa, jakby zdolna do zgniecenia przestrzeni, ciężkość!
Pięść spotkała się z mieczem!
Nie było ogłuszającego huk, tylko nieprzyjemny, zgrzytliwy dźwięk przypominający rozdzieranie grubej skóry tępych narzędzi!
Czas jakby na chwilę zamarł.
Trzask!
Rozległ się wyraźny dźwięk pękania!
Nie była to pięść Lin Qingfenga, ale lśniący miecz w dłoni Wan Yi-liu!
Końcówka ostrza rozsypała się w pył!
Następnie korpus miecza!
— Co jest?
Wan Yi-liu zatrząsł się przeraźliwie, potworna siła nagle wyrwała się z pękniętego miecza, całe jego ciało pomknęło do tyłu, jego stopy wyorały w ziemi dwa ślady o długości ponad dziesięciu metrów, zanim udało mu się zatrzymać.
Przez chwilę unosił się pył.
— Ty śmiałeś zatrzymać mnie przed Doliną Życia i Śmierci?
Postać Lin Qingfenga powoli wyłoniła się z pyłu, jego czarne włosy powiewały, całe ciało emanowało bladym złotym blaskiem, niczym złoty bóg wojny pogardzający wszystkim.
Lewa dłoń Wan Yi-liu lekko drżała, ale na jego twarzy malował się niezwykle zimny wyraz.
— Mogłeś zablokować mój Myriad Manifestations Return to One Slash, przyznaję, że masz pewną siłę, ale tutaj nie brakuje geniuszy.
Chłodne słowa pozostały aroganckie, jakby to nie on właśnie przegrał.
— Kamień Życia i Śmierci, wrócę po niego.
Wan Yi-liu wyskoczył, znikając poza wąwozem.
Lin Qingfeng go zignorował, kontynuował pościg w głąb Doliny Życia i Śmierci bez wytchnienia.
W końcu, w najgłębszym miejscu wąwozu, na skraju ogromnego wiru, gdzie dwie energie Yin i Yang niczym dwa ogromne smoki oplatały się, zderzały i unicestwiały, zobaczył dziwny kamień unoszący się w chaotycznym prądzie powietrza.
Kamień miał mniej więcej rozmiar pięści, nie był ze złota ani jadeitu, cały przybierał postać chaotycznej szarości, jedna połowa emanowała niezmierzoną życiodajną siłą, druga połowa była przesiąknięta głęboką śmiercią, końcem wszystkiego.
Dwie energie życia i śmierci płynęły po nim nieustannie, tworząc doskonały, oszałamiający wzór Tai Chi.
Kamień Życia i Śmierci!
Oczy Lin Qingfenga rozbłysły gorącym światłem.
— Kamień Życia i Śmierci! Kto jest zdolny, ten go zabierze!
Jednak w tym momencie pojawiły się dwie kolejne postaci!
Jedna emanowała potężną aurą, na czole miała fioletowe rogi, wypełniona była dziką energią demonów.
Druga miała rozczochrane włosy, dzierżyła krwistoczerwony wielki halabard, niczym niepowstrzymany demon chaosu, dominująca i niezwykła!
— Demon Yao Yu z Pałacu Purpurowych Demonów? Lepiej zobaczyć, niż usłyszeć, naprawdę dziwny stwór, ani człowiek, ani demon. — Młody geniusz dzierżący krwistoczerwony wielki halabard zakpił.
Yao Yu spojrzał na niego lodowatym wzrokiem: — Jesteś z Miasta Krwawej Szaty? Nie rozpoznaję cię, podaj swoje imię.
— Wen Shan! — Odpowiedź jego była głęboka jak starożytny dzwon.
— A ty? Z Sagi Srebrnego Księżyca. — Yao Yu zwrócił się do Lin Qingfenga.
Lin Qingfeng nawet na niego nie spojrzał: — Umarli nie potrzebują znać mojego imienia.
Oczy Yao Yu zwęziły się nagle, a potem pojawił się krwiożerczy uśmiech: — Wygląda na to, że nie możesz się doczekać śmierci.
— Hahaha! — Wen Shan nagle wybuchnął śmiechem. — Wygląda na to, że wszyscy chcecie zdobyć ten Kamień Życia i Śmierci? Może zróbmy tak, wy dwaj odejdźcie, a ja was oszczędzę. W końcu Góra Życia i Śmierci ma więcej niż jeden kamień, macie jeszcze wiele okazji, nie ma potrzeby umierać tutaj.
Słuchając jego aroganckich słów, oczy Yao Yu stały się lodowate, a zabójcza aura wypełniła przestrzeń.
Lin Qingfeng tylko rzucił mu chłodne spojrzenie: — Masz zbyt wiele pustych słów.
— Chcecie zdobyć Kamień Życia i Śmierci, polegajcie na własnych umiejętnościach!
Potężny krzyk, niczym zimny wiatr wywiewający z dziewięciu nizin, rozdarł powietrze!
Purpurowe światło było osobliwe, trucizna i mgła pulsowały, Yao Yu zaatakował pierwszy!
— Bum!
Dwa tysiące Wzorów Xuan pojawiło się na jego ciele, skumulowało się nad jego głową w potwornego, żmijowego węża z Dziewięciu Nizin, a purpurowa energia demoniczna natychmiast wypełniła niebo i ziemię!
Jego ruchy były jak duchowe zjawy, paznokcie wydłużyły się, zamieniając w dziesięć zatrutych purpurowych demonicznych ostrzy, rozdzierających pustkę, celując w kluczowe punkty ciała Lin Qingfenga, były bezlitosne, podstępne, a kąty były niezwykle dziwaczne!
— Pięść Rozłupująca Złoto Wściekłego Lwa!
Lin Qingfeng nie mówił nic, jedna pięść niczym ryk złotego lwa rozbijający słońce i księżyc, przebiła pustkę i uderzyła z impetem!
Grom! Grom!
Potężne fale natychmiast rozerwały okoliczne skały, zasłaniająca niebo mgła i kurz wypełniły przestrzeń, góry i ziemia trzęsły się!
— Hahaha! Wy dwaj oddajcie życie!
Kolejny długi śmiech, niczym piorun uderzający w suchą ziemię, wstrząsnął ziemią, powodując pęknięcia!
Krwawa poświata sięgnęła nieba, dominująca i niezwykła!
Wen Shan również zuchwale dołączył do bitwy!
Miał na sobie ciemnoczerwony, ciężki pancerz, niczym demon wyłaniający się z piekła z kałuży krwi, wielki halabard na jego dłoni zadrżał, a krwawa energia wzmocniona na ostrzu halabardu wybuchła, zamieniając się w ryczącego, krwawego demona!
Halabardem machał, niosąc przerażającą wolę rozbijania gór i pękania ziemi, ubijania życia i niszczenia wszystkiego!
Proste, bezpośrednie, dominujące!
— Wen Shan, ty też chcesz umrzeć! — Yao Yu ryknął, żmija z Dziewięciu Nizin za jego plecami szaleńczo ryknęła w niebo, nieskończona purpurowa trucizna i mgła zalała ten obszar.
Wen Shan śmiał się głośno, jego jedyną odpowiedzią dla Yao Yu był halabard spadający z góry!
Krwiste światło halabardu rozdarło pustkę, niczym odwrócona rzeka krwi, z niepokonanym impetem opadło na obu przeciwników!
Grom! Grom!
Pustynna góra zakrwawiła się, aura zabójstwa sięgnęła nieba!
Trzy sylwetki, niczym trzy płonące meteoryty, w centrum starożytnego pola bitwy, rozdzieranego przez gwałtowne energie, zderzyły się i eksplodowały!

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…