Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 20

1277 słów6 minut czytania

Najpierw wszedł najstarszy, Ke Zhen'e. Był odziany w podarte szaty, w prawej dłoni trzymał ciężką, grubą żelazną laskę. Miał szpiczasty pysk i zapadnięte policzki, a jego twarz była popielata. Oczy miał wywrócone na biało, pozbawione wyrazu, lecz mimo to biła z nich uparta i przenikliwa aura. Po nim zjawił się drugi brat, Zhu Cong. Ubrany był w sprany, biały staroświecki strój uczonego, wyglądając niczym zrujnowany biedak. Miał chudą, szczupłą posturę, a jego palce były smukłe. Jednak jego oczy lśniły bystrością, jakby mogły przeniknąć ludzką duszę, a na ustach zawsze gościł ledwo dostrzegalny uśmiech. Trzeci brat, Han Baoju, był niski i krępy, z krótkimi rękami i nogami. Jego szyja zdawała się wtapiać w szerokie ramiona, a głowa była niezwykle duża. Twarz pokrywały czerwone pryszcze niczym u pijaka, a jego nos, wielki i okrągły, z trudem utrzymywał się na twarzy, przypominając dojrzałą, czerwoną gruszkę.

Zaloguj się, aby kontynuować

Zaloguj się, aby kupić ten rozdział lub subskrypcję.