Od dnia rozmowy z profesorem Dumbledore'em, w harmonogramie Leona pojawiła się nowa stała pozycja: trzy prywatne lekcje tygodniowo.
Po lekcjach Leon musiał zgłaszać się do gabinetu profesora Snape'a. Reakcją profesora Snape'a na prywatne lekcje było rzucenie Leonowi starego fartucha o dziwnym zapachu i wskazanie na róg zawalony różnymi nieuporządkowanymi, a nawet lekko poruszającymi się składnikami magicznymi, po czym zimnym głosem powiedział:
– Zanim twój nadaktywny mózg nauczy się, czym jest spokój, nie myśl o nauce zaklęć. Obierz te jaja bazyliszka, nie zostawiając ani odrobiny błony, wyciśnij z tych bulw babońskich ropę, ani kropli nie zmarnuj. Jeśli odkryję, że coś nie spełnia standardów…