Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 14

1389 słów7 minut czytania

Przed Wielką Salą Złotego Szczytu Bramy Zmierzchu, stojąc w pustce, Changsun Yu wpatrywał się bez wyrazu w Bai Yunfeia o twarzy dziecka.
Było to jego pierwsze spotkanie z Bai Yunfeiem.
Nie miał on z Bai Yunfeiem żadnych urazów ani wrogości.
Jednakże, inne stanowiska z góry przesądzały o śmierci Bai Yunfeia.
Oczami Changsun Yu przemknął zimny błysk i rzekł: – Czy ty jesteś tym przywódcą sekty Bramy Zmierzchu obecnej generacji?
Na Wielkiej Sali Złotego Szczytu lekki wiatr rozwiewał skraj szaty Bai Yunfeia. Stał z rękami założonymi za plecami i skinął głową: – Jestem Bai Yunfei, sto dwudziesty przywódca sekty Bramy Zmierzchu.
– Słyszałem, że przez ostatnie dwa lata byłeś w zamkniętej śmiertelnej medytacji, próbując przełamać Ósmą Strefę Zakazu i uratować Brama Zmierzchu? – Changsun Yu mówił z drwiną. On sam spędził sto lat w zamkniętej śmiertelnej medytacji, by przełamać Ósmą Strefę Zakazu, a Bai Yunfei chciał odnieść sukces w zaledwie ponad dwa lata?
To był sen wariata.
Bai Yunfei skinął głową: – Tak, byłem w zamkniętej śmiertelnej medytacji i wiele zrozumiałem. Chociaż wciąż brakuje mi kroku do Ósmej Strefy Zakazu, czuję, że zabicie cię nie będzie problemem.
Changsun Yu roześmiał się, oburzony, i rzekł z pogardą: – Przywódca sekty Bramy Zmierzchu jest jakimś pustym kłamcą i marzycielem, jakimś zerem. Uderzyć w Ósmą Strefę Zakazu z Siódmą Strefą Zakazu? To chyba śnisz na jawie.
Bai Yunfei rzekł powoli: – Ponad sto lat temu, mój uczeń z Bramy Zmierzchu, Zhou Sheng, dokonał czegoś podobnego - uderzył w Ósmą Strefę Zakazu z Siódmej Strefy Zakazu. Jak można to nazwać snem na jawie?
Twarz Changsun Yu nagle posiniała z zimna, wpatrywał się intensywnie w Bai Yunfeia, a w jego oczach narastały szalone czerwone żyłki.
To, o czym mówił Bai Yunfei, było wieczną, tkwiącą głęboko raną w jego sercu.
Changsun Yu zacisnął zęby: – Czy wiesz, kogo zabił Zhou Sheng?
Bai Yunfei zmarszczył brwi, myśląc: – Zdaje się, że był to Dao Ancestor Siódmej Strefy Zakazu o imieniu Changsun Wu Ji.
Changsun Yu rzekł zimno: – A czy wiesz, jak ja się nazywam?
Bai Yunfei spojrzał na Changsun Yu, zwężając oczy, ale nic nie powiedział.
Changsun Yu, z twarzą jak lód, wpatrywał się intensywnie w Bai Yunfeia: – Nazywam się Changsun Yu, jestem młodszym bratem Changsun Wu Ji.
Bai Yunfei nagle zrozumiał, wskazał na Changsun Yu i rzekł: – Więc teraz chcesz pomścić swojego brata?
Changsun Yu wypełniony nienawiścią rzekł: – Zhou Sheng zabił mojego brata, ale on sam także zginął z rąk naszego Najwyższego Prasowieca z Drogi Najwyższej. Nie mogę osobiście go pomścić, więc zniszczę Brama Zmierzchu, aby ulżyć w duchu mojego brata w niebie.
Bai Yunfei rzekł prosto: – Wtedy prawdopodobnie będziesz musiał się rozczarować. Nie zniszczysz Bramy Zmierzchu.
Changsun Yu rzekł z pogardą: – Nie zniszczę jej? Co za żart.
– Kogoś potężnego, oprócz ciebie, ma teraz Brama Zmierzchu?
– Czyżby chodziło o tych kilku ludzi ze Skarbca Sutr?
– Ależ to tylko jeden z Szóstej Strefy Zakazu z trzema uczniami Trzeciej Strefy Zakazu, plus ty z Siódmej Strefy Zakazu. Kto w Bramie Zmierzchu może mnie powstrzymać?
Changsun Yu rozłożył ręce, patrząc z arogancją na Bai Yunfeia, całkowicie nie zważając na Lin Jiu Fenga ze Skarbca Sutr.
Bai Yunfei nie przejął się arogancją Changsun Yu, zamiast tego spojrzał w stronę Skarbca Sutr i zdziwił się: – Starszy Bracie, przełamałeś Szóstą Strefę Zakazu?
Pamiętał wyraźnie, że przed wejściem na medytację w izolacji, jego Starszy Brat osiągnął dopiero Trzecią Strefę Zakazu.
Co się stało w kilka lat, że już jest w Szóstej Strefie Zakazu?
Czemu czuje, jakby to on, a nie jego Starszy Brat, medytował w zamknięciu?
Przed Skarbcem Sutr, Lin Jiu Feng poczuł spojrzenie Bai Yunfeia, lekko się uśmiechnął i rzekł: – Młodszy Bracie, dawno się nie widzieliśmy.
Bai Yunfei skinął głową, gratulując: – Starszy Bracie, osiągnąłeś Szóstą Strefę Zakazu, moje gratulacje.
– Ale nie będę w stanie pomóc w dzisiejszym kryzysie. – Lin Jiu Feng westchnął ze wstydem. Gdyby miał jeszcze kilka lat, być może mógłby walczyć z tym Dao Ancestorem Ósmej Strefy Zakazu.
Bai Yunfei uśmiechnął się: – Kryzys? Brama Zmierzchu nie ma kryzysu. To tylko Dag Ancestor Ósmej Strefy Zakazu.
– Nic, czym należy się martwić!
Wielkie słowa Bai Yunfeia rozwścieczyły Changsun Yu. Jego oczy zwęziły się, jego aura wrzała, wznosząc się stopniowo. Jego techniki i boskie moce działały, a w jego ciele rozległ się dźwięk przypominający galaktykę spadającą z dziewięciu niebios, rozpryskującą się.
GRZMOT!!!
Rozległy się grzmoty na niebie i ziemi, wiatr wył, szalejąc wokół, sprawiając, że wyglądał jak najwyższy Dao Ancestor władający wiatrem i chmurami.
W tej chwili Changsun Yu stał w pustce, emanując światłem. Był jak piec świata, palący na wszystkie strony, a jego potężna aura sprawiała, że wiele osób drżało.
Dao Ancestor Ósmej Strefy Zakazu to nie były puste słowa.
Z wnętrza Skarbca Sutr, Lin Jiu Feng poczuł tę aurę. Nawet jeśli nie była skierowana na niego, czuł ogromną presję. Gdyby miał z nią walczyć bezpośrednio, nawet posiadając siłę stu smoków i stu słoni, prawdopodobnie nie byłby w stanie wytrzymać nawet jednej rundy.
Chociaż pomiędzy Szóstą a Ósmą Strefą Zakazu były tylko dwa poziomy, różnica między nimi była jak między niebem a błotem.
W tej chwili cała Wielka Sala Złotego Szczytu była spowita świętym światłem, jakby miedziany piec przetapiał świat. Nic nie mogło tego przeniknąć. Changsun Yu stał pośrodku jak bóg!
Był nietykalny, jak góra, jak szczyt, niewzruszony. Był też jak jutrzenka, jasno lśnił, a jego światło było tak oślepiające, że ludzie nie mogli na nie spojrzeć.
– Nadal mówisz, że niczym się nie należy martwić? – Changsun Yu rzekł gromko, jak gniewny bóg, wykrzykując do Bai Yunfeia.
Inni z Drogi Najwyższej, widząc tę scenę, zaczęli wiwatować. Dao Ancestor Ósmej Strefy Zakazu był rzeczywiście tak potężny.
Changsun Yu usłyszał wiwatowanie i poczuł dumę. W tym świecie, jeśli nie pojawi się Dziewiąta Strefa Zakazu, jest on na szczycie piramidy.
Jednak gdy spojrzał na Bai Yunfeia, okazało się, że Bai Yunfei nie okazywał żadnego strachu ani paniki. Nadal czuł się jak lekki wietrzyk, spokojny i naturalny pod jego presją, jakby stapiał się z niebem i ziemią.
Bai Yunfei nie odpowiedział na wyzwanie Changsun Yu, zamiast tego zapytał: – Jak Zhou Sheng pokonał twojego brata na wyższym poziomie sto lat temu?
Twarz Changsun Yu pociemniała: – Po co o to pytasz?
Bai Yunfei uśmiechnął się i zrobił krok naprzód: – Czy to przez tę technikę?
GRZMOT!!!
Jego aura nagle wybuchła, uderzając w niebo. W jednej chwili pojawiło się olśniewające, boskie światło, przyćmiewając niebo i ziemię, całkowicie rozbijając siódmą strefę zakazu Changsun Yu, sprawiając, że niebo zadrżało, fale falowały i rozlewały się wszędzie.
W tej chwili Bai Yunfei stał przed Wielką Salą Złotego Szczytu, mając w sobie potęgę połykającą niebo i ziemię!
Z jego ciała wyłoniło się czyste, białe światło Dao, przebijające się przez chmury, stając się niezwykle olśniewającym pod niebem.
W tym czystym, białym świetle Dao powoli wyłaniał się świat, z prawami narodzin i śmierci. Zjawiska narodzin i śmierci świata, ciche i bezgłośne.
Changsun Yu był oszołomiony. Widział tę scenę.
Nie mógł się powstrzymać od przypomnienia sobie, jak ponad sto lat temu, z daleka, na własne oczy widział, jak Zhou Sheng również wyłonił to samo czyste, białe światło Dao i zabił jego brata.
Changsun Yu spojrzał na Bai Yunfeia z szokiem i gniewem, zaciskając zęby: – To... czy to jest [Formuła Wzniesienia do Niebios Piórem]?
Na te słowa wszyscy byli wstrząśnięci.
Wszyscy byli zorientowani w [Formule Wzniesienia do Niebios Piórem].
Był to najwyższy kodeks Bramy Zmierzchu, wybitna księga Dao o wielkiej sławie w królestwach kultywacji. Tajemna technika utracona trzysta lat temu. Sto lat temu ostatni taniec Zhou Shenga, z wielkim zrozumieniem, przywrócił utraconą [Formułę Wzniesienia do Niebios Piórem] światu i zabrał utalentowanego geniusza Drogi Najwyższej, który ukrywał się przez pięć tysięcy lat.
Ale wraz ze śmiercią Zhou Shenga, [Formuła Wzniesienia do Niebios Piórem] również zaginęła.
Jak Bai Yunfei mógł ją mieć?
Changsun Yu patrzył intensywnie na Bai Yunfeia, jego opanowanie dawno zniknęło. Ryknął: – Skąd masz [Formułę Wzniesienia do Niebios Piórem]?
Bai Yunfei nie odpowiedział, po prostu zaatakował.
W tej chwili był jak starożytny Dao Ancestor, otoczony czystym, białym światłem Dao, wyłaniającym ludzki świat, któremu towarzyszyły ostre jak szpikulce stożki Dao, które mroziły wieczność.
– Ponad sto lat temu Zhou Sheng mógł walczyć z twoim bratem na wyższym poziomie.
– Ponad sto lat później, ja, Bai Yunfei, również będę mógł z tobą walczyć na wyższym poziomie. – rzekł.
– Obaj wasi bracia zginie pod [Formułą Wzniesienia do Niebios Piórem].

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…