Dym i pył po eksplozji stopniowo opadały. Halatai powoli się podniósł, jego ciało drżało niekontrolowanie jak w dreszczach. Oparł się o pień drzewa, ustabilizował i podniósł wzrok, żeby przyjrzeć się bliżej. Zaniemówił z niedowierzaniem.
Ostatnia eksplozja była jak piorun zesłany przez samego boga gromu, o niewyobrażalnej sile. Na ziemi powstał ogromny krater, a kopiec otaczający groby dziesiątków Jianzhou Warriorów został rozerwany na pół. Ganduo, który odciął drewniany znak mieczem, oraz kilku innych opancerzonych żołnierzy zniknęli bez śladu, najwyraźniej rozerwani na strzępy w eksplozji.
Nawet wielu Jianzhou Warriorów stojących w pobliżu legło martwych lub zostało rannych.