W jednej chwili minął miesiąc.
Niesłabnące letnie słońce nie okazywało litości, paląc cały obóz wojskowy dla studentów jak gigantyczny parowy garnek.
W powietrzu mieszała się słona woń potu, zapach ziemi i lekka woń krwi, tworząc unikalną woń zwaną "brutalnością".