Qi Ling uśmiechnęła się, trzymając luźno jego warkocz i bawiąc się nim. W jej oczach pojawił się figlarny błysk i oczekiwanie: — Zixiao, proszę, nie zawiedź mnie.
Mężczyzna zamarł, patrząc jak splata warkocz w dłoniach w różne kształty, czując w sercu niepokój i palące pragnienie.
Krtań Qi Zixiao poruszyła się, a impuls popłynął z głębi serca. Instynktownie wyciągnął rękę, chcąc chwycić te dłonie.