Gu Ping poczuł ucieszył się w sercu.
Zebrał myśli, wiedząc, że Święta Dziewica na pewno zabierze ze sobą Su Mei, gdy wyruszy w podróż.
W końcu dzisiaj też stanęła w obronie Su Mei.
Su Mei straciła właśnie męża i nadal dochodzi do siebie po ranach, więc na razie wciąż jest trochę czasu. Wystarczy, że skontaktuje się z Su Mei i utworzą drużynę.
Ledwie o tym pomyślał.
Usłyszał, jak Su Mei rekrutuje członków zespołu misyjnego wśród tłumu.
Wszystko było przeciwnie do tego, co myślał.
Spodziewał się, że wiele osób zgłosi się chętnie z powodu udziału Świętej Dziewicy.
Jednak nikt nie kwapił się, by stanąć u boku Su Mei.
Był zdziwiony.
Odwrócił się i zapytał jednego z cultivatorów stojących obok.
— Jesteś głupi? Kto nie zna charakteru Świętego Syna? Jeśli jakiś męski cultivator rzeczywiście wyruszy ze Świętą Dziewicą, po powrocie nie umrze, ale straci co najmniej połowę skóry. Nie zapomnij, ilu ludzi zginęło podczas rywalizacji o pozycję Świętego Syna.
Tamten spojrzał na Gu Pinga z lekką odrazą. — Nie spodziewałem się, że mimo tak podeszłego wieku, masz jeszcze gorące serce?
— Jesteśmy braćmi i siostrami z tej samej sekty.
Gu Ping spojrzał na Su Mei, która była izolowana w tłumie.
Ruszył do niej.
— Starsza Siostro Su, pozwól, że ci pomogę.
Su Mei widząc, że nikt nie chce się w to wplątać, już straciła nadzieję.
W końcu Święty Syn nie był kimś, z kim można sobie łatwo poradzić.
Skoro Święta Dziewica wyruszy z nią, sprawa ta z pewnością zostanie rozwiązana.
Jednak nagle usłyszała kogoś, kto jej odpowiedział.
Była zaskoczona.
Obróciła się i zobaczyła, kim jest przybyły.
Była jeszcze bardziej zdziwiona. — Gu Ping? To ty? Zostałeś członkiem Zewnętrznego Kręgu?
— Starsza Siostro Su, to był tylko szczęśliwy przełom, zostałem członkiem Zewnętrznego Kręgu. Sojusz Czerwonej Szaty jest okrutny i zły, a my, cultivatorzy, mamy obowiązek stanąć przeciwko niemu.
Su Mei westchnęła, czując złożoność emocji i myśląc, że to dla niego nieopłacalne.
Uśmiechnęła się gorzko. — Daj spokój, Gu Ping. Jesteś już w podeszłym wieku, nie musisz się tym przejmować. Przełamanie się i zostanie członkiem wewnętrznego kręgu już jest bardzo trudne.
Gu Ping jednak potrząsnął głową. — Starsza Siostro Su, znasz mnie od dawna. Chętnie przyczynię się do unicestwienia demonicznych cultivatorów.
Su Mei otworzyła usta, czując nagłe ukłucie w sercu.
Widząc, że nie jest w stanie go odwieść, tylko westchnęła. — Su Mei wdzięczna jest towarzyszowi Dao Gu Pingowi.
Gu Ping z kolei zaczął nawoływać, zapraszając innych, mając nadzieję, że więcej cultivatorów dołączy.
Skoro męscy cultivatorzy bali się pomóc, trudno.
Zdziwiło go jednak, że nawet żeńskie cultivatorzy nie kwapili się dołączyć do Su Mei.
Z daleka.
Święta Dziewica, która się jeszcze nie oddaliła, skupiła swoją świadomość na placu przed pałacem.
Westchnęła z lekkim smutkiem. — Tysiące męskich cultivatorów nie dorównują jednemu starcowi, który ledwo żyje. Jak mógł Li Yue Immortal Sect stać się taki?
— Jaki z tego pożytek dla Świętego Syna?
...
Cultivatorzy na placu stopniowo się rozchodzili.
Gu Ping też czuł bezsilność. Męscy cultivatorzy, trudno, ale nawet żadna żeńska cultivatorka nie chciała pomóc.
— Nie dziw się. Nie jestem popularny w sekcie, więc to moja wina, że nikt mi dziś nie pomógł.
Gu Ping zamarł.
Zdał sobie sprawę, że jej charakter jest rzeczywiście taki.
Gdyby nie wskazówka Systemu, nie przyszedłby jej pomóc. Su Mei kiedyś biła go batem.
Chciał mieć okazję, by oddać jej tym samym.
Teraz widząc ją w tak żałosnym stanie...
Zwłaszcza, że nosiła żałobne szaty i ubierała się w żałobę po swoim towarzyszu tao.
Jak mówią.
Żałoba dodaje uroku.
Miała w sobie pewien rodzaj wdzięku. W jednej chwili Gu Ping zmienił zdanie. Chciał oddać jej za to, że kiedyś go biła batem.
Jedno jest pewne, dzisiejsza pomoc nie oznacza, że jutro jej nie zdradzi.
— Starsza Siostro Su, kiedy planujesz wyruszyć, by ponownie zwalczać Sojusz Czerwonej Szaty?
— Za trzy dni. Wtedy też tu przyjdę.
— Dobrze.
Gu Ping skinął głową.
Powoli się oddalił. Po przejściu pewnego dystansu, ktoś podszedł do niego. — Hej, staruszku, czy ty się nie boisz śmierci? W tym wieku wciąż masz zamiar grać w sprawy Świętej Dziewicy? Naprawdę nie boisz się Świętego Syna?
Gu Ping zamarł, mówiąc z pewnym rozczarowaniem i gniewem na żelazo, które nie było stalą:
— Mam już tyle lat, skąd wziąłbym jeszcze tyle energii? Nawet jeśli Święty Syn się pomyli i mnie zabije, co to za różnica? I tak nie mam już wielu lat życia. Wy natomiast jesteście w sile wieku, a boicie się nie stanąć w obronie braci i sióstr z sekty. Czy nie czujecie się zawstydzeni?
Grupa ludzi zawstydzona się oddaliła.
Gu Ping oczywiście też bał się Świętego Syna.
Ale miał za sobą Xiao Qianning. Co z tego, że był Święty Syn? Xiao Qianning nawet namawiała go, by podkopywał pozycję Świętego Syna.
Wracając na Szczyt Dziewięciu Otchłani,
Gu Ping rozsypał zebrane prochy czterech osób na polu duchowym, a następnie poszedł do kurnika, zebrał nawóz z kurczaków i również zakopał go w ziemi.
Jednak mimo że tego nawozu było sporo, w porównaniu do 40 mu pola duchowego, było to niczym kropla w morzu potrzeb.
W krótkim okresie.
Nie można było już tak szybko przyspieszyć wzrostu duchowego ryżu.
Miał tylko nadzieję, że tym razem wyjdzie z domu, oprócz szansy, przywiezie też trochę nawozu. Eteryczna Grzybnia Krwi była nadal zbyt droga, w porównaniu do duchowego ryżu była nieopłacalna.
Co więcej, teraz gdy jego moc Hartowania Ciała wzrosła, dwie sztuki grzybni dziennie już nie wystarczały.
Z powodu zbliżającej się bitwy, przez następne dwa dni Gu Ping pozostawał w zamknięciu medytując, aby podnieść swoją moc.
Jego postęp w Hartowaniu Ciała zakończył już etap Hartowania Kości, pozostało tylko ostatnie Hartowanie Skóry, by zakończyć trzy etapy Hartowania Ciała.
Jego moc na poziomie Qi Refining Layer Seven była porównywalna z mocą Hartowania Ciała. Teraz mógł walczyć na równych zasadach z kimś na Qi Refining Layer Nine.
Przez dwa dni Gu Ping umacniał swoją moc. Moc Wiecznego Yin Xiao Qianning była potężna i rozległa.
Naturalnie dokonał przełomu.
Został cultivator na poziomie Qi Refining Layer Eight.
Miał podstawy do Fundamentowania w zasięgu wzroku.
Tak szybki postęp w kultywacji był rzadkością w historii.
Ostatni dzień.
Gu Ping spędził cały dzień na szukaniu liści duchowych drzew dla Duchowych Kurczaków. Nie wiedział, jak długo potrwa jego podróż, więc przygotował wysoką górę liści, wystarczającą dla tych Duchowych Kurczaków na długi czas.
Jutro był dzień wyjazdu.
Tego wieczoru.
Gu Ping długo się wahał, ale w końcu zebrał się na odwagę.
— Tak po prostu odejść, nie powiedziawszy słowa, jest niegrzecznie.
Umył się dokładnie, wyprostował się i spojrzał na swoją twarz promieniującą teraz splendor w lustrze. Po ułożeniu włosów i ubrań, zyskując w ten sposób nieco przystojna aparycji z młodości, wszedł powoli po zboczu góry.
Po pół godziny.
Dotarł na plac przed pałacem na zboczu góry i podszedł w stronę pałacu.
Dopiero gdy był wystarczająco blisko, głośno zawołał.
— Lord Przełożony, uczeń jutro wyruszy na misję sekty. Martwiąc się o stan zdrowia Lorda Przełożonego, uczeń przybył, by się z wami zobaczyć.
Po czym podniósł głowę i spojrzał na pałac przed sobą, szukając miejsca, z którego mogłaby wyjść Xiao Qianning.
Nikt nie odpowiedział.
Gu Ping poczekał jeszcze chwilę, nadal nikt nie odpowiedział.
Nie mógł powstrzymać rozczarowania.
W końcu Xiao Qianning była jego pierwszą kobietą. Jak mógłby być całkowicie obojętny? Chociaż teraz nie mógł jej zdobyć, musiał ją pożegnać przed wyjazdem, by zostawić sobie wspomnienie.
W końcu przyszłość należy do niego, Xiao Qianning.
Było to bez wątpienia.
Nie doczekawszy się jej, Gu Ping odwrócił się, by odejść.
Kliknięcie, dźwięk otwieranych drzwi.
Gu Ping podskoczył ze strachu.
Odwrócił się. Zamknięte drzwi pałacu otworzyły się w nieznanym momencie.
Noc była jak atrament. Pałac na szczycie Dziewięciu Otchłani był pokryty srebrnym szronem przez światło księżyca.
Gu Ping stał na kamiennych schodach przed pałacem, przełykając kilkakrotnie, dopiero potem wydał z siebie głos: — Lord Przełożony, uczeń jutro...
— Wejdź — zimny głos z wnętrza pałacu przerwał mu wyuczoną formułkę.