Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 6

1233 słów6 minut czytania

Nie zgadzasz się?
Słysząc to, Zhou Ding zmarszczył brwi.
— Czy obawiasz się, że Wielmożny Pan Minister i Mistrz…
…spiskują z Li Yunem?
Lu Chen rzekł beznamiętnie:
— Po pierwsze, chociaż Li Yun jest lokalnym przywódcą w Hrabstwie Shanyang, przez lata czynił tyle zła, że jak mógłby całkowicie umknąć uwadze Biura Egzekucji Demonów?
Że do dziś jest bez szwanku, może oznaczać tylko, że ma jeszcze większą parasolkę ochronną nad sobą.
Po drugie, nie lubię wtrącać się w nie swoje sprawy, po prostu chronię tych, których kocham.
Skoro Xiao Qing uznała mnie za pana, naturalnie muszę pomścić ją i zemścić się za nią, a nie dla szerzenia sprawiedliwości.
Spojrzał na Zhou Dinga, a jego ton stał się rubaszny.
— Mówiąc szczerze, utrzymywanie porządku i stabilności w królestwie kultywacji jest przecież obowiązkiem waszego Biura Egzekucji Demonów.
Nie możecie chyba oczekiwać, że ja, jako plugawy kultywujący, będę codziennie zaniedbywał swoje sprawy i na całym świecie pomagał wam w śledztwach, prawda?
Jego słowa, niczym ostrze miecza, głęboko utkwiły w sercu Zhou Dinga, powodując zmianę wyrazu jego twarzy.
Na terenie Wielkiego Hanu, kto nie wie, że Biuro Egzekucji Demonów jest organem egzekwującym prawo do karania złoczyńców i ujawniania zła, obrońcą sprawiedliwości?
Nie mówiąc już o czym innym, nawet demony grasujące w obrębie Wielkiego Hanu,
gdyby nie wieloletnie zwalczanie i unicestwianie ich przez Biuro Egzekucji Demonów,
zwykli śmiertelnicy dawno byliby wyrżnięci w pień i zamienieni w krwawą strawę dla potworów.
Zhou Ding zawsze był dumny ze swojej pozycji jako Strażnik Szlaku Górskiego i absolutnie nie mógł znieść, by ktokolwiek oczerniał dobre imię Biura Egzekucji Demonów.
Ale Li Yun klęczał przed nim, nie mógł nic powiedzieć, by zaprzeczyć Lu Chenowi.
Czy miał powiedzieć, że Li Yun jest tylko rzadkim wyjątkiem?
Nie reprezentuje całego Biura Egzekucji Demonów?
W takim razie jak wytłumaczyć niedawne słowa Lu Chena?
Li Yun pracował w Hrabstwie Shanyang przez ponad dwadzieścia lat, z pewnością dopuścił się więcej złych czynów niż tylko ten w Wiosce Li.
Gdyby nie ochrona ze strony przełożonych, jak mógłby pozostać bezkarny do dziś?
Czy naprawdę uważa, że wywiad Biura Egzekucji Demonów jest zrobiony z papieru?!
Zhou Ding zamilkł, nie wiedząc, co powiedzieć.
Lu Chen nie przejął się nim, tylko pogłaskał Xiao Qing po ramieniu i rzekł cicho:
— Przeszłość minęła, powinnaś to puścić.
Xiao Qing spuściła głowę, jej drobne ramiona drżały,
— Dziękuję, panie, że wymierzyłeś mi sprawiedliwość…
— Szkoda, że ojciec i matka tego nie zobaczą…
Do oczu Lu Chena wpłynęło zimne światło, a jego ton stał się ostry.
— Głupia dziewczyno, o czym myślisz…
My właśnie przywróciliśmy prawdę i ujawniliśmy plugawe uczynki tych bestii.
Sprawiedliwość dla waszej rodziny dopiero teraz zacznie być dochodzona!
Prawą ręką wbił w ziemię Sztandar Gwiazd, a dłońmi uformował pieczęć przed sobą, krzycząc nisko:
— Wnoszę na salę!
— BUM~
Ogromna ilość czarnej mgły napłynęła, tworząc ogromny czarny stół.
Za stołem pojawiła się niewyraźna postać, w koronie z dwunastoma wisiorami, w czarnej smoczej szacie.
Taki obraz, w połączeniu z otaczającym środowiskiem, natychmiast sprawił, że Li Houde i cała grupa wieśniaków skojarzyła to z legendarną istotą.
Natychmiast poczuli chłód przenikający ich do szpiku kości i gorączkowo zaczęli bić czołami o ziemię, nie dbając o krwawiące rany:
— Panie Królu Yama!
— Prosimy, wybaczyć nam nasze grzechy…
— Dziadku Królu Yama, ja tylko chciałem mieć lepsze życie, dlatego popełniłem te złe czyny…
— Dziadku Królu Yama, w moim domu mam starą matkę osiemdziesięcioletnią, a na dole trzyletnie dziecko, proszę, wypuść mnie!
Patrząc na ich wygląd, Lu Chen lekko pokręcił głową, nie okazując litości.
— Gdybyście wiedzieli tak wcześniej, po co było robić to w pierwszej kolejności?
— DZWONEK!
Drewniana pałka uderzyła o stół, niczym grzmot, powodując, że wszyscy zadrżeli, tracąc mowę.
Donośny głos zabrzmiał w powietrzu, nie był to ludzki język, ale gdy trafił do uszu ludzi, sam się rozumiał:
— Przed Kamieniem Trzech Żyć, przeszłość ukaże się.
Grzmiące dźwięki, na placu, poza Lu Chenem i Xiao Qing, przed każdą osobą pojawił się Kamień Trzech Żyć, zaczynając wyświetlać ich przeszłe doświadczenia.
Wielu wieśniaków, patrząc na siebie w kamieniu, z szyderczym uśmiechem, z rękami splamionymi krwią, popełniając te plugawe czyny, zdezorientowani pytali:
— To… czy to naprawdę ja?
— Ja… ja tylko chciałem zarobić trochę pieniędzy… jak… jak mogłem zrobić coś takiego…
Zhou Ding tylko spojrzał na swój Kamień Trzech Żyć, po czym przeniósł uwagę na Kamień Trzech Żyć Li Yuna.
Jak przypuszczał, oprócz Wioski Li, dopuścił się i innych nikczemnych czynów, w tym między innymi znęcania się nad kobietami i dziećmi, wymuszania haraczu od różnych wiosek, ukrywania czarnej siły itp.
Szczególnie zainteresowało Zhou Dinga to, że Li Yun podczas jednej z misji obławy demonów oszukał jednego ze swoich towarzyszy i zabrał mu pierścień do przechowywania!
Takie postępowanie całkowicie przekroczyło linię Zhou Dinga i sprawiło, że stracił ostatnią iskrę złudzeń co do swojego mistrza.
Podciągnął brzeg szaty, odciął go jednym cięciem i zacisnął zęby:
— Dziś ja, Zhou Ding, zrywam z tobą, Li Yun, więzi i nigdy więcej się nie spotkamy!
Li Yun nie odpowiedział, tylko patrzył na siebie na obrazie, uśmiechał się radośnie, rozmawiając swobodnie z tymi odpadami społecznymi, przez chwilę czuł się dziwnie obco.
Właśnie w tym momencie, donośny głos zabrzmiał ponownie:
— Ci, którzy rabują i zabijają, zostaną poddani karze gotowania i smażenia w kotle.
Wśród osiemnastu warstw piekła z góry, jedna warstwa lekko się rozjaśniła.
Odpowiadało to temu, że pod wszystkimi wieśniakami pojawił się brązowy kocioł, w którym wrzał gorący olej, pochłaniając ich bezpośrednio.
— Ach~
— Jak boli~
— Pali mnie!
— Wioskowy starosto! Ratuj!
Rozległy się jęki, jakby zamieniając się w piekło Awi.
Ten widok spowodował, że źrenice Zhou Dinga skurczyły się, a on dostał gęsiej skórki.
Zwykli ludzie, wrzuceni do wrzącego oleju, umieraliby w ciągu chwili.
Ale wieśniacy, chociaż odczuwali ogromny ból, mieli potężny głos i nie wykazywali żadnych oznak osłabienia życiowego.
Nie czekając, aż dojdzie do siebie, donośny głos zabrzmiał ponownie:
— Ci, którzy gwałcą i uwodzą kobiety, zostaną poddani karze wyrywania serca w kółko.
Przed Yuantongiem i pozostałą piątką pojawiły się niewyraźne widma, trzymające sztylety i bezpośrednio rozcinające im klatki piersiowe, wyrywając krwawiące serca.
Na szczęście, byli oni kultywującymi i ich ciała były hartowane, więc nie wydali okrzyków bólu.
Ale to był dopiero początek.
Te małe duchy rzuciły serca z rąk na ziemię, rozpływając się w czarną mgłę.
A rany na klatkach piersiowych Yuantonga i innych natychmiast się zagoiły, jakby nigdy nie byli zranieni.
Patrzyli szeroko otwartymi oczami na małe duchy znów machające sztyletami, zbliżając się.
Wyrywanie serca raz jeszcze mogło być znośne, ale kto mógł wytrzymać powtarzaną w kółko skrajną karę?
To był nie tylko ból fizyczny, ale także ogromne cierpienie psychiczne.
Wkrótce do chóru na placu dołączyły krzyki pięciu mnichów.
Trzeci głos rozległ się we właściwym czasie:
— Ci, którzy dopuszczają się korupcji i łapówkarstwa, wykorzystując władzę dla prywatnych korzyści, zostaną poddani karze mielenia w kamiennym młynie!
Przed Li Yunem pojawił się ogromny kamienny młyn o wysokości dwóch zheng.
Dwie widma pojawiły się, podniosły jego ciało, wrzuciły je do kamiennego młyna i zaczęły powoli mielić.
Zhou Ding patrzył z przerażeniem i nie mógł powstrzymać się od spojrzenia na Lu Chena:
— To… czy to legendarna Osiemdziesiąta Szósta Warstwa Piekła?
Lu Chen go zignorował, tylko pogłaskał Xiao Qing po ramieniu.
— Teraz wreszcie wymierzyliśmy sprawiedliwość.
Ledwo skończył mówić, gdy w niebie i ziemi pojawiły się złote promienie, gromadząc się za głową Lu Chena.
Lśni­­ąca korona pojawiła się, wchłaniając złote promienie.
Czując głęboką natchnienie, które zawierało, Zhou Ding cofnął się o trzy kroki, nieświadomie krzyknął:
— Złota Korona Zasług?!

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…