Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 15

1126 słów6 minut czytania

„Pierwszy Poziom Szkolenia Qi!”
Li Qingxuan był wstrząśnięty do głębi, prawie nie mógł w to uwierzyć!
Ta myśl eksplodowała w jego umyśle jak grom, wstrząsając jego świadomością.
Przez szesnaście lat, dzień i noc, znosił pochłanianie i ucisk dziwnych czarnych wzorów. Każdy obieg duchowej mocy był jak walka w błocie, każde wchłonięcie duchowej energii towarzyszyło kłującemu bólowi i pustce wywołanej jej odebraniem.
Przełamanie Fazy Oczyszczania Qi, stworzenie morza energii Dantian – to było dla niego niegdyś tak nierealne, najcięższa i najbardziej nieprzejednana obsesja, która gniotła jego serce!
Prawie nie móc się doczekać, z niemal nabożną niecierpliwością, nagle zamknął oczy i pogrążył całą swoją świadomość w ciele.
Wewnętrzna obserwacja!
Umysłowa świadomość, niczym najostrzejsze światło, natychmiast przeniknęła przez mięśnie i kości, wyraźnie „widząc” zmiany zachodzące w jego ciele.
Pierwszym, co rzuciło mu się „w oczy”, była rozszerzona i wzmocniona, odnowiona sieć meridianów!
Niegdyś wąskie i kruche, niczym wiejskie błotniste ścieżki, z wieloma blokadami, teraz zostały uformowane w szerokie i wytrzymałe kanały energetyczne, emanujące łagodnym, jadeitowym blaskiem.
Przecinały się one, rozciągając po całym ciele, niczym rzeki na ziemi, które zostały na nowo udrożnione, wypełnione majestatyczną witalnością i poczuciem mocy.
Wnętrze meridianów było gładkie jak lustro, bez najmniejszego oporu. Czysta duchowa moc płynęła w nich niczym rwąca rzeka, burzliwa i potężna, a jednak działająca z pełną kontrolą, płynność która zapierała dech w piersiach.
Umysł podążył za tym rwącym potokiem duchowej mocy, bez przeszkód schodząc w dół, aż do trzech cali poniżej pępka!
Tam, „przestrzeń” zawieszona między rzeczywistością a iluzją, spoczywała spokojnie!
Miała zaledwie niewielki rozmiar, a jednak była niczym miniaturowy rdzeń kosmosu chaosu, powoli obracający się, emanujący pierwotną aurą, która obejmowała wszystko i odżywiała wszystko.
Wewnętrzne ściany przestrzeni nie były puste, lecz wyryte były na nich misterne i skomplikowane wzory. Pięć kolorów światła – złoty, zielony, czarny, czerwony i żółty – płynęło w nich bez przerwy, wzajemnie się zwalczając i uzupełniając, tworząc doskonale zbalansowany, mały świat!
Morze energii Dantian!
Prawdziwe morze energii Dantian!
Umysł Li Qingxuana „przyglądał się” temu nowo narodzonemu morzu energii, czując powoli osiadającą w nim, krystalicznie czystą i skondensowaną duchową moc, niewypowiedziana radość, niczym lawa wulkaniczna, natychmiast zburzyła wszystkie fortyfikacje, które budował przez szesnaście lat!
„Udało się… naprawdę się udało!” – krzyczał bezgłośnie w myślach, jego dusza drżała.
To poczucie mocy było tak realne, tak potężne!
Już nie była to słaba duchowa moc Fazy Przywołania Ducha, która mogła być przechowywana tylko w drobnych meridianach, niczym bezdomna trzcina na wodzie.
Co jeszcze bardziej go podnieciło do granic możliwości, to gdy jego świadomość przesunęła się po jego tajemniczym wnętrzu, do jego Niebiańskiego Korzenia Duchowego Ognia, który zawsze był owinięty w dziwne czarne wzory!
W tej chwili, głębokie jak przepaść czarne wzory, chociaż nadal były jak przyrośnięty rak, wyrzeźbione na czystym i żarliwym korzeniu ducha ognia, ich kształt uległ znaczącej zmianie!
Pierwotnie postawa chciwie wibrująca, jak żywa istota, teraz stała się niezwykle „spokojna”, można nawet powiedzieć „przygaszona”.
Niczym dzikie zwierzę spętane niewidzialnymi kajdanami, tymczasowo straciło tę beznadziejną moc pochłaniania!
Oznaczało to… że jego Niebiański Korzeń Duchowego Ognia, który był tłumiony przez szesnaście lat, wreszcie mógł ukazać odrobinę swojej należnej, niebiańskiej ostrości!
„Spróbuj… szybko spróbuj!”
Jedna myśl rozprzestrzeniła się jak dzikie ognisko.
Li Qingxuan nagle otworzył oczy, jego krucze źrenice świeciły niesamowicie w ciemnej kamiennej komorze, jakby dwa realne płomienie płonęły.
Wziął głęboki oddech, tłumiąc krzyk, który niemal wydobywał mu się z gardła, i powoli uniósł prawą rękę.
Bez tworzenia pieczęci, bez recytowania zaklęć, tylko lekki ruch umysłu.
„Hu!”
Odrobina czystego, żarliwego ognia natychmiast wyskoczyła z końca jego wskazującego palca!
Powietrze wokół krawędzi płomienia cicho się zniekształcało, światło zdawało się pochłaniane przez niego, wydzielając niepokojącą grozę.
Bez najmniejszego opóźnienia!
Bez najmniejszego ciężaru!
Płomień poruszał się zgodnie z wolą, czasami wydłużając się jak igła, czasami rozszerzając się jak kula, żywy niczym przedłużenie jego kończyny.
Potężna umiejętność kontrolowania ognia i naturalne powinowactwo do duchowej energii Niebiańskiego Korzenia Duchowego Ognia, tłumione przez szesnaście lat przez dziwne czarne wzory, w tej chwili wreszcie zostało wstępnie uwolnione!
„Hahaha…”
Niski śmiech, pełen nieskończonego bólu i dzikiej radości, wreszcie wyrwał się z zaciśniętych zębów Li Qingxuana.
Szesnaście lat cierpliwości, tłumienia, niechęci i bólu…
W tej chwili, w tej ciemnej i cichej podziemnej kamiennej komorze, wraz z tańcem tego czystego ognia, z płynącą duchową mocą w morzu energii Dantian, z chwilowo stłumionymi dziwnymi czarnymi wzorami, wszystko to zmieniło się w potok, który przebił tamę!
Stan jego umysłu, który przez ostatnie szesnaście lat był pochmurny, wreszcie otworzył szczelinę!
Żar ognia na koniuszku palca palił się bezgłośnie, odbijając się na delikatnej, ale już nabierającej kanciastości twarzy młodzieńca, a także na pożółkłym, starożytnym zwoju leżącym na ziemi.
„Starożytny zwój!”
Nagle, jego kątem oka zauważył starożytny zwój i szybko go podniósł.
Ten pożółkły, starożytny zwój był ciężki i zimny w dotyku, a jego materiał był niezwykle wytrzymały, ani jedwab, ani skóra.
Niecierpliwie go rozwinął, ale poza śladem ledwo widocznego tekstu, nic więcej na nim nie było, na pierwszy rzut oka, tylko pusta, starożytna, żółta strona.
„Bez słów?”
Li Qingxuan zmarszczył brwi i spróbował skierować w niego odrobinę swojej duchowej świadomości.
Zwój nie zareagował, a ledwo widoczny tekst na nim był jak martwy, żaden ruch nie nastąpił.
Ponownie spróbował wprowadzić odrobinę słabej duchowej mocy, ale zwój pozostał cichy, a na tekście nie pojawiło się żadne światło ani anomalie.
Sprawdzał wielokrotnie, wciąż bezskutecznie.
Ten bezsłowny starożytny zwój, wraz z ledwo widocznym tekstem na nim, był niczym ogromna zagadka, naśmiewająca się z jego niewiedzy.
„Niech będzie, nie mogę tu zostawać długo!”
Nie mając nic, Li Qingxuan ostrożnie schował bezsłowny starożytny zwój do worka przestrzennego na swoim pasie. Chociaż teraz nie mógł rozpoznać jego znaczenia, skoro leżał obok tej boskiej kości, z pewnością nie był to zwykły przedmiot.
Poruszył kośćmi. Siła Pierwszego Poziomu Szkolenia Qi pulsowała w jego ciele, znacznie silniejsza i bardziej skondensowana niż w Późnym Etapie Przywoływania Ducha.
Wziął głęboki oddech, jego oczy znów stały się ostre i spokojne.
Najważniejszą rzeczą teraz było, aby żywym opuścić to przeklęte miejsce!
W przeciwnym razie wszystko inne było daremne.
Oczy Li Qingxuana błysnęły drapieżnie, bez wahania, klepnął w worek przestrzenny na swoim pasie, a Talizman lekkości pojawił się jednocześnie w jego dłoni. Aktywował go szybko, otoczony bladym zielonym światłem, i pobiegł z powrotem w stronę, z której przyszedł.
Nie wiedział, że niedługo po jego odejściu, paląca aura znów zaczęła się wznosić z dna kamiennej komory, powoli rozprzestrzeniając się na zewnątrz.
Całkowicie wysilony, Li Qingxuan potrzebował około kwadransa, aby ponownie zobaczyć mroczne wejście.
Zauważył, że zdawało się, iż z powodu zniknięcia kości i ustania tłumienia, grupa szczurów na zewnątrz znaleziska gromadziła się coraz liczniej i teraz ostrożnie wchodziła na dziesięć metrów do środka.
Ponownie wystrzelił Talizman ochronny, aktywował go, a słabo żółta poświata spowiła otoczenie, lekko je oświetlając.
„Ognia!”
Li Qingxuan krzyknął cicho, tworząc pieczęcie obiema rękami, ruchy były szybkie jak błyskawica, płynne i nieprzerwane.
Niebiański Korzeń Duchowego Ognia, tłumiony przez szesnaście lat, wreszcie mógł ukazać odrobinę swojej prawdziwej potęgi!

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…