Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 5

587 słów3 minuty czytania

Drzwi otwierały się do wnętrza, uchylono tylko jeden ich skrzydło. Dziewczyna otwierająca drzwi była niższa od Haitang, ukłoniła się, robiąc miejsce w głębi domu po czym wyszła stojąca nieco dalej Mama Li, którą zobaczyły przed chwilą. Gdy tylko zobaczyła, że osoba, którą trzymała przybyła niosąc jej panią, Mama Li rzekła: "Jakże mi przykro, że Pani Ningyu musiała osobiście przybyć". Mówiąc to, kazała dziewczynie w głębi domu przejąć Szang'ła Wan'er i zanieść ją do środka, sama zaś stała w miejscu, najwyraźniej nie mając zamiaru nikogo wpuszczać.
Choćby nie wiem jak długo pracowała w dzisiejszym świecie, nie odważyłabym się powiedzieć, że w pełni rozumiem ludzkie serca, ale różnorodność ludzkich charakterów, Fu Ning Yu, zrozumiała już całkiem sporo. Tego typu oblicza jak to przed nią, były co najwyżej powierzchownymi oznakami odmiennego traktowania, nawet nie można tego nazwać złośliwością. Jednakże, patrząc z innej strony, jeśli nawet zwykła przełożona odważy się tak ewidentnie popisywać, moja pozycja jako "Ningyu" w tym domu staje pod znakiem zapytania.
Skoro już dotarłam, Fu Ning Yu zamierzała odejść, jednak Mama Li uprzedziła ją, zwracając się do Haitang ostro: "Haitang, masz teraz sporą odwagę, ośmieliłaś się pozwolić Pani Ningyu pracować? Tak nas uczono w rodzie Shangguan?" Jej ton był ewidentnie nieprzyjazny, a spojrzenie nie kryło surowości. Nawet nie odwracając się, Fu Ning Yu już słyszała drżący głos osoby za nią. "To już nie pierwszy raz, naprawdę coraz bardziej tracisz szacunek, Pani jest dla ciebie wyrozumiała, jeśli i ja będę nadal cię pobłażać, obawiam się, że inni zaczną cię naśladować, jak można na to pozwolić? Chodź tu –" Ostatnia sylaba, choć nie głośna, przekazywała niepodważalną władzę. Z wnętrza domu wyszła inna dziewczyna, która podała Mamie Li do ręki przedmiot przypominający linijkę.
Fu Ning Yu była nieco oszołomiona. W domu była mosiężna linijka, bardzo podobna do tej obecnej, zrobiona przez mojego dziadka z miedzianej rury przed laty, z wyrytymi nawet miarkami, mama używała jej młodości do mierzenia materiału i krawiectwa, potem ta linijka trafiła do mnie, stając się unikatowym "przyciskiem do papieru" na biurku.
Zanim Fu Ning Yu zdążyła zareagować, Haitang już sama podeszła i uklękła u stóp Mamy Li, wyciągając dłonie z dłońmi skierowanymi do góry, jakby chciała coś unieść nad głowę. Mama Li nie powiedziała ani słowa, chwyciła mosiężną linijkę, podniosła rękę i uderzyła. Po wadze mosiężnej linijki Fu Ning Yu doskonale wiedziała, że uderzenie nią może być bolesne, co więcej, dźwięk uderzenia w ciało nie kłamał, było słychać, że użyła wszelkiej siły, skoro tak, nie zawahała się ani chwili, i zrobiła krok do przodu, wyciągając rękę! Ciało, które teraz posiadała, choć szczupłe, było wzrostem wyższe od Mamy Li. Ningyu zadziałała szybko i zwinne, i uchwyciła opadającą właśnie mosiężną linijkę!
Mama Li była w przeszłości piastunką starszego pana, teraz oprócz troski o życie i codzienne potrzeby żony, zarządzała też dyscypliną służących i była opiekunką młodego pana i dam, zapewniając im utrzymanie dobrych manier i zasad przed osiągnięciem dorosłości. Po latach bezproblemowego działania, naturalnie nie spodziewała się, że w tak zwyczajny dzień, w głębi dziedzińca, ktoś niespodziewany odważy się otwarcie podnieść na nią sztandar buntu.
Mama Li kompletnie nie spodziewała się tak nagłego działania, koniec linijki, który trzymała w dłoni, prawie jej wypadł, w oszołomieniu wydusiła z siebie: "Pani Ningyu? Co pani..." "Haitang służy u mego boku, a już kwestia nawet jej karania od mnie zależy, nie mówiąc już o tym, że za kilka słów biczem, jest to zbyt pochopne? Co więcej, czyż mama nie uderza mojej osoby? Teraz stoję tutaj, jak to mówią, nawet psa należy uderzać patrząc na pana, czyżby naprawdę dla rodu Shangguan, byłam tylko gościem?!"

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…