Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 17

932 słów5 minut czytania

Widząc, że matka zabrania mu mówić i każe odejść, Szangdżajdżi musiał posłusznie wstać. Nie zwracając uwagi na swoją żonę, Dżao Si, która klęczała obok niego, podszedł do matki, pochylił się i wykonał długi ukłon, mówiąc cicho: „Rozgniewałem matkę tym razem, syn wróci i z pewnością sam się zastanowi. Mam nadzieję, że matka nie będzie się zbytnio gniewała, by nie zaszkodzić zdrowiu.” Fu Ning Yu, która z boku przyglądała się Szangdżajdżiemu, dostrzegła już wygląd tego pana – wszedł w wiek, młodzieńcza uroda przeminęła, choć trudno było mu odzyskać dawną elegancję, wciąż można było w jego opanowaniu i szlachetności dostrzec odrobinę dawnego zapału. Brwi i oczy Szangguan Qing Yin rzeczywiście wykazywały pewne podobieństwo. Fu Ning Yu, podziwiając w duchu siłę dziedziczności, nie odwróciła na czas wzroku i napotkała wzrok Szangdżajdżiego, który właśnie wyprostował się po skończeniu mówienia. Widząc, że młodsza osoba, która zwykle patrzyła spode łba, teraz bez wahania wpatruje się w niego, Szangdżajdżi na chwilę zamarł, po czym ukrył ostrość spojrzenia, mówiąc spokojnie: „Dobrze ją tutaj towarzysz”, po czym, z rękami złożonymi za plecami, odwrócił się i wyszedł za parawan. Gdy pan odchodził, nie oglądając się, Fu Ning Yu zareagowała: „Jak to, już poszedł? Czy synowa nie jest ważna?” Mając tego powodu, ponownie wyjrzała w kierunku, gdzie przed chwilą stali obaj, by znów na kogoś natknąć się wzrokiem. Tym razem naprzeciwko niej stała dama, która po wejściu Fu Ning Yu i Szangguan Qin…

Zaloguj się, aby kontynuować

Zaloguj się, aby kupić ten rozdział lub subskrypcję.