Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 6

1222 słów6 minut czytania

Te słowa były jak ostatnia słoma łamiąca kark wielbłąda.
Twarz Zhou Wenshana ściemniała całkowicie.
— Nauczycielu Chen, mówiąc, masz dowody. Uważaj, bo nieszczęście wypływa z ust – powiedział Zhou Wenshan ponurym tonem.
— Dość – odezwał się zimno Han Zonglin.
Zrobił krok naprzód, stając przed Lin Zhi i Chen Xiaofengiem. Jego wysoka postać zasłaniała wszystkie chłodne spojrzenia Zhou Wenshana.
— To jest miejsce egzaminu Mistrzów Bestii Runicznych, a nie prywatny ogródek waszej rodziny Zhou.
Han Zonglin wyjął z kieszeni listę studentów i na oczach wszystkich postawił duży czerwony krzyżyk przy imieniu Zhou Jianga.
— W imieniu Akademii Canaan Beast Taming oficjalnie ogłaszam, że ten tak zwany list o przejęciu miejsca specjalnego rekruta jest nieważny.
Przed oczami Zhou Jianga zrobiło się ciemno, prawie zemdlał.
— Jeśli chodzi o te trzysta tysięcy… – Han Zonglin przejął kartę z ręki Zhou Wenshana z zabawnym wyrazem twarzy – skontaktuję się osobiście z działem prawnym Stowarzyszenia Mistrzów Bestii Runicznych oraz z wydziałem ekonomicznym Biura Bezpieczeństwa. Przyjrzymy się dokładnie, czy ta kwota to darowizna charytatywna, czy też niezbity dowód szantażu.
Twarza Zhou Wenshana zaczęła się wściekle wykrzywiać.
Jeśli Stowarzyszenie Mistrzów Bestii Runicznych się zaangażuje, natura sprawy całkowicie się zmieni, i może nawet wpłynąć na reputację Grupy Zhou i ceny akcji!
— Nauczycielu Han, to wszystko nieporozumienie… – Zhou Wenshan próbował się ratować.
— Czy to nieporozumienie, dowiemy się po śledztwie.
Han Zonglin nie spojrzał więcej na parę ojciec-syn, odwrócił się do Lin Zhi, a na jego twarzy ponownie zawitał ten uśmiech podziwu dla talentu.
— Studentko Lin Zhi, jeśli nie masz nic przeciwko, porozmawiajmy o przyjęciu w innym miejscu? Co do szpitala twojej babci, Akademia Canaan ma najlepszy szpital afiliowany, nie musisz się martwić niczyimi groźbami.
Lin Zhi spojrzała na tego chroniącego swoich nauczyciela, a potem na Chen Xiaofenga po jej stronie, który z zapalonymi od płaczu oczyma.
Westchnęła głęboko.
Ten cień, który przez wiele dni przygniatał jej serce, wreszcie zniknął.
— Dobrze.
Lin Zhi skinęła głową, a potem na oczach wszystkich podniosła kartę bankową leżącą na ziemi i wsunęła ją z powrotem do kieszeni garnituru Zhou Wenshana.
Na koniec lekko ją pogłaskała.
Gest nieduży, ale niezwykle obraźliwy.
— Panie Zhou, niech pan zatrzyma te pieniądze.
Podeszła bliżej, wpatrując się w niego swoimi czystymi oczami: – W końcu, znalezienie prawnika do sprawy sądowej jest dość kosztowne.
Mówiąc to, odwróciła się i odeszła, nawet nie oglądając się za siebie.
Pozostała tylko rodzina Zhou stojąca na miejscu, przyjmująca pogardliwe spojrzenia ze wszystkich stron.
...
Po opuszczeniu poligonu i wsiedleniu się do samochodu Han Zonglina, napięte nerwy Lin Zhi wreszcie trochę się rozluźniły.
— Dziękuję panu, Nauczycielu Han – Lin Zhi szczerze podziękowała.
Gdyby nie stanowcza postawa Han Zonglina, dzisiaj trudno byłoby jej wyjść bez szwanku.
— Nie ma za co – Han Zonglin machnął ręką, prowadząc samochód i obserwując ją w lusterku wstecznym – ale, twój Ice Crystal Spirit Elephant jest interesujący.
— Co się stało? – serce Lin Zhi zabiło mocniej.
Sprawy systemu absolutnie nie wolno było ujawniać.
— Nic, po prostu czuję, że jego fala energii jest bardziej czysta niż u zwykłego super-nadprzyrodzonego. – Han Zonglin zawahał się, a jego oczy nabrały znaczącego wyrazu – Poza tym, widziałem, że na końcu nie odwołałaś Domena Mroźnej Zimy, a wręcz przeciwnie, tłumiłaś ją?
Ręka Lin Zhi lekko się spociła.
Naprawdę gust nauczycieli z Akademii Canaan jest zbyt przenikliwy.
— Gdybym jej nie stłumiła, bałabym się zranić egzaminatora – Lin Zhi znalazła wymówkę.
Han Zonglin uśmiechnął się i nie rozbił jej, tylko podał jej nowy dokument.
— To jest umowa o Specjalne Zaciągnięcie Klasy S, proszę spojrzeć, a także...
Jego ton stał się poważny.
— Chociaż rodzina Zhou tym razem poniosła porażkę, Zhou Wenshan jest mściwy. Jesteś bezpieczna w Akademii, ale w tym okresie przed wstępem, musisz być szczególnie ostrożna.
— Poza tym, wśród specjalnych rekrutów w tym roku, oprócz ciebie, jest jeszcze jeden bardziej problematyczny osobnik.
Han Zonglin wskazał na inne imię na liście.
— To również jest Specjalne Zaciągnięcie Klasy S, i jest on w Kyoto znanym wściekłym psem. Słyszałem, że właśnie obejrzał powtórkę twojego meczu i powiedział, że na egzaminie wstępnym wyrwie zęby twojemu słoniowi.
Lin Zhi pochyliła się, żeby spojrzeć.
Na imieniu widniały trzy słowa: Xiao Ye.
A za imieniem, w rubryce typu zwierzęcia towarzyszącego.
[S-klasowy mutant: Mroczny Demon Tygrys]
Czarny samochód biznesowy zatrzymał się pod Szpitalem Miejskim nr 3 w Kyoto.
Budynek był stary, zupełnie inny niż tętniący życiem widok ulicy, który właśnie mijali.
Han Zonglin nie wysiadł, tylko pochylił głowę i powiedział do Lin Zhi: – Biznes rodziny Zhou w Kyoto co prawda nie jest najlepszy, ale wystarczy, żeby mieć tu kilku swoich ludzi.
Lin Zhi spojrzała za jego spojrzeniem. Przed wejściem do szpitala paliło papierosy dwóch mężczyzn w kurtkach, wpatrując się intensywnie w przechodzących ludzi.
To byli ludzie, których wczoraj przyprowadził Zhou Jiang.
Lin Zhi poczuła ścisk w sercu, babcia jeszcze tam była.
— Nie panikuj – Han Zonglin mówił bardzo spokojnie, sięgnął i nacisnął czerwony przycisk na komunikatorze.
Nie było dźwięku ani reakcji.
— Chodźmy – Han Zonglin wysiadł z samochodu, Lin Zhi opanowała niepokój i szybko za nim podążyła.
Gdy tylko weszli w korytarz, pielęgniarka, którą Lin Zhi znała, zobaczyła ją. Na jej twarzy pojawiła się panika, otworzyła usta, chcąc coś powiedzieć.
Ale dwaj mężczyźni w kurtkach spojrzeli na nią, natychmiast obniżyła głowę i odeszła.
— No, no, czyż to nie Lin Zhi? – rozpoznał ją jeden z mężczyzn, zgasił papierosa i podszedł – Zmieniłaś zdanie i chcesz wrócić, żeby poprosić pana Zhou o pomoc?
Drugi zatrzymał się bezpośrednio przed drzwiami do sali szpitalnej i powiedział: – Przepraszam, pan Zhou polecił, żeby pacjenci tutaj potrzebowali spokoju i odpoczynku, kto nie może swobodnie odwiedzać.
Byli pewni, że Lin Zhi, jako samotna sierota, nie może wzbudzić fal.
Han Zonglin nawet na nich nie spojrzał, tylko rzucił im spojrzenie, a zimna presja natychmiast ich objęła.
To była presja siły duchowej Mistrza Bestii Wyższego Szczebla, niezwykle ciężka.
Wyraz twarzy obu mężczyzn zamarł, na ich czołach pojawił się zimny pot, nogi im się uginały, zupełnie nie mogli się ruszyć.
Lin Zhi otworzyła drzwi do sali, zobaczyła babcię leżącą na łóżku z zaciśniętymi brwiami, nawet we śnie była niespokojna.
— Babciu – Lin Zhi szybko podeszła, wzięła w dłoń jej zimną dłoń, czując ukłucie w sercu.
Dwaj ludzie przy drzwiach w końcu odzyskali świadomość i krzyknęli: – Nie możecie odejść! Bez rozkazu pana Zhou szpital nie przeprowadzi procedur przeniesienia do szpitala, wy siłowo zabieracie pacjenta!
Chcieli wykorzystać procedury formalne, żeby zyskać na czasie. Han Zonglin zignorował ich, tylko powiedział do Lin Zhi: – Pakujcie rzeczy, wychodzimy.
Zaledwie padły te słowa, zza okna dobiegł potężny huk strumienia powietrza, szyby całego budynku drgały.
Z dołu dobiegły okrzyki zdumienia ludzi, Lin Zhi odruchowo obejrzała się.
Ogromny gryf zawisł na zewnątrz budynku, cały był śnieżnobiały, jego wzrok był ostry, a na jego grzbiecie zamocowano półprzezroczystą kapsułę medyczną.
To był przeznaczony dla Akademii Canaan zwierzę ratownicze do transportu, Biały Gryf Medyczny.
Gryf wydał długi ryk, z jego grzbietu zeskoczyło dwóch pracowników medycznych w białych fartuchach.
Zignorowali nacierających na nich ochroniarzy. Jeden z nich poruszył nadgarstkiem i wypuścił zielony pnącz, który wślizgnął się przez okno, owinął się wokół krzesła i położył je na ziemi.
Dwóch ludzi wspięło się po pnączu do okna z niezwykłą zwinnością, ich ruchy były bardzo profesjonalne.
Dwaj strażnicy przy drzwiach byli całkowicie oszołomieni, z otwartymi ustami zapomnieli nawet zadzwonić.
Co to za scena, przywieźć kogoś latającym zwierzęciem, jakby kręcili film?

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…