Po południu Liu Shuo skupił się na dwóch podręcznikach, które miał napisać, i właśnie utknął na pewnym problemie, gryząc trzonek ołówka i głęboko się zastanawiając, z brwiami ściągniętymi w węzeł.
Nagle kątem oka dostrzegł Shen Rumuo kręcącego się na progu. Ta potężna sylwetka była tak podejrzana jak niedźwiedź szukający jamy.
Liu Shuo zwinął kulkę zmarnowanego papieru i rzucił ją, trafiając dokładnie w czoło Shen Rumuo. — Shen Rumuo! Co ty robisz, skradając się jak złodziej?!