— Dobra, dobra, nie idźcie do domu uciech, ani nie szukajcie innych rozrywek, z taką twarzą naprawdę nie wypada wychodzić — powiedział Chen Feng, patrząc na Chen Pana.
— Czego się bać, mój drogi, nie jestem aż tak cienkoskórny. Gdzie chcę, tam idę.
Zrozumiałem, poobijany wielokrotnie, już się przyzwyczaił.