W gabinecie Air el Natt nie siedział za biurkiem, lecz stał z rękami splecionymi za plecami przed ogromnym oknem sięgającym od podłogi do sufitu, jakby kontemplując krajobraz posiadłości. Słysząc ruch, powoli się odwrócił.
Jego błękitne oczy najpierw przemknęły po zaczerwienionej z ekscytacji twarzy Horn'a, potem spoczęły na Luoxing'u, a na końcu, z niezwykłą przenikliwością, zatrzymały się na śpiącym spokojnie w jego ramionach Księżycowym Świetliku, od którego emanowały czyste fale elementów wody.
Powietrze było tak ciche, że słychać było szelest liści na drzewach za oknem.