– Czy masz jakieś życzenie dotyczące nagrody? – Kągs-xi wiedział, że słowa Ji Nai z tych dni były w rzeczywistości próbą pocieszenia go, nawet za cenę rozdrapywania starych ran i dzielenia się własnym smutkiem.
Ji Nai spojrzała na Kągs-xi z zaskoczeniem, a następnie z ponurą miną rzekła: – Twój sługa nie chce sprawić kłopotu Waszej Wysokości.
Kągs-xi poczuł się niedoceniony i odparł wprost: – Mów śmiało, ja jestem panem Wielkiej dynastii Qing. Gdyby Yuan Xu nie była ostatnio tak rozkojarzona i całkowicie nie zwracała uwagi na otoczenie, z pewnością wykrzyknęłaby: „Och, kolego, naprawdę kolego, ależ władczy romans!”