A po czym tamten nawet nie poczekał na odpowiedź Ruperta, przerwał łączność. Wyglądało na to, że odpowiedź zainteresowanego nie miała znaczenia, liczyło się tylko przekazanie informacji.
W rzeczywistości było podobnie, ponieważ w tym przygranicznym miasteczku było niewielu wiernych, a elfy po drugiej stronie były znane z tego, że nie lubią wszczynać kłopotów ani prowadzić wojen. Miejsce to było zbyt spokojne, poza najemnikami udającymi się na przygodę, którzy potrzebowali zaopatrzenia, zasadniczo nic się nie działo.
Kościoły w takich miejscach naturalnie nie przynosiły dochodów ani nie oferowały możliwości awansu. Wysyłano tam tylko ludzi wykluczonych, marginalnych. Bycie księdzem w takim miejscu było bezcelowe; w kościele w większym mieście pewnie nawet akolita by się nie liczył.
Poza tym ludzie byli zbyt dzicy. Kiedyś przysłano tu kilku mnichów i Acolyte Priestów, ale skończyło się na tym, że jedni poumierali, a inni uciekli, przez co jeszcze mniej osób chciało tu przyjechać.
Rupert nie spodziewał się takiej dobrej passy. W obecnej sytuacji bycie zignorowanym było najlepszą rzeczą, jaka mogła się wydarzyć.
W tym samym czasie wreszcie naprawdę zrozumiał plan "Starego Księdza".
Prawdopodobnie chodziło o plan przejęcia ciała, przygotowany z wyprzedzeniem, wszystko przygotowane, czekając tylko na całkowite obdarcie "Ruperta" i zastąpienie go.
Gdyby z góry przysłano kolejnego księdza, zgodnie z naturą "Starego Księdza", prawdopodobnie zostałby natychmiast zabity. Straszna myśl.
Czy to oznacza, że teraz nie musi uciekać? Nawet jeśli "Stary Ksiądz" nigdy więcej się nie pojawi, nie będzie mógł go winić. Wyglądało na to, że Holy Light Church wystawiła mu poręczenie, a on faktycznie stał się tutaj "administratorem".
Rupert też sobie wszystko przemyślał. Skoro mają teraz tak dogodne warunki, postanowił na razie nigdzie nie biec, zebrać więcej koniunktura punktowa/oszustwo punkty, a kiedy pojawi się okazja, zdobyć nowe umiejętności. Doskonale.
Z taką piękną perspektywą, podwórze za nim nie wydawało się już takie straszne. Powstrzymując mdłości, posprzątał plamę po "Starym Księdzu". Teraz wszystko tutaj należało do niego, więc naturalnie musiał się tym zająć.
Następnego ranka przed głównymi drzwiami kościoła nie było już ludzi stojących w kolejce po leczenie. Ponieważ wcześniej przygotowywał się do zebrania jednorazowej puli i ucieczki, wypowiedział się bardzo mocno. Populacja miasteczka była niewielka, a większość leczonych przez niego osób została już wyleczona.
Rupert czuł się trochę nieswojo, jakby wczoraj był wielką gwiazdą otoczoną uwielbieniem, a dziś nagle stracił na popularności.
Ale czy był kimś, kto łatwo się poddawał? Zdecydowanie nie. Człowiek nie mógł utonąć w moczu, prawda? Jeśli ludzie nie przychodzili do niego, czy on sam nie mógł wyjść na zewnątrz?
Teraz, kiedy jego tożsamość była poparta przez Holy Light Church, a nieobecność "Starego Księdza" miała uzasadnione wytłumaczenie, czuł się bardzo spokojny.
Więc po raz pierwszy od przybycia do tego świata Rupert wyszedł z kościoła i witał się z każdym, kogo spotkał. W końcu po dwóch terapiach dobrze już znał niektórych ludzi:
"Dzień dobry, Wujku Koby, wyglądasz dziś na wiele młodszego." [koniunktura punktowa/oszustwo punkty +1]
"Dzień dobry, Ciotko Megan, czy to moja iluzja? Czemu wydaje mi się, że znów wyglądasz piękniej." [koniunktura punktowa/oszustwo punkty +1]
"Tak, Siostro Lili, Ksiądz Haimann jest już stary. Wczoraj wieczorem przyjechali po niego i zabrali go do dużego miasta. Teraz ja jestem odpowiedzialny za kościół. Jeśli będziesz miała jakieś dolegliwości, możesz do mnie przyjść w każdej chwili." [koniunktura punktowa/oszustwo punkty +2]
...
Niestety, to miasteczko było za małe. Były tylko dwie główne ulice, na których znajdowały się kuźnie, karczmy, sklepy spożywcze itp. Po obejściu całego miasteczka zebrał tylko 78 punktów koniunkturalnych/punktów oszustwa, co było bardzo nieefektywne.
Po burzy mózgów nagle pojawił się pomysł. Na Ziemi istniało powiedzenie, że ludowe wierzenia pewnego tajemniczego kraju są ściśle związane z akcją "rozdawanie jajek". Istniało powiedzenie:
"Gdy tylko dasz jajko, wiara się budzi; gdy tylko jajko się skończy, wiara wynosi zero."
To idealnie pasowało do obecnej sytuacji Ruperta. Nie potrzebował, aby wiara tych ludzi trwała wiecznie; wystarczyło, że uwierzą przez pewien czas.
Poza tym obejmowało to więcej ludzi niż leczenie, ponieważ zdrowi ludzie również mogli przyjść po świadczenia.
On mógł zbierać koniunktura punktowa/oszustwo punkty. W tym zupełnie obcym świecie, jeśli można było kupić koniunktura punktowa/oszustwo punkty za pieniądze, czyli kupić ulepszenie siły, wierzył, że każdy będzie kalkulować i na pewno nie straci.
Więc stało się to sytuacją, w której obie strony otrzymały to, czego potrzebowały. Czemu by nie spróbować?
Siła wykonawcza Ruperta była ogromna. Natychmiast udał się do sklepów spożywczych w miasteczku i wykupił zapasy. Kupił chleb, ser, sól, różne warzywa i fasolę. Zapakował kilka wozów.
Następnie zlecił personelowi sklepu dostarczenie towarów do małego kościoła, poruszając się powoli, jawnie obnosząc się ze swoim bogactwem.
W tym nudnym jak woda miasteczku Zielonego Kamienia, nawet półgodzinne spóźnienie się świecy w domu wdowy stawało się nagłówkiem. Takie zachowanie było niczym atak smoka.
Co więcej, bohaterem wydarzenia był młody pastor Rupert, który i tak był na topie w ciągu ostatnich dwóch dni. Jego działania związane z leczeniem mieszkańców po bardzo niskiej cenie już stały się chlubą, znacznie podnosząc jego reputację.
Rupert zrobił to celowo. Akcja rozdawania jajek, a nie, rozdawania żywności, która miała rozpocząć się jutro, nie mogła być ogłaszana każdemu z osobna. Przejście przez miasto wystarczyło jako ogłoszenie, a także pozwoliło na wcześniejsze zebranie części koniunktura punktowa/oszustwo punkty. Czemu by nie?
Więc zaczął znowu swoje wodolejstwo:
"Po zakończeniu leczenia w ciągu tych dwóch dni, okazało się, że zyski pieniężne przekroczyły moje oczekiwania, co nie było zgodne z moim pierwotnym zamiarem. Dlatego postanowiłem podzielić się tym z wszystkimi. Teraz zamienię to na żywność, a jutro będę ją za darmo rozdawał przed kościołem. Niezależnie od tego, czy ktoś był leczony w kościele, czy nie, każdy może ją odebrać." [!]
Początkowo ludzie byli w szoku, uznając to za niewiarygodne, ponieważ kościół nigdy wcześniej tego nie robił, a opłaty za leczenie były bardzo wysokie. Czuli niedowierzanie, przez co nie udało się zebrać punktów koniunkturalnych/punktów oszustwa.
Rupert był zaskoczony. Jak mogło do tego dojść? Widząc spojrzenia ludzi skierowane na niego, zachował swój opanowany, mistyczny uśmiech i lekko skinął głową.
Dopiero gdy ludzie otrzymali potwierdzenie od Ruperta, uwierzyli mu. Dopiero wtedy zebrano koniunktura punktowa/oszustwo punkty za pierwsze zdanie. [koniunktura punktowa/oszustwo punkty +21]
Rupert wykorzystał sytuację: "Możecie powiedzieć sąsiadom, że wszyscy mogą przyjść i odebrać. Dorastałem w tym miasteczku i zawsze nazywałem wszystkich "rodziną". Naprawdę traktuję wszystkich jak rodzinę i oczywiście chcę, żeby wszyscy w rodzinie mieli się dobrze." [koniunktura punktowa/oszustwo punkty +25]
Ludzie zgromadzili się i zaczęli wiwatować, ale wśród nich byli też tacy, którzy naprawdę martwili się o Ruperta i zapytali z troską:
"Drogi Mały Rupert, wiemy, że bardzo nas kochasz, ale czy nie musisz brać pod uwagę "Starego Księdza"? Czy nie będzie cię krytykował, kiedy wróci?"
Słowa tej osoby natychmiast przypomniały zgromadzonym ludziom, którzy również zaczęli martwić się o Ruperta.
Rupert kontynuował swoje oszustwo: "Jako osoby duchowne, nie potrzebujemy zbyt wiele pieniędzy. Lepiej jest oddać je społeczeństwu. To ich najlepsze miejsce." [koniunktura punktowa/oszustwo punkty +28]
Ktoś z tłumu zapytał ponownie: "Czy nie powinniśmy użyć tych pieniędzy na remont kościoła? Bóg nadal potrzebuje pieniędzy, prawda?"
Rupert miał ochotę uściskać tego pełnego entuzjazmu mieszkańca. Ta osoba była świetnym pomocnikiem. Czasami mówienie samemu było zbyt nudne, a bez kogoś do podchwycenia, słowa mogły upaść na ziemię. Teraz, gdy miał kogoś, kto mu pomagał, mógł tak improwizować:
"Bóg powiedział: Ważniejsze jest, aby wierni mieli co jeść i byli cieple ubrani, niż żeby bogowie mieszkali w dobrych domach!" [koniunktura punktowa/oszustwo punkty +35]
...