Czarne punkty zbliżały się coraz bardziej.
Jiang Nian stała w drzwiach namiotu, mrużąc oczy i wpatrując się w niebo.
Postać ta poruszała się z zadziwiającą prędkością, w kilka chwil znalazła się już bardzo blisko – ogromny złoty orzeł, o rozpiętości skrzydeł ponad trzy metry, którego pióra lśniły w słońcu metalicznym połyskiem.