— Czy Najwyższe Szczęście pomaga w kultywacji? — zapytała podejrzliwie Zhou Linfei.
— Posiadacze Najwyższego Szczęścia są ulubieńcami niebios, można powiedzieć, że są Synami Płaszczyzny. Niebiańska Droga płaszczyzny, na której znajduje się gospodarz, stanie po jego stronie. Kiedy gospodarz będzie wchłaniał duchową energię niebios i ziemi do kultywacji, Niebiańska Droga nie będzie go nienawidzić, a w przyszłości, gdy gospodarz będzie przechodził przez błyskawiczne próby, Niebiańska Droga automatycznie pomoże gospodarzowi je zablokować.
— Błyskawiczne próby? — Zhou Linfei zadrżała na dźwięk tych słów.
— Wszyscy praktykujący kultywację odbierają Niebiosom i Ziemi stworzenie i są przez Niebiańską Drogę nie tolerowani. Kiedy przekraczają kolejne granice, Niebiańska Droga zesła błyskawiczne próby. Od niepamiętnych czasów niezliczeni praktykujący kultywację zginęli pod uderzeniami błyskawic. Ci, którym udało się przejść próby, przekraczali do wyższych królestw, osiągając znaczące zdobycze. Gospodarz, dzięki Najwyższemu Szczęściu, nie musi przechodzić błyskawicznych prób, można powiedzieć, że droga gospodarza do zostania bogiem jest już w ponad połowie udana.
Okazało się, że Najwyższe Szczęście nie tylko przynosi jej szczęście, ale także chroni ją przed błyskawicznymi próbami. Nic dziwnego, że starzec w pałacu tak jej nienawidził.
Zhou Linfei pomyślała przez chwilę i zapytała znowu: — A co to jest Wieczne Życie? Czy to tylko dosłowne znaczenie?
— Tak! To dosłowne znaczenie. Gospodarz teraz niczego nie czuje, ale w przyszłości odczuje jego dobrodziejstwa. — Ba Qi mówił z zazdrością w głosie. — Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś wylosował taki przedmiot. Czy gospodarz wie, co oznacza „Wieczne Życie”?
— Co to oznacza? — Zhou Linfei nie miała pojęcia.
— Ostatecznym celem kultywujących jest długowieczność. Kto, żyjąc, chciałby umrzeć? Kultywacja może przedłużyć żywotność, ale bez osiągnięcia boskości życie jest ostatecznie ograniczone. Dlatego wielu praktykujących kultywację, przed końcem swojego życia, musi desperacko szukać okazji do przełomu, aby osiągnąć wyższy poziom, inaczej czeka ich śmierć. Ale ty, gospodarz, nie masz tego problemu. Twoja żywotność jest praktycznie nieskończona. Nawet jeśli gospodarz nie będzie kultywować, nie zestarzeje się i nie umrze…
— Nieśmiertelność jest zdolnością dodaną na fundamencie długowieczności. Niezależnie od tego, jak ciężkich obrażeń dozna gospodarz, lub czy zostanie rozbity na proch, będzie mógł nieskończenie odradzać się. Odrodzenie ma jednak swoją cenę, więc prosimy gospodarza o ostrożność w jej używaniu… — Ba Qi zatrzymał się, ostrzegając: — Gospodarz, nie myśl, że zdobyłeś złotą cegłę wybawienia od śmierci i możesz robić, co chcesz. Poza śmiercią, silniejsi od gospodarza mogą użyć niezliczonych metod, aby gospodarz pragnął żyć, ale nie mógł, lub pragnął umrzeć, ale nie mógł.
— Nic dziwnego, że gdy wylosowałam tę wielką nagrodę, nic nie poczułam. Okazuje się, że to pasywna umiejętność… — Zhou Linfei pogłaskała się po podbródku, rozmyślając po cichu, zupełnie nie słuchając słów Ba Qi.
— Chcę przypomnieć gospodarzowi, że chociaż gospodarz uzyskał Osiem Elementarnych Korzeni Ducha, Najwyższe Szczęście i Wieczne Życie, te trzy początkowe zdolności zmienią życie gospodarza o sto osiemdziesiąt stopni. Gospodarz nie jest już zwykłą osobą, ale teraz nie ma żadnej kultywacji, całkowicie nie ma zdolności do samoobrony. Musisz jak najszybciej stać się silniejszy, inaczej, jeśli inni poznają twój sekret, konsekwencje będą nie do pomyślenia.
— Mhm… Rozumiem! — Zhou Linfei pokiwała głową. Droga kultywacji jest długa i wyboista, doskonale to wie.
Nie chce też, żeby w przyszłości ktoś ją badał jak mysz laboratoryjną, dlatego musi dobrze zaplanować swoją przyszłość.
Gdy Zhou Linfei rozmyślała, nagle poczuła, że jakaś siła unosi ją do góry, przerywając opadanie.
— Dotarliśmy… — wyjaśnił Ba Qi. — Idź prosto, a po przejściu przez białą mgłę przed tobą, wrócisz do płaszczyzny życia gospodarza.
Chociaż jeszcze nie zrozumiała spraw świata kultywacji, Zhou Linfei, nawet najgłupsza, wiedziała, że teraz nie jest już tą samą osobą, którą była. W duchu podjęła decyzję, wzięła głęboki oddech i postawiła pewny krok naprzód.
Po dziesięciu krokach przed jej oczami pojawiło się oślepiające białe światło. Zhou Linfei poczuła pustkę w głowie, usłyszała wiele przytłumionych dźwięków.
Nie wiadomo, ile czasu minęło. Gdy odzyskała świadomość, usłyszała ciche szlochanie, jakby ktoś płakał.
Zhou Linfei spróbowała otworzyć oczy i odkryła, że ma na sobie biało-niebieski strój sportowy, stoi w cieniu drzew. Gdy wiatr powiał, wciąż czuła na policzkach suche ślady łez, a w dłoni trzymała biały kwiat.
Jej splątany umysł szybko się rozjaśnił. Zhou Linfei była bardzo zdziwiona. Gdzie ona jest? Zupełnie nie znała otoczenia.
Czy to wciąż ja?
A właśnie wtedy z jej umysłu rozległ się głośny dźwięk systemu: „Alarm, alarm… Nagłe zakłócenie… Nagłe zakłócenie…”
Zhou Linfei szybko skupiła umysł w systemie i zobaczyła twarz Ba Qi pełną przerażenia, krążącego w panice. Szybko zapytała: „Ba Qi, co się stało?”
— Staram się to naprawić… — Ba Qi szybko złożył pieczęć, a w jego dłoni pojawił się Koło Fortuny. Jednak po długich wysiłkach jego brwi wciąż się nie rozluźniły.
Widząc jego minę, Zhou Linfei wiedziała, że stało się coś wielkiego. Nie śmiała mu przeszkadzać, cierpliwie czekając.
Po dłuższej chwili Ba Qi cofnął Koło Fortuny z dłoni, zwiesił głowę i z przepraszającą miną powiedział do Zhou Linfei: — Gospodarzu, chyba przybyliśmy w złe miejsce w czasie i przestrzeni.
— Co masz na myśli? — Zhou Linfei natychmiast zaczęła sobie wyobrażać najgorsze. — Chcesz powiedzieć, że nie wróciłam do mojego świata, ale trafiłam do innego?
Ba Qi skinął zawstydzony głową.
— Co? — Zhou Linfei poczuła, jakby niebo się rozpadało. W tej chwili jej serce było pełne żalu, jak bohaterka, która poniosła porażkę, zanim jeszcze zdążyła zacząć.
Miała zamiar wrócić i dobrze się popisać, pokazać wszystkim, którzy ją lekceważyli, ale teraz, przybywszy do obcego świata, komu miała się popisać?
Widząc, że twarz Zhou Linfei nie wygląda dobrze, Ba Qi poczuł się winny, jak zbuntowane dziecko, stanął z boku, czekając na wyrok.
Teraz nie był czas na gniew. Zhou Linfei spieszyła się z pytaniem: — Skoro wiesz, że przyszliśmy w złe miejsce w czasie i przestrzeni, to szybko wracajmy?
— Gospodarzu, odrodziłaś się już w innej osobie. Nie mogę wyciągnąć twojej duszy i wrócić.
— Jak to możliwe? Jak możemy wrócić?
— Jedynym sposobem jest, aby gospodarz dobrze kultywował. Gdy granica kultywacji się podniesie, będzie mógł rozerwać pustkę i udać się do dowolnej płaszczyzny.
Zhou Linfei spojrzała na Ba Qi z podejrzliwością: — Nie zamierzacie chyba w ten sposób zmusić mnie do dobrej kultywacji, prawda?
— Hehe… — Ba Qi uśmiechnął się niepewnie. — Jeśli kogoś chcesz obwinić, to tego starca. Nie wiem, co się tam u niego wydarzyło, może był wstrząśnięty nagrodami, które wylosował gospodarz. Pojawił się błąd w obliczeniach węzła czasu i przestrzeni. Pierwotnie gospodarz miał odrodzić się po wypadku samochodowym, ale teraz gospodarz odrodził się w innym świecie…
— Oznacza to, że niektórzy ludzie lub niektóre rzeczy w tej płaszczyźnie ulegną zmianie z powodu gospodarza. Ten stan nazywamy zakłóceniem czasu i przestrzeni. Zmiana ustalonego losu innych ludzi wiąże się z karą przyczynową. Zwykle unikamy takich sytuacji, ale dzisiaj nie wiem, dlaczego tak się stało. Ale to nic, taki stopień zakłócenia dla bogów to błahostka!
Zhou Linfei również nie była osobą, która lubi się nad czymś rozwodzić. Stało się, to się stało. W końcu jest nadzieja na powrót. W najgorszym wypadku, będzie musiała się postarać i poświęcić trochę czasu, aby podnieść poziom kultywacji.
Po cichym westchnieniu Zhou Linfei z wyrzutem zapytała: — Gdzie my w ogóle jesteśmy?
— Znajdujemy się teraz na planecie Mingcang, w mieście Zhuangyan, w kraju Dongzhou. Cywilizacja technologiczna tej planety jest podobna do oryginalnego świata gospodarza. Ludzie mają prawie takie same nawyki życiowe. — Ba Qi szybko dodał: — Gospodarz na pewno nie poczuje tu nic niezwykłego.
Słysząc gorliwe zapewnienia Ba Qi, kąciki ust Zhou Linfei drgnęły niespodziewanie. Pomyślała sobie: Czy to może być tak samo? Nawet najlepsza podróbka nie jest tak dobra jak oryginał…