Tak oto Samuel, bąbelkując, dotarł na półmetek Góry Śnieżnej, unoszony podmuchem wiatru, który Amber wznieciła swoim podekscytowanym biegiem.
Niedługo potem Samuel dostrzegł kilka postaci stojących w pobliżu ogniska.
— Hej? Czy tam nie ma kogoś? — Amber poruszyła uszami i, tuląc Samuela, ruszyła w stronę dźwięku.