Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 20

2547 słów13 minut czytania

Cisza na korytarzu otoczyła szóstkę jak gruby kokon. Shen Shuyyao szła na przedzie, jej postawa była sztywna jak posąg, nawet końcówki włosów straciły dawną energię. Xu Ziqian szedł za nią, jego oczy migotały, krtań poruszała się, ale nigdy nie odezwał się. Arbuz wychylił głowę spośród kołnierzyka Chuań Yuan Yuan, jego oczy jak czarne ziarnka śledziły wszystko wokół. – Pani gospodarz, efekt jest lepszy niż się spodziewaliśmy! Ale… – Jego małe łapki wskazały na lekko drżące ramię Shen Shuyyao. – Shuyyao wygląda na bardzo smutną. Chuań Yuan Yuan cicho westchnęła, jej wzrok przesunął się po zaciekłych ścianach po obu stronach korytarza. W słabym świetle te ciemnoczerwone ślady dłoni zdawały się poruszać, tworząc duszącą atmosferę przygnębienia. Przyspieszyła kroku, bezszelestnie zbliżyła się do Shen Shuyyao i delikatnie dotknęła jej dłoni koniuszkami palców.

Zaloguj się, aby kontynuować

Zaloguj się, aby kupić ten rozdział lub subskrypcję.