Przejdź do treści rozdziału

Rozdział 9

1107 słów6 minut czytania

— Yide, wróć! Wszyscy uciekli, gdy tylko cię zobaczyli! Coś im zrobiłeś?
— Kiedyś zablokowali mi drogę. Złapałem nóż do zabijania świń i odciąłem mu ramię. Czułem się, jakbym zabijał świnię. Gdyby nie jego poplecznicy, którzy mnie powstrzymali, drugim ciosem, niczym przy zabijaniu świni, odciąłbym mu głowę od ciała.
— Staruchu Zhang, uważaj, żebyśmy się nie zamienili w świnie!
— Dobrze, Su Shuang, robisz to celowo!
— Dobrze, Yide, patrzcie, dotarliśmy do Zhuo County! Nigdy wcześniej nie widziałem, jak wygląda hrabstwo!
— Panie, żołnierze przed bramą pobierają opłatę za przejazd. Po jednym miedziaku od osoby.
— Masz przy sobie pieniądze, ty trzech?
— Panie, my dwaj mamy.
— Ja też mam.
— To dobrze. Nie wolno nam wchodzić w konflikty z tymi żołnierzami.
— Wy czterej, opłata za przejazd wynosi jeden miedziak od osoby.
— Zhang Xiaoniu, nie poznajesz mnie?
— Och, to Pan Manor Lord Zhang. Zbierzcie się i przywitajcie Pana Manor Lorda. Kiedyś mi wiele pomógł.
— Dzień dobry, Panie Manor Lordze!
— Tak, tak, dzień dobry wszystkim! Dzisiaj jesteś na służbie! Oto opłata za przejazd dla nas czterech. Pamiętaj, to twoja praca, wykonuj ją dobrze i nie znęcaj się nad ludźmi.
— Niech pan się nie martwi, Panie Manor Lordze, nigdy nie znęcałem się nad zwykłymi ludźmi.
— Dobrze, dobrze...
Nie przyniósłeś wstydu mojemu Manor Lordowi. Skończyłeś pracę. Przyjdź do mnie, dam ci dwie uncje mięsa, żebyś dobrze nakarmił syna.
— Kim są ci trzej?
— My jesteśmy dalekimi krewnymi waszego Pana Manor Lorda. Przyjechaliśmy, żeby się u niego schronić.
— Rozumiem! Nie róbcie kłopotów w Zhuo County, patrol was aresztuje.
Zhang Shiping uśmiechnął się i powiedział: — Nie sprawimy Yide kłopotów.
Po chwili czwórka znalazła się przed sklepem mięsnym Zhang Feia.
— Panie, usiądźcie na zapleczu. Ja się z nim dogadam.
— Yide, idź swoją drogą. My rozejrzymy się. Su Shuang, Zhang Shiping, macie te dwie rzodkiewki organiczne poziomu 0. Każde po jednej.
— Czy to są metody nieśmiertelnych? Tworzenie rzeczy znikąd. — Obaj stali oszołomieni, nie wiedząc, co robić.
— Szybko je łapcie, mam jeszcze coś do zlecenia.
Obaj z ekscytacją ostrożnie odebrali od Jiang Fengshou rzodkiewki organiczne poziomu 0, po czym z namaszczeniem je odłożyli. Dopiero wtedy odetchnęli z ulgą.
— Czy wy dwaj tak się przejmujecie? To tylko jedna rzodkiewka organiczna poziomu 0. Jeśli zobaczycie coś lepszego, zemdlejecie!
— Panie, prosimy, daj nam zadanie, jakkolwiek trudne by nie było!
— Wy dwaj weźcie te dwie rzodkiewki poziomu 0 i postarajcie się sprzedać je po wysokiej cenie bogatym rodzinom i właścicielom ziemskim. Potraficie to zrobić?
— Panie, to nasza specjalność, proszę na nas polegać!
— Panie, dlaczego oni wyszli?
— Yide, wszystko dopiąłeś?
— Tak, wszystko dopiąłem. Przy okazji zabiłem też wieprzka i owcę.
— Panie, nasz pies, z którym przybyliśmy?
— Gdzie śpi?
— Czemu mam wrażenie, że ten sobowtór Guzi jest trochę głupi?
— Mistrzu, znowu mówisz źle o systemie! Mój sobowtór niczym nie różni się od oryginału.
— Guzi, jesteś świetny!
— Yide, za pół godziny, gdy z pola zniknie rzodkiewka organiczna poziomu 0, pokażesz mi Zhuo County, dobrze?
— Panie, to nic trudnego! Ja, stary pies, znam ogólne położenie Zhuo County.
— Pozwolę sobie na chwilę drzemki! A ty, Yide?
— Pójdę nakarmić świnie i włożę mięso do studni, żeby się schłodziło.
— Dźwięk, rzodkiewka organiczna poziomu 0 dojrzała, proszę zebrać.
【Zebrano 396 rzodkiewek organicznych poziomu 0】
【Sprzedano 390 rzodkiewek organicznych poziomu 0】
【Kupiono 13 nasion rzodkiewki organicznej poziomu 0】
【Przekopano ziemię】
【Zasiano 13 nasion rzodkiewki organicznej poziomu 0】
Doświadczenie postaci: 361.08/400
【Nieskończony magazyn】
3 rzodkiewki poziomu 0
6 rzodkiewek organicznych poziomu 0
【Czas systemowy】
43 godziny 17 minut 2 sekundy
【Czas rzeczywisty】
7 marca 181 roku n.e., godzina sy. (między 9 a 11)
— Yide, oto rzodkiewka organiczna poziomu 0, którą właśnie zebrałem. Dam ci jedną. Jeszcze ci dzisiaj żadnej nie dałem, prawda?
— Yide dziękuje, Panie. Proszę, Panie, idź pierwszy, Yide podąży za tobą.
Woof woof~ (Ten system też chce iść.)
Dobrze, dobrze... Idziemy.
— Panie, spójrz, tam na przedzie występują akrobaci. Chcesz obejrzeć?
— Yide, od teraz nazywaj mnie Wielkim Bratem. Panie, Panie, to zbyt sztywne.
— Czy to stosowne?
— Czy Yide mnie już nie słucha?
— Wielki Bracie, zrobię wszystko, co rozkażesz!
— Dobrze!!! Hahaha...
— Yide, idziemy! Idziemy obejrzeć akrobacje! Yide, nie zapomnij dać im napiwku. Wszyscy są biedakami, życie jest trudne!
— Wielki Bracie, nawet gdybyś nie powiedział, dałbym im napiwek.
— Yide, podejdź, zobacz tam, dlaczego tyle ludzi występuje!
— Wielki Bracie, tam pokazują plucie ogniem!
Dwóch mężczyzn i pies, którzy właśnie podeszli, zostali natychmiast zaatakowani przez smoka z ognia.
Widząc smoka ognia, Guzi odruchowo schował się za Zhang Feiem. Tłum wokół widząc to, zaczął wybuchnąć śmiechem.
— Guzi, bądź trochę odważniejszy, co? To tylko płomień, czego się boisz?
— Mistrzu, łatwo ci mówić, kiedy stoisz z boku. Jestem przecież żywym psem! Psy boją się ognia, czy to normalne?
— Drogi Panie, zakochałam się w tobie od pierwszego wejrzenia. Czy możesz się ze mną ożenić?
— Kim jesteś, panienko? Czy wiesz, że kobiety tylko spowalniają moje siew?
— Panie, zrób miejsce. On jest moim wybrankiem.
Woof~ Woof woof woof~ Woof~ (Haha... ale śmieszne, że system umiera ze śmiechu.)
— Hahaha... — Wokół unosił się coraz głośniejszy śmiech tłumu.
— Panienko, podobam ci się? Nazywam się Zhang Fei, jestem rzeźnikiem, czy przeszkadza ci to?
— Nie przeszkadza mi. Nazywam się Xiahou Juan, jestem bratanicą Xiahou Yuana. Ty jesteś moim wymarzonym mężczyzną!
— Panienko, jesteś taka szczera. Stary Zhang chce cię poślubić, co powiesz?
— Dobrze, niech tak będzie. Czy mogę dzisiaj odwiedzić twój dom, żebym mogła poznać rodzinę?
— Panienko, zgadzam się. W sklepie mięsnym jesteśmy tylko ja i Wielki Brat, oraz jego towarzysz. Jutro zabiorę cię do naszej wioski.
— Który z nich jest twoim Wielkim Bratem? Czy jest tak krzepki jak ty?
— Panienko, ten młodszy mężczyzna, o którym mówisz, to mój Wielki Brat. Poznaliśmy się niedawno.
— Tylko on? Twój Wielki Brat jest chudy i wysoki, a przy tym biały i czysty. Jak możesz go uznać za Wielkiego Brata?
— Panno Xiahou, jestem w pobliżu. Chociaż jesteś przyszłą żoną mojego drugiego brata, nie oczerniaj mnie! Drugi bracie, przynieś kamień, dam wam pokaz specjalnej umiejętności.
— Wielki Bracie, znalazłem to tutaj. Czy to jest odpowiednie?
— Tak, wielkości tam jajka przepiórczego, można tego użyć jako pocisku.
— Widzicie stado ptaków na niebie? Zobaczcie, jak strącę je jednym kamieniem.
— Szybki świst, kamień poleciał w kierunku stada ptaków jak teleportacja, szczęśliwie uderzając w pióro.
Widownia wybuchnęła śmiechem, Xiahou Juan uśmiechnęła się promiennie, Zhang Fei nie mógł powstrzymać westchnienia, a obok pies Woof~ (Mistrzu, robisz sobie jaja?)
— Eee! Błąd, następnym razem pokażę wam, jak kruszę kamień w dłoni.
...

Komentarze do rozdziału

0
Zaloguj się Zaloguj się, aby zostawić komentarz.
Ładowanie komentarzy…