Poniedziałek, poranek.
Lin You obudził się około szóstej, co było rzadkością, bo zwykle wstawał dopiero o wpół do siódmej.
Przed szóstą Lin You miał już umyte zęby i wyjście z domu. Niebo już rozjaśniało, na ulicach widać było wcześnie pobudzonych mieszkańców ćwiczących oraz sprzedawców przygotowujących swoje stoiska.