Wewnątrz placu budowy panował chaos. Ogromne doły, usypiska piasku i kamieni, porozrzucane stalowe pręty i szalunki, kilka zardzewiałych dźwigów wieżowych, szkielety kilku niedokończonych budynków mieszkalnych stały w ciemnościach, emanując pustką i martwotą.
Powietrze przesiąknięte było ciężkim zapachem kurzu i lekką wonią krwi, ale nie słychać było gęstego wycia zombie, jedynie zawodzenie wiatru wśród pustych stalowych konstrukcji.
— Èr Gǒu Zi, zwiadowca. — szepnął Yú Huī.