Ledwie Shi Kai skończył mówić, gdy z gęstych lasów po obu stronach ścieżki nagle wyskoczyło kilkudziesięciu bandytów o groźnej postawie.
Setki bandytów, każdy uzbrojony w łuki, kusze, noże i włócznie, wpatrywały się w grupę z wrogimi spojrzeniami, natychmiast otaczając Shen Lie i jego towarzyszy.
Nagle otoczeni przez tak wielu ludzi, Shen Lie i jego grupa zachowali spokój, tylko konie niespokojnie parskały.