Sòng Nányǔ porządkował sprzęt w koszarach, gdy nagle usłyszał wołanie z zewnątrz: „Sòng Nányǔ, masz paczkę! Przyjdź i odbierz, jest za duża, żeby ją zanieść!”
Zamarł na chwilę, czując się trochę zdezorientowany: „Kto by mi wysyłał paczkę?” Odłożył to, co trzymał, i szybko wyszedł na zewnątrz.
Pod drzwiami zobaczył kilku towarzyszy broni otaczających dużą paczkę, ich twarze pełne ciekawości. Na paczce widniało jego imię, a nadawcą był „Nán Jiā”.