— Piękna pani, trochę się przytulę i wejdę, jest pani gotowa? — O co chcesz się przytulać? Widząc twój pośpiech, czy nie możesz poczekać?
Twarz Lin Fenga zaczerwieniła się, dyszał ciężko, mówił błagalnym tonem, ale kobieta się nie zgadzała. — Pozwól mi tylko trochę wejść, obiecuję, że nie będę się przepychać! — Ani trochę nie!
— powiedziała uwodzicielska, ponętna kobieta, po czym gniewnie odepchnęła Lin Fenga z wyrazem obrzydzenia na twarzy. Lin Feng był całkowicie bezradny; nie pozwolić mu wejść w tym momencie? To było niedopuszczalne.
Kto szlachetny mógłby to znieść, a kto nie? Zebrał wszystkie siły, wygiął biodra i zamierzał się przepchnąć na siłę. — Piękna pani, tylko na chwilę, najwyżej dwie, trzy minuty, proszę przecierpieć, zaraz wyjdę.
— Dlaczego taki jesteś? Powiedziałam, że nie, to nie! — Widzisz, jak się tłoczę?
Już głowa weszła, pozwól mi jeszcze trochę wejść, tylko troszeczkę! Lin Feng błagał, prawie klęcząc przed kobietą. Kobieta skrzyżowała ręce na piersi, trzymając się na dystans, i powiedziała zirytowana: — Co ci jest?
Nie widzisz, że winda jest pełna? Po co się jeszcze wciskasz! Lin Feng był bez słowa!
— Tak, młody człowieku, zaczekaj na następną. Nie trać czasu wszystkich. Pracownicy biurowi w windzie zaczęli krytykować Lin Fenga.
Gniew tłumu jest trudny do złamania, Lin Feng musiał wyjść z windy, patrzeć jak drzwi się zamykają i bezradnie potrząsnąć głową. W sercu nienawidził tej kobiety. Przez miesiąc od ukończenia studiów wysłał setki CV, odbył niezliczone rozmowy kwalifikacyjne, ale wciąż nie znalazł pracy.
Wiedząc, że zbliża się godzina rozmowy, Lin Feng był zdenerwowany do granic. Musiał wbiec do klatki schodowej i pobiec, wspiął się na dziewiąte piętro, dysząc ciężko wpadł do firmy. — Dzień dobry, przyszedłem na rozmowę.
— Czy nie patrzysz na zegarek? Nie masz poczucia czasu? Firma nie potrzebuje kogoś takiego jak ty.
Urocza recepcjonistka nawet nie podniosła wzroku, od razu wydała wyrok śmierci. Lin Feng przyjrzał się uważnie; ta falująca recepcjonistka, czyż to nie ta sama kobieta, która go odepchnęła w windzie? Cholera!
Gniew natychmiast wzburzył się w jego sercu. — Ty… — Ty stara wiedźmo, to ty!
Gdybyś nie zabrała mi windy, czy bym się spóźnił? Młoda recepcjonistka zamarła na chwilę, tłumiąc gniew, spojrzała na Lin Fenga i jej twarz stała się ponura. — Ty, ty, ty, jak możesz obrażać ludzi?
— A co z tego, że cię obrazam? Jeszcze chciałbym cię uderzyć. Lin Feng zaryzykował; skoro nie mógł odbyć rozmowy, to nie pozwoli jej odejść.
Jak to mówią, dobry mężczyzna nie kłóci się z kobietą, ale czy jest wtedy mężczyzną, jeśli nie wyładuje swoich frustracji? — Co dobrego można robić w tak młodym wieku, tylko psuć innym sprawy, nic dziwnego, że wyglądasz brzydko i nie masz pieniędzy, zasłużyłaś sobie na pracę jako recepcjonistka. — Co za rzecz, nic nie jest…
— Lin Feng wyprowadził serię ataków, brutalnie je skumulował, wprawiając recepcjonistkę w osłupienie. Po wyładowaniu złości odwrócił się i wyszedł. Pozostawił młodą recepcjonistkę, która wskazywała na plecy Lin Fenga, nie mogąc nic powiedzieć, jej wielkie „broń bojowa” poruszała się niespokojnie.
— Ty, ty, ty, czekaj na mnie. Gdy wyszedł z budynku, uderzyła go fala gorąca. Lin Feng szedł ulicą, koszula przyklejała mu się do pleców.
Materiał z "delikatesów" przyklejał się do pleców, sprawiając ogromny dyskomfort. — Cesarzu, odbierz telefon… — Ostry dzwonek telefonu komórkowego rozbrzmiał, Lin Feng szybko wyjął telefon, z uśmiechem zażenowania na twarzy.
— Kochanie, jak poszło na rozmowie? — Nawet nie mów, znów nic z tego. — Nic się nie stało, powoli będziesz szukać pracy.
Dzwonię tylko żeby ci powiedzieć, że dzisiaj będę musiała zostać po godzinach i wrócę późno, nie czekaj na mnie. — Skarbie, poczekam na ciebie, bez względu na to, jak późno będzie. Dzisiaj sprawię ci niespodziankę.
Tyle, rozłączam się! Dziś był szczególny dzień. Lin Feng i jego dziewczyna obchodzili trzecią rocznicę związku.
Wydał wszystkie swoje oszczędności, aby zamówić ulubione danie swojej dziewczyny, „Złoty Aromat Krewetek” i najbardziej luksusowy bufet z owocami morza w Qincheng. W okamgnieniu zapadł wieczór. Lin Feng siedział w restauracji „Złoty Aromat Krewetek” i czekał do dziewiątej, nadal nie widząc swojej dziewczyny, Bai Xiaojie.
Po kilku słowach rozmowy, jego dziewczyna pospiesznie się rozłączyła, a gdy spróbował zadzwonić ponownie, telefon był już wyłączony. — Nadgodziny? Brzmi to nieprawdopodobnie?
— Dlaczego tak dyszysz? Tak dużo pracy? Nie myślał więcej i nudząc się, otworzył powieść.
Nagle zobaczył podobną historię. Bohater, w siódmą rocznicę ślubu, specjalnie wrócił wcześniej do domu, chcąc sprawić żonie niespodziankę, ale dostał szok. — Cholera, ta powieść jest zbyt nudna!
Lin Feng poczuł nagły niepokój, a potem otworzył swoją stronę w mediach społecznościowych i nagle zobaczył najnowszy post swojej dziewczyny. Opierała się nonszalancko o sofę, odsłaniając dwie długie nogi, śmiała się bardzo szczęśliwie, trzymając w ręku czerwony kopertę. Pod spodem znajdował się podpis: „Otrzymałam prezent od mojego najlepszego przyjaciela.
Naprawdę on mnie rozumie najlepiej!” Dalej były dwa emotikony: płonące usta + przytulenie. Lin Feng był oszołomiony.
W talii Bai Xiaojie wyraźnie widać było rękę mężczyzny, który obejmował jego dziewczynę. Cholera! Czyżby zanim sam zdobył miasto, ktoś już powiesił na nim czerwoną flagę?
Przez trzy lata Bai Xiaojie nie pozwalała Lin Fengowi jej dotykać, mówiąc, że najlepsze zostawi na ślubną noc. Nagle. Gniew natychmiast uderzył.
Na stole na zdjęciu leżała nazwa, wyraźnie napisana: Hotel Shangri-La. Lin Feng wybiegł z restauracji i pośpieszył do hotelu. Sto juanów, jakie mu zostały, dał taksówkarzowi.
— Panie, proszę docisnąć gaz do baku. — Bracie, co się stało? Jedziesz na zdradę?
Lin Feng spojrzał na niego; to tylko podsycowanie ognia. Kiedy przybył do hotelu i szukał po kolei w salach, przed drzwiami ostatniej sali, przez szparę w drzwiach zobaczył swoją dziewczynę i jej najlepszego przyjaciela przytulonych, z intymnymi gestami i dwuznacznymi ruchami. Cichy stukot.
Lin Feng zacisnął pięści, jego knykcie strzelały. Poświęcił się dla najlepszego przyjaciela i zawalił jego plany. Nie mógł już tego znieść.
Lin Feng otworzył drzwi i wpadł do środka, rękami wywracając stół z jedzeniem. Brzęk. Jedzenie mieszało się z dźwiękiem pękających talerzy, Bai Xiaojie i Gao Xiaozhang stali osłupieni.
— To jest twoje tak zwane nadgodziny? Nadgodziny do łóżka? Bai Xiaojie zamarła na chwilę, szybko wyrwała się z ramion Gao Xiaozanga i spojrzała na Lin Fenga z zaskoczeniem.
— Lin Feng, zwariowałeś? Po co tu przyszedłeś? Śledziłeś mnie?
— Bai Xiaojie, czekałem na ciebie trzy godziny, a ty tu spędzasz czas ze swoim najlepszym przyjacielem? — Dlatego jesteś zły? Czy ty jeszcze jesteś mężczyzną?
— Czy wiesz, jaki dzisiaj dzień? Oczy Lin Fenga płonęły, silnie tłumiąc wewnętrzny impuls. Przygotowywał się przez pół miesiąca, tylko po to, by spędzić romantyczną kolację z dziewczyną, mając nadzieję, że ją wzruszy.
— Ja tylko jem z moim najlepszym przyjacielem, co w tym takiego wielkiego? — Czy musisz być tak małostkowy? Nawet śledzisz mnie tutaj?
— Czy między nami nie ma nawet takiego zaufania? Gao Xiaozhang powoli wstał, objął Bai Xiaojie ramieniem i powiedział prowokacyjnie: — Ty, nieudaczniku, czy źle zrobiłem, zapraszając Xiaojie do ekskluzywnej restauracji? — Jeśli masz odwagę, też ją zaproś!
Ty, biedaku. W obliczu wilczych słów Bai Xiaojie i Gao Xiaozanga, Lin Feng został kompletnie rozwścieczony. — Pierdolę twoją matkę!
— krzyknął Lin Feng, wymachując pięściami i całym swoim impetem uderzył Gao Xiaozanga. Gao Xiaozang nie spodziewał się, że Lin Feng zaatakuje i został natychmiast oszołomiony jednym ciosem. Ach!
Rozległ się okrzyk bólu, całe ciało runęło do tyłu, a z nosa dobiegł go straszliwy ból, krew natychmiast zalała jego twarz. Po jednym ciosie Lin Feng nie zatrzymał się, gniew w jego sercu nie mógł być ukojony. Następnie, kopnął Gao Xiaozanga między nogi, usiadł na nim i zaczął go bezlitośnie okładać pięściami.
Gao Xiaozang nie miał siły do odwetu, skulony na ziemi, zakrywał twarz rękami. — Ach! Może reakcja kobiety jest wolniejsza, Bai Xiaojie krzyknęła.
— Lin Feng, co ty robisz? Przestań!