— Szefie, pozwól mi zestrzelić tego Japsa, a potem przyniosę amunicję – nawet po tym, jak strzelec z ciężkiego karabinu maszynowego wystrzelał cały magazynek, Chen Zhenhua czuł, że jeszcze nie wyeliminował przeciwnika.
Tak więc Chen Zhenhua chwycił karabin Arisaka typu 38 leżący obok, sprawdził naboje, przeładował i powoli wspiął się na skraj okopu.
Była już 9.00 rano. Dzięki potężnej boskiej świadomości obserwował pozycje wroga z jednego punktu strzału. W świetle słonecznym hełmy przeciwnika odbijały światło. Wyglądało na to, że tamten japoński strzelec wyborowy nie zmienił pozycji.